Pod przykrywką


To jest jedna z zabawniejszych serii książek jakie ostatnio czytałam. No dobra, ostatnio czytałam dużo książek z wątkiem kryminalnym albo gangsterskim więc trudno tam było o dobry humor i lekkość. Dobrze było przełamać ten styl i sięgnąć po tak przyjemną lekturę.

Pod przykrywką“, autorstwa Lyssy Kay Adams, to świetna lektura na każdą okazję. Dobra by była na leżak, świetnie sprawdzi się w jesienny wieczór pod kocykiem. Poprzednia książka tej autorki pt.: “Klub książki” też była fajna, ale ta poziomem dobrego humoru, mistrzowskich ripost i potyczek słownych bohaterów po prostu rozkłada czytelnika na łopatki. Najczęściej czytam wieczorem jak cała rodzina śpi. Tym razem nie było łatwo czytać niektórych scen, bo mało się nie udusiłam ze śmiechu, próbując robić to po cichu, pod kocem, żeby nikogo nie obudzić.

Bohaterowie są świetni, energetyczni, charakterni. Zarówno Liv jak i Mack mają ogniste charakterki i ich spotkania to zawsze wybuch emocji. Tak się lubią, że wytrzymać ze sobą nie mogą kilku minut bez sprzeczki i dogryzania sobie. Ojjj, lecą iskry. I wcale nie iskry pożądania. Chociaż jak wiadomo kto się czubi, ten się lubi, także w końcu i ci dwoje to zrozumieją. O tym, że między nimi jest chemia, my czytelnicy wiemy od początku. Tylko oni zdają się tego nie dostrzegać.

Historia mniej więcej wygląda tak: Liv straciła przez Maca prace, on chce jej pomóc, jednak ona go odrzuca. Ale gdy sytuacja się mocniej komplikuje i okazuje się, że jej były szef dopuszcza się molestowania seksualnego swoich pracownic, Liv postanawia przyjąć pomoc Maca. On natomiast ma paczkę przyjaciół, którzy również postanawiają pomóc. I tak oto mamy cały przekrój różnych, ciekawych bohaterów i wielu zabawnych historii.

Z jednej strony mamy poważny temat nadużyć seksualnych i mobbingu w pracy, który przewija się przez całą książkę. Dużo się tu mówi o prawach kobiet i ich nierównym traktowaniu. Podoba mi się, że mężczyźni w tej książce stoją mocno po stronie kobiet i twardo przeciwko takim draniom jak szef Liv. Dlatego też oni wszyscy postanawiają wesprzeć dziewczynę w walce z byłym szefem i go zdemaskować. Z drugiej strony mamy relacje Liv i Macka, którzy zbliżają się do siebie i rodzi się między nimi coś więcej.

“Pod przykrywką” to ciepła, pełna energii i dobrego humoru komedia romantyczna. Wciąga, dobrze się ją czyta i miło spędza z nią czas. Dużo się tu dzieje, jest dużo bohaterów, każdy barwny, dodający całości jeszcze lepszego kształtu. Czekam na kolejne części tej serii, bo bardzo lubię takie książki dla kobiet.. Ps. Każda część jest osobną historią więc nie trzeba ich czytać po kolei.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *