Bliźnięta idą do szkoły. Osobno!


Moi stali czytelnicy doskonale wiedzą jakie jest moje stanowisko w kwestii wychowywania bliźniąt. W skrócie brzmi ono tak- wszystko co można zaproponować, zorganizować i zrobić z dziećmi osobno, stawiając na ich indywidualność- zrób z nimi oddzielnie. Nie ma znaczenia czy są to zajęcia dodatkowe (jeden może chcieć kopać piłkę, drugi być mistrzem w szachach), wybór koloru koszulki, nowa zabawka czy klasa szkolna. Jeśli tylko się da, to ja zawsze wybieram różnorodność. I moje dzieci też.

Postanowiłam opowiedzieć wam o naszych początkach w szkole, i o tym jak się żyje dzieciom i nam, jako rodzinie, w osobnych klasach. Uwierzcie mi, że jest to mało popularna decyzja i wywołuje lawinę pytań. Pytał mnie o to już chyba każdy- pielęgniarka szkolna, pani pedagog, inni rodzice, znajomi. Nie pyta tylko rodzina i najbliżsi przyjaciele, bo oni tak jak my, doskonale wiedzą, że to jedyna słuszna decyzja.

Nie będę was czarować, że wszystko było łatwe, lekkie i przyjemne. Bo nie było. Sam fakt rozpoczęcia szkoły był stresujący dla mnie i dla dzieci. To duża zmiana. Dużo nowych obowiązków. A nie ma się co oszukiwać, że jeśli dzieci jest dwoje, to obowiązki trzeba liczyć razy dwa. Są dwa różne plany lekcji, dwie różne panie, inne zadania domowe, co innego do przyniesienia, zapamiętania, zorganizowania. Bez dużego kalendarza się nie da. A i tak zdarzyło mi się ich raz odwrotnie zapakować. Po prostu nie tak spojrzałam na plan.

Dlaczego bliźniaki są osobno i jak bardzo szalone to było?

Rozdzieliliśmy bliźnięta w 4 latkach. Wtedy nie było to szalone, wtedy było to konieczne. Od tamtej pory są osobno i od tamtej pory życie domowe nabrało innych barw. Mam trochę znajomych z bliźniakami i najczęściej słyszę “jeżuuu, jak moi się biją”, “ale oni się kłócą”, “działają na siebie nawzajem jak płachta na byka”, “jeden drugiego nakręca”. Ja wtedy pytam- to dlaczego ich nie rozdzielisz? Skoro twoje dzieci ewidentnie mają dosyć przebywania ze sobą non stop, to dlaczego udajesz, że tego nie widzisz? Jestem żywym dowodem na to, że da radę rozdzielić bliźnięta, można to zrobić bezboleśnie (najgorzej przeżyłam to ja) i są z tego same plusy (dla dzieci, bo rodzice mają nieco więcej obowiązków). Dzieci mogą od siebie odpocząć, mają szansę na indywidualne sukcesy, nie muszą ciągle rywalizować i być w gotowości do walki. Oni mają wszystko wspólne- rodziców, datę urodzenia, większość zabawek, ciągle muszą rywalizować o uwagę i miłość rodzica. I uwierzcie, że posiadanie swojej pani, swoich kolegów i swojego własnego sukcesu edukacyjnego ma ogromną wartość.
Kłótnie w domu? Tylko w wakacje, jak za długo razem przebywają. W roku szkolnym moje rozdzielone bliźniaki to najlepsi kumple.
Dlatego też dla nas i dla dzieciaków to było jak najbardziej naturalne, że do szkoły też idą osobno. I poszli…

Początki rozdzielenia w szkole były trudne!

Przyznaję, że początki były bardzo trudne. Ja osobiście przepłakałam dwa dni. Wszystko dlatego, że jeden trafił do klasy ze swoimi znajomymi z przedszkola. A drugi został zupełnie sam, z ani jedną znajomą twarzą. On przeżywał, czuł się zagubiony i niesprawiedliwie potraktowany. Ja czułam wyrzuty sumienia. Ale jego żal nie wynikał z tego, że chciałby być z bratem, bo w pewnym momencie miałam myśl, że może jednak przenieść ich razem… On nie chciał być z bratem, on chciał mieć jakiegoś swojego kolegę. Sprawę udało się załatwić tak, żeby dziecko było zadowolone, gdy przenieśliśmy go do innej grupy śwetlicowej, gdzie byli jego koledzy.
Przez tą niekomfortową dla dziecka sytuację, adaptacja jednego z bliźniąt była nieco trudniejsza. Drugi natomiast wszedł w klimat szkoły jakby chodził do niej od lat. Widzicie więc, że na ten sukces lub porażkę nie miało wpływu rozdzielenie, a czynniki zewnętrzne.

Plusy i minusy osobnych klas dla bliźniąt

Bywa trudno, zwłaszcza przy odrabianiu lekcji, bo każdy ma zadane co innego, z każdym trzeba usiąść, dopilnować, dopytać co było, pomóc. A matka jest tylko jedna! Są dwie różne panie, z każdą się inaczej rozmawia. Muszę się czasami wykazać maksymalnym skupieniem, żeby rozmawiając o jednym synu, nie mylić go z sytuacją u drugiego. Informacji jest naprawdę sporo, a moja głowa tylko jedna. Zebrania w szkole oboje mają w jednym czasie i tutaj trzeba nieco kombinować. Ale nie jest to coś, czego nie da się ogarnąć. Mając dzieci w różnym wieku ale w tej samej szkole, też ma się zebrania w tym samym czasie.

Na pewno osobne klasy dla bliźniąt to większy obowiązek dla rodziców. Muszę wykazać się niezłą logistyką, ale głównie dlatego, że Chłopcy mają dużo dodatkowych zajęć terapeutycznych i trzeba pogodzić szkołę, zadania domowe i ich zajęcia. Mimo wszystko uważam, że ta decyzja jest najlepszą z możliwych. Każdy z synów buduje swój świat indywidualnie, poznaje nowych kolegów, ma “swoją” panią, swoje obowiązki, musi liczyć sam na siebie. Dzięki rozdzieleniu każdy jest dokładnie tym, kim chce być, bez oglądania się na brata i jego zdanie. Każdy musi sam o sobie zadbać, zapamiętać. Nie ma odpowiedzialności zbiorowej, spychania na siebie odpowiedzialności i kłótni o to, kto jest lepszy/gorszy.

W domu natomiast sobie pomagają. Czasami coś wspólnie odrabiają- jak się akurat trafi to samo. Często jeden drugiemu coś tłumaczy, bo on już to miał i wie jak zrobić. A bywa tak, że jeden ma jakieś super zadanie, który drugi też chciałby zrobić. I mimo, że to nie jest jego zadanie domowe, to wykonują je obaj. Przypadkiem robią podwójnie lekcje… Ale skoro sami tego chcą to nie będę im ograniczać zapału do nauki.

Jeśli zastanawiacie się czy warto rozdzielać bliźnięta to ja uważam, że warto. Nie psuje to ich więzi, nie zabiera kontaktu z rodzeństwem- daje natomiast przestrzeń do samorozwoju, do tego, żeby spróbować zmierzyć się ze światem w pojedynkę, po swojemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *