Życie na pełnej petardzie- recenzja


IMG_2749

Recenzowanie książki napisanej przez Księdza, o sprawach Kościoła, wiary i chrześcijańskim spojrzeniu na świat jest dla mnie sporym wyzwaniem. Jednak chciałam przeczytać książkę Jana Kaczkowskiego z kilku powodów. Przede wszystkim był prawdziwym Księdzem przez duże K, prawdziwym chrześcijaninem i dobrym człowiekiem. Mądrość jaka przemawia z jego słów dociera również do ludzi, którzy niekoniecznie wierzą. Dociera więc też do mnie.

Nie znam zbyt dobrze doktryn Kościoła, nie interesuje się tym co się w nim dzieje, ledwo łapie się w najważniejszych kościelnych świętach. Moja wiara jest bardzo labilna i w zasadzie jestem w takim punkcie życia, że sama nie wiem czy w cokolwiek wierzę. Na pewno mam problem z wiarą w Kościół jaki proponuje większość współczesnych Księży. Komercja, biznesowe podejście do prowadzenia parafii, coraz bardziej skomplikowane procedury przygotowań do Pierwszej Komunii Świętej czy sakramentu bierzmowania oraz afery pedofilskie- wcale mnie nie zbliżają do tej instytucji.

Tym bardziej się cieszę, że mogłam przeczytać wywiad rzekę jaki w książce “Życie na pełnej petardzie” poprowadził z Księdzem Kaczkowskim, Piotr Żyłka. Jeśli współczesny Kościół miałby takie spojrzenie na ludzi i ich wybory- to nie miałabym z czym spekulować. Mimo że w większości moje poglądy są zgoła odmienne od tych głoszonych przez Księży- tym razem w wielu kwestiach musiałam się zgodzić.

Jeśli miałabym powiedzieć dlaczego warto przeczytać tę książkę to odpowiedziałabym, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Jedni zadowolą się samym faktem bliższego poznania Księdza Kaczkowskiego. Opowiada on nam o swoim dzieciństwie, drodze do kapłaństwa, trudnościach jakie spotykał na swojej drodze, niepewności czy jego niepełnosprawność go nie zdyskwalifikuje. Dowiemy się również kogo ceni a kto go rozczarowuje. Książka jest ciekawą opowieścią o tym co ważne dla Ks.Jana.

Jest również źródłem mądrych wyjaśnień spojrzenia Kościoła na in vitro, antykoncepcję czy sumienie człowieka. Jego słowa dają do myślenia. Jestem zwolennikiem stosowania metody in vitro- jednak dylematy, na które zwraca on uwagę, są bliskie również temu co mnie zastanawia w tej metodzie (np.kwestia własności zamrożonych zarodków po śmierci “rodziców”). Warto z pełnym skupieniem i otwartością umysłu przeczytać to, co Ksiądz Kaczkowski do nas mówi. Niezależnie od tego czy ma się poglądy bliskie czy dalekie od tego co głosi Kościół.

Trzecią kwestią, którą warto poruszyć przy rozważaniu dlaczego warto przeczytać tą książkę jest sam fakt, że Ksiądz Jan to naprawdę ciekawy człowiek! Człowiek pełen wiary, nadziei i zapału do życia! Człowiek, który mimo trudnej choroby, wielu przeciwieństw losu (jak chociażby duża wada wzroku i słabe zdrowie)- postanowił wykorzystać swoje życie do czynienia dobra. Skupił całą swoją energię na działaniu dla innych.

Ksiądz Kaczkowski nie ściemnia, że w kościele jest cudownie. Wytyka błędy innym Księżom, otwarcie mówi co mu się w duszpasterstwie nie podoba. Ma odwagę głosić swoje poglądy i w pełni wyrażać własne zdanie. Warto to docenić. Warto to przeczytać. Jednocześnie dodając swoją cegiełkę do jego “dziecka”, którym jest Puckie Hospicjum pw. św. Ojca Pio. (50% honorarium autorskiego zostaje przekazane na działalność Puckiego Hospicjum).

A tym co mnie totalnie przekonało i urzekło było zdanie Księdza Jana na temat WOŚP.

“WOŚP to armia młodych ludzi, którzy organizują się, żeby wspólnie zrobić coś dobrego. To jest godne podziwu. (..) Ważna jest zasada “Po owocach ich poznacie” (por. Mt 7, 16). Na jakikolwiek oddział dziecięcy czy geriatryczny wejdę, widzę sprzęt oznaczony serduszkiem. Także w naszym hospicjum. Skala przedsięwzięcia jest powalająca, ale czy to musi oznaczać, że w WOŚP są jakieś machlojki? Oni przechodzą tyle szczegółowych kontroli, że nie ma się czego obawiać. (…)
Urzeka mnie beztroska katolickich krytyków, którzy chcą prześwietlać, prześwietlone przecież przez organy kompetentne finanse WOŚP, a jednocześnie nie widzą najmniejszych problemów z transparentnością finansów kościelnych, nawet gdy chodzi o kościelne organizacje charytatywne.

I jeszcze to o kobietach:
“Przeraża mnie, gdy słyszę słowa kierowane w Kościele do kobiet, że ich trwanie w patologicznym małżeństwie z pijakiem, który je bije i wyniszcza psychicznie, jest chwalebnym męczeństwem: “Nieś swój krzyż.” To bardzo groźne podejście do sprawy. Małżeństwo jest ogromną wartością i jest nierozerwalne. Ale kiedy stanowi zagrożenie dla życia, to samo życie jest wartością wyższą i aby je zachować, należy się bronić i uciec przed zagrożeniem. Ocalić siebie to obowiązek. A jeśli któryś ze spowiedników tego nie rozumie, to powienien pójść jeszcze raz na kurs teologii”.

taniaksiazka

Książka do kupienia na taniaksiazka.pl
Inne książki tego autora TUTAJ (równie świetne zarówno na prezent- kupiłam Teściowej, jak i dla samej siebie).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *