Kilka dni temu czytałam u Matki tylko jednej wpis o pieczeniu ciasteczek. Ślinka cieknie, w oczach błysk- ha! upiekę i ja! Przepis mnie zaintrygował, bo kto to widział ciasteczka z twarogiem! (Ja nie widziałam :P). Druga myśl- upiekę z dziećmi, pierwszy raz w naszym życiu:
a) terapeutycznie pod kątem Mikołaja- niech sobie chłop do woli babra się w mące i cieście;
b) usprawniająco dla Arka- co to by lewą ręką też trochę popracował;
c) relaksacyjnie dla reszty domu- bo chociaż na chwilę zamkną buzię i przestaną jęczeć;
Porzuciłam swoje zamiłowanie do utrzymywania porządku i uznałam, że nieważne jak będzie po tym wyglądać moja kuchnia- wezmę i to dzielnie zniosę!
I co się okazuje?! Że pieczenie ciastek z 2-latkami jest bardzo fajne!
Co prawda z jednym znacznie łatwiejsze. Arek początkowo nie był zainteresowany więc z Mikim szło nam bardzo sprytnie. Jak Arek dołączył, to pewne sprawy zaczęły mi się wymykać spod kontroli ale... efekt jest najważniejszy!
A że po drodze Miki część ciasta postanowił ugniatać na podłodze... szczegół!
Arkowi najbardziej podobało się wcieranie mąki w moje ramiona... szczegół!
Szybko odkrył, że na czarnych spodniach mąka wygląda lepiej... szczegół!
Wszyscy się ślizgaliśmy na mące i kawałkach ciasta porozrzucanych na podłogę... szczegół!
Wszystko to nic, w porównaniu z radością, zabawą i niesamowitym skupieniem jaki nam towarzyszył podczas wspólnego pieczenia! I z moim zaskoczeniem, że Mikołajowi w ogóle nie przeszkadzał fakt bycia brudnym i z chęcią manipulował ciastem!!!
a) terapeutycznie pod kątem Mikołaja- niech sobie chłop do woli babra się w mące i cieście;
b) usprawniająco dla Arka- co to by lewą ręką też trochę popracował;
c) relaksacyjnie dla reszty domu- bo chociaż na chwilę zamkną buzię i przestaną jęczeć;
Porzuciłam swoje zamiłowanie do utrzymywania porządku i uznałam, że nieważne jak będzie po tym wyglądać moja kuchnia- wezmę i to dzielnie zniosę!
I co się okazuje?! Że pieczenie ciastek z 2-latkami jest bardzo fajne!
Co prawda z jednym znacznie łatwiejsze. Arek początkowo nie był zainteresowany więc z Mikim szło nam bardzo sprytnie. Jak Arek dołączył, to pewne sprawy zaczęły mi się wymykać spod kontroli ale... efekt jest najważniejszy!
A że po drodze Miki część ciasta postanowił ugniatać na podłodze... szczegół!
Arkowi najbardziej podobało się wcieranie mąki w moje ramiona... szczegół!
Szybko odkrył, że na czarnych spodniach mąka wygląda lepiej... szczegół!
Wszyscy się ślizgaliśmy na mące i kawałkach ciasta porozrzucanych na podłogę... szczegół!
Wszystko to nic, w porównaniu z radością, zabawą i niesamowitym skupieniem jaki nam towarzyszył podczas wspólnego pieczenia! I z moim zaskoczeniem, że Mikołajowi w ogóle nie przeszkadzał fakt bycia brudnym i z chęcią manipulował ciastem!!!
Mikołaj opracował nowoczesny sposób wałkowania ciasta! MISZCZU :)

Wykrawanie też mu nieźle szło!

Arek nieco niepewnie- ale starał się pomagać bratu!


I pozowaniem do zdjęć :)
A efekt finalny wygląda o tak:
A jak chcecie przepis na te ciastka to znajdziecie go TUTAJ

takie chwile są bezcenne :D ucz ich kochana kulinarnych rzeczy by wyrośli na amantów podbijających kobiece serca :) Bo ja to się mówi "przez żołądek do serca", pozdrawiamy
OdpowiedzUsuńMniam!
OdpowiedzUsuńAleż super! To musiała być fantastyczna zabawa! :)
OdpowiedzUsuńsuper! :) Z moimi ponad 2latkami by to nie przeszlo! Tymbardziej ze moj piekarnik jest dla nich fascynacja okropna i zaraz te male lapki dotykalyby tego co mama nie kaze:p moze za rok:) jak beda mnie bardziej sluchac. Ale zabawa fantastyczna:)
OdpowiedzUsuńsuper! :) Z moimi ponad 2latkami by to nie przeszlo! Tymbardziej ze moj piekarnik jest dla nich fascynacja okropna i zaraz te male lapki dotykalyby tego co mama nie kaze:p moze za rok:) jak beda mnie bardziej sluchac. Ale zabawa fantastyczna:)
OdpowiedzUsuńno tak, dzieci wykorzystujesz, a sam z uśmiechem do zdjątek pozujesz ;)
OdpowiedzUsuń<3
Ja nie mogę się doczekać kiedy z moim Filipem upiekę ciastka;) Na razie pomaga mi raczkując pomiędzy nogami;)
OdpowiedzUsuńsuper zabawa ! moi tez się lubią babrać w cieście,tylko że junior by je chętnie na surowo zjadł :D
OdpowiedzUsuńŚwiętna zabawa sensoryczna z różną strukturą.
Matka MISZCZ !
Fajna zabawa. Szczegóły, szczegółami ważne, że chwile niezapomniane!! Przepis podbieram i śmigam do kuchni!
OdpowiedzUsuńpięknie wyszły :))
OdpowiedzUsuńteż uwielbiam piec ciastka z moim maluchem :)
ciotka rewelacja! jak mój Misiek przestanie wszystko wkładać do buzi i zacznie troszkę ogarniać otaczający go świat, też spróbujemy pójść za Waszym przykładem:) a tak na marginesie wielki ukłon za to, że dajesz radę okiełznać dwóch gagatków na raz! ja paaadam przy jednym :) pozdrawiamy
OdpowiedzUsuńJa też lubię piec ciasteczka z moim synkiem. Wasze wyglądają smakowicie. Muszę wypróbować ten przepis :)
OdpowiedzUsuńJa jeszcze nie dopuszczam Tymona dogotowania i pieczenia. Za mało miejsca, za dużo bałaganu. :)
OdpowiedzUsuń1
Rewelacja. Zleć teraz mistrzom torcik śmietanowy
OdpowiedzUsuńRewelacja. Zleć teraz mistrzom torcik śmietanowy
OdpowiedzUsuńMusze upiec takie z Lidzią!Wyglądają pysznie a wy słodziakowo;*
OdpowiedzUsuń