Nie strasz, nie szastaj karami, nie szantażuj- kochaj i wychowuj!


Jeśli jesteś rodzicem to na pewno już wiesz, że nie ma jednego przepisu na wychowanie dzieci. Każde dziecko jest inne, każdy rodzic jest inny. Dlatego mimo tego, że znam różne metody proponowane przez mądre poradniki, to nie stosuje konkretnie żadnej. W mojej relacji z dziećmi kieruję się przede wszystkim intuicją i empatią.

Jako rodzic wysokowrażliwy nie jestem w stanie być “twarda”, bo zwyczajnie zżerają mnie później wyrzuty sumienia. Zresztą nie chcę być niczym strażnik, który wyznacza kary i nagrody. Później trzeba tego pilnować, egzekwować, wymagać. To nie dla mnie!

U nas w domu są jasne zasady i jako tako określone granice tego, co wolno, a czego nie. Oznacza to, że umówiliśmy się, że np. codziennie możemy korzystać z “ekranów” w określonych godzinach, że sprzątamy po sobie, że każdy odpowiada za swoje obowiązki. I zgodnie z tym mijają nam kolejne dni. Gdy któryś zapomni to przypominam, upominam, powtarzam. Ale nie uznaję ciągłych zakazów i kar.

METODA KIJA I MARCHEWKI JEST NIESKUTECZNA

Generalnie nie lubię szafować żadnymi karami i jeśli już one następują to baaaardzo sporadycznie. Dlaczego? Bo jestem zbyt leniwa, żeby tego pilnować. Bo sama bym nie chciała, żeby ktoś mi tak robił. Wyobraźcie sobie, że wasz facet/kobieta mówi wam “jak umyjesz gary to będziesz mogła/mógł obejrzeć odcinek serialu” albo “nie umyłaś/eś podłogi to nie będziesz dzisiaj mogła/mógł włączyć telefonu.”

Szantaż, wymuszanie, naciski, ciągłe straszenie- to nie dla mnie!

Jednak wielu rodziców to stosuje, bo tak ich nauczono, bo ktoś im mówił, że “z dziećmi trzeba krótko”. Mi też tak mówią. A mimo to nie każę płacić moim dzieciom jak coś zgubią w szkole (dostałam taką radę, którą uważam za wybitnie nieskuteczną przy mniejszych dzieciach, w dodatku z problemami z koncentracją uwagi), nie daję kar jak dostanie w szkole czwórkę lub trójkę (a nawet za jedynkę- chociaż zawsze rozmawiamy co poszło nie tak i jak można to naprawić). Dzieci można motywować na milion sposobów. Kary są tutaj najmniej skuteczne.

WSPIERAJ, MOTYWUJ, ROZMAWIAJ

Ojjj, trzeba się nagadać. Czasami jeden temat trzeba milion razy powtórzyć. Bywa, że mam wrażenie, że gadam ciągle. Hmmm. to chyba nawet nie jest wrażenie.

Czy wobec tego nie mamy problemów? Owszem, mamy. Ale nawet jak zdarzyły się 3 uwagi pod rząd za różne niepożądane zachowania to nie zamieniłam się w smoczyce, która zionie ogniem (tzn. karami). Rozmawialiśmy, pokazywałam jak ktoś się czuł z jego zachowaniem. Nie miał kary. Miał naprawić swoje zachowanie i swój błąd, a nie bać się mi do tego przyznawać. Celem wychowania nie jest wywoływanie strachu, a zrozumienie, że jakieś zachowanie jest niewłaściwe. Dziecko ma zrozumieć, że nie powinno więcej tak robić, bo wszystko ma swoje konsekwencje. Jeśli będziemy wywierać na nim presje, straszyć i grozić- jedyne co zyskamy to strach. Będą ukrywać przed nami wszystko, będą się bać. A błędy i tak popełnią. Czasami coś nabroją, czasami, dostaną słabszą ocenę, czasami nas zawiodą. Ale dla nie ważniejsze jest, że moje dziecko mi zaufa i wspólnie porozmawiamy o tym co się wydarzyło, niż żeby się bało mojego gniewu, który i tak do niczego nie prowadzi.

Dziwi mnie jak ludzie każą swoim dzieciom miesiącami czekać na jakieś nagrody, zasłużyć na byle bilet do kina. Albo jak ciskają się o każdą “słabszą” ocenę (i mam tu na myśli nawet 4). Pół biedy jeszcze jak faktycznie poświęca temu dziecku mnóstwo czasu i chce takiej jakby nagrody za swój trud. Na zasadzie- długo się z tobą uczyłem/uczyłam to powinniśmy dostać 5. Jednak często rodzice nie mają zbyt wiele czasu dla dzieci, a oczekują w zamian pełne oddanie, najlepsze oceny i laurkę w postaci idealnego dziecka.

A idealne dziecko tak jak idealny rodzic- po prostu nie istnieje!

Nie strasz, nie karaj, nie manipuluj, nie szantażuj- kochaj i wychowuj!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *