Gdy ci smutno, gdy ci źle…


Nie mam najlepszej passy ostatnio. Jest dużo stresu. Ciągle jakieś kłopoty i kłopociki. W zasadzie śmiało mogę powiedzieć, że ostatnie 1,5 roku to seria niefortunnych wydarzeń i nakładających się na siebie sytuacji trudnych. Jestem silną babką i świetnie działam pod presją. W stresie albo sytuacji kryzysowej mam trzeźwy umysł, biorę wszystko na klatę i jeszcze innych pocieszam albo chronię. Potrafię znaleźć szybko rozwiązanie, nie załamuję się, działam. Stan gaszenia pożarów i życie w ciągłym pogotowiu, by ratować świat to mój naturalny stan. Jednak każda, nawet najbardziej wytrwała jednostka, w końcu osiąga swój limit.

Szczerze mówiąc najchętniej bym tu teraz wylała cały swój żal i pomarudziła nad swoim losem. Niestety nie mogę. Po pierwsze dlatego, że nauczyłam się wymownie milczeć- nie dostarczam ludziom plotek na swój temat. Gadają więc co chcą i to, co sobie sami wymyślą. Poza tym większość spraw, które zakłócają mój spokój dotyczą również osób trzecich.
Po drugie- mam tendencje do słowotoku. Gdy już wiem, że mogę się komuś zwierzyć po prostu lecę i nie wiem kiedy się zamknąć. Jak już zacznę tu pisać wprost o swoich bolączkach to będzie grubo… Póki co musicie mi uwierzyć, że nie zawsze jestem skryta i jak wiem, że mogę- to gadam i gadam. Moja przyjaciółka i mama nieustannie prowadzą ze mną wielogodzinne dyskusje. Po prostu muszą wysłuchiwać i tyle. Bo jak już zacznę mówić o problemach szkolnych albo rodzinnych to buzia mi się nie zamyka. Muszę to z siebie wyrzucić, żeby nie oszaleć.

Jednakże… pomyślałam, że przy okazji naprawdę fatalnego okresu, mogę spróbować wycisnąć z niego coś dobrego i zrobimy sobie tutaj taki spis rzeczy, które pomagają przetrwać kryzys. I nie myślę tu o czekoladzie, psychotropach czy innych używkach. Mam na myśli sprawdzone sposoby na odwrócenie myśli, zresetowanie się, chwilowy relaks, oderwanie od spraw beznadziejnych. Ja mam kilka swoich trików. Być może z waszą pomocą poznam kolejne…

Krzyżówki, sudoku, wykreślanki. Odkąd odkryłam, że to jedno z niewielu zajęć kiedy tak naprawdę nie myślę o niczym innym- moje życie stało się lepsze. Jak mam dużo stresu i natłok myśli- właśnie to sprawdza się najlepiej.

Puzzle– podobnie jak krzyżówki pozwalają oderwać myśli. Nie wiem co mają takiego w sobie, że jednocześnie relaksują i irytują. Taki tysiaczek, pełen tych samych odcieni… miodzio. Tak się skupiam, tak ambitnie do tego podchodzę, że zapominam o swoich problemach.

Śpiewanie. Najczęściej robię to w samochodzie, jak jadę sama. Włączam swoje ulubione kawałki i śpiewam ile sił w głosie. Nieważne czy ładnie czy nie. Ważne, że głośno i na całe gardło. Świetnie oczyszcza z emocji. Psycholodzy mówią, żeby iść do lasu (czy gdzieś tam) i np. się wykrzyczeć. Mi to nie pasuje. Ale myślę, że śpiew działa podobnie.

Sprzątanie. Ojjjj jak mam mega nerwa to mam najczystsze mieszkanie na osiedlu! Niestety nie działa to wtedy, gdy się czymś martwię albo stresuję. Wtedy odbiera mi siły i nie mam ochoty nawet ruszać palcem. Ale jak mnie ktoś wkurzy, tak na świeżo, to sprzątanie jest najlepszym sposobem na zużycie energii i nie dokonania mordu na otoczeniu.

Wciągająca książka lub odmóżdżający serial. Każdy lubi inny gatunek, niektórych odstresowują kryminały, innych romans (mnie zdecydowanie romans). W każdym razie napisałam to jako ostatnie, bo przy problemach wielkiego kalibru moje myśli i tak uciekają na bok i nie rozumiem o czym czytam, albo co oglądam. Przy tych mniejszych ten sposób jest zawsze skuteczny.

To teraz czekam na wasze propozycje. Nie żałujcie sobie. Przyjmuję każde. Nawet prasowanie mogę zaakceptować jeśli ktokolwiek mi potwierdzi, że to działa cuda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *