Jak żyć i funkcjonować z dzieckiem, które nagle zostało bez koniecznej terapii?


Zamknęli szkoły, zakazali wychodzenia z domu, zawiesili zajęcia dodatkowe. Teraz jesteśmy w ekstremalnej sytuacji, w której nie ma praktycznie niczego. Ale takie przerwy w niezbędnej terapii zdarzają się również w okresie ferii, czasami w wakacje, święta, albo z powodu choroby dziecka. Temat jest dość trudny i złożony, bo każde dziecko jest inne i każde ma inny sposób funkcjonowania w okresie bez terapii. Innymi słowy- jedno dziecko prawie tego nie odczuje, a drugie już po 2-3 dniach będzie gorzej funkcjonowało. Wielu rodziców jest mocno zaniepokojonych i szuka sposobu na przetrwanie tej trudnej sytuacji. Jednocześnie mając świadomość, że ich dzieci najczęściej z nimi w tej kwestii współpracować nie będę.

Przerwa w terapii dziecka- wyzwanie dla rodziców

Najprościej byłoby powiedzieć- spróbujcie sami w jakimś zakresie poprowadzić taką terapię. W końcu znacie swoje dzieci najlepiej, często doskonale wiecie co wasze dzieci tam robią i potrafilibyście przynajmniej jakąś część zrealizować. Moglibyście, gdybyście czuli się kompetentni a wasze dzieci traktowały was jak terapeutów. Oczywiście tak nie jest. Co więc zrobić? Poddać się czy walczyć? Spróbować przeżyć bez terapii czy przejść szybki kurs na terapeutę?
Na pewno nie dacie rady w pełni zastąpić każdej terapii. Jeśli wasze dziecko ma tego sporo- nie ogarniecie. Nie wyobrażam sobie, żeby teraz każdy rodzic poprowadził każdego dnia terapie psychologiczną, rehabilitacje, pedagogiczną, logopedyczną i SI. Nie da się! Wy będziecie zmęczeni, a dziecko was zwyczajnie oleje.
Wszystko zależy również od stopnia niepełnosprawności dziecka i jego codziennych potrzeb. Jeśli terapie są wspomaganiem jego rozwoju, to można robić z tego jakieś elementy, które da rade wykonać w domu. Jeśli jednak taka terapia to “być albo nie być”, to jednak musicie spiąć pośladki i działać.

Nie ma terapii? Działaj sam- na tyle, na ile możesz!

Moim zdaniem w każdym przypadku warto działać chociaż w małym zakresie:
1. Skontaktujcie się z terapeutami- myślę, że bez problemu podpowiedzą wam co warto i co powinniście zrobić w domu. Może podeślą jakieś materiały, podpowiedzą zabawy edukacyjne/ logopedyczne/ psychologiczne.
2. Uwierzcie w siebie- przecież od pierwszych dni życia waszych dzieci jesteście ich terapeutami. Często sami nie zdajecie sobie z tego sprawy. Teraz tylko musicie uwierzyć, że dacie radę. Być może nie rehabilitujemy swoich dzieci profesjonalnie ale robimy to na każdym kroku- podczas każdej, codziennej czynności. Uświadomcie to sobie, przemyślcie i do dzieła.
3. Jeśli wasze dzieci są na tyle świadome, by zrozumieć- spróbujcie im wyjaśnić obecną sytuację. Warto mówić prawdę (dostosowaną do wieku dziecka). Jeśli wytłumaczymy, że teraz musi pracować w domu, to jest szansa, że będzie was traktować bardziej poważnie. Wielu rodziców ma ten problem, że dzieci super współpracują z terapeutą, a z rodzicem wcale. Ja też mam ten problem. Oczywiście, że jako pedagog mogłabym więcej rzeczy robić sama z moim synem. Gdyby on chciał ze mną to robić… Jeszcze jak był mały to nam super wychodziło. Teraz nie bardzo. Dlatego zachęcam was do szczerej rozmowy. Jak dziecko zrozumie, że to sytuacja przejściowa i w zasadzie dla swojego dobra nie ma większego wyboru- to powinno się udać.
4. Musicie być cierpliwi i dać sobie pozwolenie na porażki. Bo one będą się zdarzać. Jednego dnia wyjdzie wam super zabawa logopedyczna a drugiego po 3 sekundach młody pacjent się popłacze, zbuntuje i powie, że to głupie. Samo życie.
5. Wiem, że jest wam ciężko. Że boicie się o siebie i zdrowie swoich bliskich, a jednocześnie chcielibyście, żeby wasze dziecko kontynuowało terapię, nie miało regresu w rozwoju i w ogóle, żeby wszystko było jak dawniej. Jest stres, jest napięcie, jest poczucie obowiązku i wewnętrzna presja, że musicie to jakoś ogarnąć. Proszę was- dajcie sobie trochę luzu. Stres nam nie służy. Owszem, może nasze dzieciaki trochę się cofną w niektórych sferach, może mogłyby w tym czasie przerobić jakąś super terapeutyczną lekcje. Ale jest jak jest. Ważne, żebyśmy wszyscy wyszli cało z obecnej sytuacji, a całą resztą będziemy się martwić później.
6. A może akurat taka przerwa wyjdzie nam na dobre? Każdy z nas doskonale zna ten stan zabiegania- z jednych zajęć na drugie, ciągle w biegu. Dzieciaki często są przemęczone, spędzają z nami mało czasu. Być może taka rodzicielska terapia, kiedy spędzamy ze sobą dużo czasu, rozmawiamy, przytulamy się, wspólnie układamy puzzle albo uczymy się pisać, będzie bardziej efektywna niż zakładamy? Bądźmy nastawieni pozytywnie, to może wiele ułatwić.

Nie taki diabeł, tfu.. terapia straszna!

Ja się najbardziej martwię o brak rehabilitacji. Nie jestem w stanie sama ćwiczyć z synem. On u rehabilitanta ledwo to znosi (tak ładnie i delikatnie to ujmę), a co dopiero żeby mi się poddał. Jakieś tam elementy możemy próbować ale to nigdy nie będzie to samo. Niestety to u nas najważniejsza kwestia- jednostronny niedowład wymaga stałej rehabilitacji! Poza tym przymus siedzenia w domu i mniejsza ilość ruchu to spadek kondycji. Będziemy się starali jakoś z tym radzić na naszym tarasie i długim przedpokoju ale nie spodziewam się wielkich efektów.
Drugi syn znowu słabo funkcjonuje bez terapii SI. Albo inaczej- my słabo funkcjonujemy jak on jej nie ma. Tego niestety w pełni mu nie zastąpię. Ale będziemy się więcej przytulać, ciasno przytulać i masować. I postaram się nie zwariować jak on będzie zapominał co przed chwilą powiedziałam i gdy będzie się kręcił na krześle jakby siedział na gnieździe mrówek.
Bez całej reszty damy radę. Terapii psychologicznej potrzebujemy w wyniku problemów z zachowaniem w szkole. Nie ma szkoły- nie ma problemów. Pedagogiczną robię codziennie, robiąc z nim lekcje. Czyli nie jest tak strasznie.
Myślę, że jak sobie przemyślicie sprawę to też uznacie, że nie jest tak strasznie.
Musimy być spokojni i cierpliwi. Tylko tak przetrwamy.

Polecam wam również moje wcześniejsze teksty o tym jak przetrwać z dzieckiem nadpobudliwym – TUTAJ.
Oraz tekst ze wskazówkami dotyczącymi terapii integracji sensorycznej- TUTAJ. 

Zapraszam również na Facebook oraz Instagram– tam zawsze najnowsze spostrzeżenia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *