Pandemia kłamstw


Czytałam tę książkę podczas gdy sama przechodziłam COVID. I chociaż nie jest ona konkretnie o tej pandemii, to jednak jest o tym jak bardzo koncerny farmaceutyczne i rządy wielu krajów nas oszukują. Jak manipulują wiadomościami, badaniami i faktami, by nie wywołać paniki, by uspokoić społeczeństwo i by nie sprawić, że zyski dla owych koncernów zmaleją. Czytałam “Pandemię kłamstw” w momencie, gdy w telewizji wszem i wobec trąbili o szczepieniach na koronawirusa. Kiedy cały świat podzielił się na pół i jedni wierzą w teorie spiskowe, a drudzy wierzą we wszystko co zobaczą w telewizji. Kiedy jedni nie mogą się doczekać szczepień, a drudzy mówią, że nigdy w życiu się nie zdecydują.

I wiecie co? Taka literatura faktu daje do myślenia. Skoro jej autorami są ludzie, którzy zajmowali ważne stanowiska w wielkich laboratoriach. Skoro dokonywali ważnych odkryć i pracowali przy badaniu najgroźniejszych wirusów oraz produkcji różnych szczepionek- to można założyć, ze wiedzą co mówią. A mówią, że ukrywa się przed nami wiele istotnych informacji. Że nie wszystkie choroby są przypadkowe i że nie wszystkie szczepienia są takie bezpieczne jak o nich mówią.

Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że w tej książce nikt nie mówi, że szczepienia są zupełnie złe i niepotrzebne. Owszem, są potrzebne i skuteczne. Ale niepokojące jest to, że “ci u góry” wiedzą o zanieczyszczeniach tych produktów, o skutkach ubocznych, a każą ludziom o tym milczeć i wprowadzają prawo, które ogranicza możliwość dochodzenia przed sądem odszkodowań. To wszystko oczywiście osadzone jest w realiach amerykańskich. Tam mamy inny system prawny, tam w ogóle jest inny świat. Ale tymi samymi preparatami szczepi się ludzi na całym świecie. Choroby takie jak HIV, AIDS czy autyzm są na całym świecie.

Autorka książki sugeruje, że niektórym pandemiom można było z powodzeniem zapobiec, a niektóre były wręcz zapoczątkowane przez błąd ludzki. Mówi, że zdarzały się sytuację, w których koncerny wiedziały o ryzyku, a mimo to milczały, żeby nie upadł ich wizerunek. Czy to mnie zaskoczyło? Niekoniecznie. Od dawna jestem sceptyczna wobec wielu informacji, które przekazują nam media. Tam gdzie w grę wchodzi wielka kasa, nie ma sentymentów.

Polecam wam tę książkę, bo pokazuje jak działa amerykański system związany z koncernami. Zaskakuje jak silna władza potrafi zrujnować życie naukowcom, którzy po prostu robią swoje i nie chcą kłamać albo zatajać wyników swoich odkryć. Historia tego w jaki sposób autorka była prześladowana, jak musiała uciekać i jak wrobiono ją w cokolwiek, byleby móc ją aresztować i zamknąć jej usta- jest szokująca. Ale warta by ją poznać.

Autorzy książki, Judy Mikovits i Kent Heckenlively piszą, posługując się językiem naukowym. Są momenty, w których musiałam się mocno skupić, żeby zrozumieć przekaz i te wszystkie nazwy biotechnologiczne. Mimo to, książka jest przystępna dla czytelnika i czyta się ją naprawdę szybko. Mnie wciągnęła bardzo.

Biorąc pod uwagę obecną sytuację na świecie czyli pandemię koronawirusa, warto czytać różne źródła i samemu wyrobić sobie opinię. Mnie ta książka utwierdziła w przekonaniu, że nie wszystko bywa przypadkowe i zawsze ktoś na czymś zarabia.
Polecam przeczytać samemu i dokonać własnej oceny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *