Młode matki są egoistkami?!?
Otóż powiedział on, że rodzicielstwo w tym wieku jest bardziej świadome. Uważa, że młodzi rodzice są egoistyczni i skupiają się mocno na swoich potrzebach, podczas gdy on teraz skupia się i podąża za dzieckiem. To co chciał, zdążył już osiągnąć, więc teraz w całości oddaje się dziecku!
Taka teza. A może nawet i teoria.
Nie wiem jak to faktycznie jest z rodzicielstwem w wieku dojrzałym a przynajmniej późniejszym.
Wiem natomiast jak to jest być matką przed 30-tką.
Jestem egoistką. Mocno walczę o swoje potrzeby! Bardzo staram się zachować siebie w sobie. Nie chcę być matką, matką i tylko matką.
Jednak proszę nie mylić z jakąś patologią- mój egocentryzm nie przeszkadza w zajmowaniu się dziećmi!
Jestem z nimi 24 godziny na dobę, sprawuje nad nimi opiekę, wychowuję, dbam. Nie należę do matek podrzucających swoje dzieci (w zasadzie nie podrzucam ich nigdzie, nikomu), nie w głowie mi tylko imprezy i zabawy (chodzę ale bardzo sporadycznie i nigdy kosztem dzieci). Ale z radością czasami wyrywam się z domu, spędzam popołudnie z książką zamiast z klockami, oglądam dobry film zamiast Świnki Peppy.
Nie wiem jak to się ma do rodzicielstwa w późniejszym wieku. Czy ta świadomość polega na rezygnowaniu z robienia tego wszystkiego czy po prostu nie buntowaniu się przeciwko konieczności ograniczania tych przyjemności?! To by się trzeba było zapytać kogoś kto tego doświadczył!
Beata Sadowska powiedziała, że w jej wieku jak ktoś się decyduje na dziecko to ma w sobie wewnętrzną zgodę na to co się w związku z tym wiąże. I że ona od razu się przygotowała na to, że przez najbliższe 2 lata nie będzie się wysypiać.
Szczęściara!
Ja zostałam matką w wieku 28 lat i mimo, że już niewiele czasu mi zostało do tych dwóch lat- to ani jednego dnia nie czułam się pogodzona z faktem braku snu! Codziennie z tego powodu się złoszczę, nie lubię, nie akceptuję i nie zamierzam!
Czyli chyba za wcześnie dzieci miałam!?
Codziennie też obmyślam plan jak przechytrzyć własne dzieci, Mężul też się bardzo stara coś wymyślić. Niestety Chłopcy są sprytniejsi od nas i szybko się orientują kiedy próbujemy coś zakombinować. Tym samym nasza kreatywność sięga zenitu.
Nie wiem czy szczytem egoizmu jest kradzież każdej wolnej chwili na pobycie ze sobą sam na sam.
Czy jest tym próba spędzenia bez wiszących u nóg dzieci chociaż 10 minut w ciągu dnia albo ucieczka na długą kąpiel do łazienki, gdy tylko mąż wróci z pracy?
Samotne wyjścia na zakupy, dłuższa drzemka potomstwa albo zajęcie się przez nich zabawą na dłużej niż 5 minut są dla mnie powodem do wielkiej radości.
Cieszę się też, gdy uda mi się poczytać gazetę albo kawałek książki.
Jeśli to wszystko składa się na egoizm to tak- jestem egoistką. Młodą (się zakomplementuję, a co!) matką, skupioną na swoich potrzebach!
I dobrze mi z tym!
Nie wiem jak inne matki myślą ale moim zdaniem posiadanie dziecka to nie koniec mojego osobistego życia. Dziecko jest składową mojego życia, ważnym elementem ale nie jedynym.
Jak bardzo wyrodnie to nie zabrzmi- wraz z urodzeniem się Chłopców, ja nie umarłam. Nie umarły też moje zainteresowania i ambicje! Może mam na nie mniej czasu ale są nadal i mają się bardzo dobrze!







Ja za to wiem jak to jest być matką przed dwudziestka.
OdpowiedzUsuńAhoj! :D
to jest egoizm, w bardzo zdrowej, dla własnej i dziecięcej psychiki, dwace. Każdy potrzebuje raz na jakiś czas chwili dla siebie, odpoczynku od osób, z którymi przebywa bardzo często, lub codziennie - jak w przypadku dzieci.
OdpowiedzUsuńJa urodziłam Filipa w wieku 30 lat. I co to zmienia? Prawie całe dnie poświęcam dziecku, to chyba wieczorem mam prawo na długą kąpiel z książką w ręku, albo samotny spacer. Nie uważam, żeby to były objawy egoizmu. A do nieprzespanych nocy przywykłam, ale się z nimi nie pogodziłam;)
OdpowiedzUsuńktóry został ojcem w wieku dojrzałym' tylko co oznacza wiek dojrzały? o niektórych nawet w wieku lat 40 nie można powiedzieć, że są dojrzali. jak dla mnie facet nie wie o czym mówi. to , że ktoś nie może się oddać dziecku przynajmniej czasowo w stu procentach, bo ma jeszcze studia czy pracę wcale nie świadczy, że wychowa gorzej dziecko a tymbardziej o tym , że jest egoistą :)
OdpowiedzUsuńetapy wszystkie za mną
OdpowiedzUsuń1 matka przed dwudziestką
2 matka przed trzydziestką
3 matka po trzydziestce
sposoby wszelkie kreatywnego wykradania czasu własnego również przez otoczenie moje nazywane sa mym egoizmem
Jeszcze Ci etap po 40-tce został do przetestowania :P
Usuńja myślę, że masz rację. I zaszłam szybko w ciążę. Maturę pisałam w 7 miesiącu.
OdpowiedzUsuńKurcze aja się zastanawiam do której grupy mam się zaliczyć-młodych czy "doświadczonych życiowo"?Bo urodziłam w w wieku 30 lat.Często myślę,że zbyt późno. Nie zgadzam się z wymienionymi przez ciebie celebrytami co do roli,jaką przypisują wiekowi. Wydaje mi się,że mnie mam w sobie tyle cierpliwości co młodsze mamy, czasem obawiam się o moją kreatywność w wymyślaniu zabaw dla Lidki, często łapię się na tym,że najzwyczajniej w świecie mam dość!Jestem szczęśliwa,że mam córeczkę.Bardzo długo na nią czekałam. I mimo wieku-jestem samolubna.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
ja byłam matka przed 30stką i po 30stce po raz drugi i mój egoizm rośnie wprost proporcjonalnie do liczby posiadanych dzieci, córce poświęcałam więcej czasu i uwagi (była pierwsza), a synek myślę, że jakoś się wychowa "bokiem" ;-P a więc obalam tezę tego pana, którego cytujesz...
OdpowiedzUsuńO,myślę, że w tym temacie spokojnie mogę się wypowiedzieć jako ta dojrzała, metrykalnie dodam. Pierwsze dziecko urodziłam mając lat 36, a drugie 38. W tym roku kończę 41. Wynika z tego, żem dojrzała. Jednakże metryka sobie, a człowiek sobie. Potrafię dać dzieciom ciastolinę i przymknąć oko na bajzel nią zostawiony, bo akurat czytam "Dom Hadesa" i wszelkie przerywniki były przeze mnie niemile widziane. kładę dziecio 19:30 spać by jak najwięcej czasu wyrwać dla siebie. Poszłąm do dwuletniej szkoły, by...odpocząć od dzieci. Kocham je, ale oprócz nich jestem też JA. I jak mam kiepski dzień, albo mi się nie chce to zabiorę ich do McDonalda na frytki byle nie gotować. Albo 3,5 godziny gotuję wywar na zupę, bo...czytam zajebistą książkę, a fakt z upływającego czasu zauważam jak mi dzieci piszczą, że chcą zupę. Z reguły zapcham je czymś słodkim, żeby ową zupę dokończyć. Oczywiścienie działąm tak na codzień, ale bywa. Iwcale nie uważam się za jakąś egoistkę. Dzieci rzadko są z kimś innym niż ze mną lub z nami, więc jak troszkę tego czasu wyrwę dla siebie to nic sie nie stanie. A z dojrzałością to też bywa różnie, ona wynika z charakteru, a nie z metryki.
OdpowiedzUsuńMądrze powiedziane!
Usuńtrochę egoizmu nie zaszkodzi. Ja często marzę o wieczorze kiedy będę mogła w spokoju napic się herbaty i obejrzeć tv.
OdpowiedzUsuńJa jestem młodą matką :) Urodziłam mając 22, kończyłam studia licencjackie. Urodziłam bo chciałam, do 30 mam zamiar wyjść z pieluch :) Więc jeszcze jedno dziecko w planach, ale mam kilka lat na decyzję.
I jestem matką podrzucającą, bo teraz pracuję, więc jak nie z Tatusiem to Mała siedzi z dziadkami. I czasem do kina wyjdziemy czy ze znajomymi, ale nieczęsto. Polka przynajmniej nie boi się zostawać, ma kontakt z innymi dziećmi (kuzynostwem). Ale raczej jeśli już gdzieś wychodzimy dla rozrywki to wieczorem jak śpi.
Mi też najbardziej brakuje wysypiania się :)
Nie wiem, o co chodziło temu panu, ale ja urodziłam pierwszą córkę bliżej dwudziestki, drugą bliżej trzydziestki i dostrzegam różnicę w podejściu do obu córek. Chociaż być może jest to kwestia zdobytego doświadczenia?
OdpowiedzUsuńNadal jednak pozwalam sobie na zdrową dawkę egoizmu, przy czym moje dzieci chyba nic na tym nie tracą.
I tak, pomimo znacznie większych pokładów cierpliwości dla drugiego niemowlaka, też nie mogę przeboleć przerywanych marudzeniem nocy i zbyt wczesnych pobudek :)))
Szczerze mówiąc, to nie mogę się doczekać chwili, kiedy dzieciaki są już po kąpaniu i idą spać - wtedy mam tą chwilę dla siebie. W ciągu dnia też kradnę te momenty czasem kosztem dzieci, ale nigdy nie robiąc im krzywdy. Nie wiem co ten pan miał na myśli, ale nie wierzę, że ktokolwiek nie potrzebuję przez chwilę pobyć egoistą i pomyśleć tylko o sobie :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie potrzebuję dla siebie paru chwil żeby pobyć z sobą sam na sam. Inaczej czuje, że jest źle.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ja zostałam mamą mając 27 lat. Kiedy podejmowaliśmy decyzję byliśmy zdania, że to już najwyższy czas, bo tak blisko do 30-tki, ale kiedy już się bobo urodziło (pokochałam syna od pierwszej chwili na zabój), poczułam takie zderzenie z rzeczywistością, że momentalnie pożałowałam decyzji podjętej 11 miesięcy wcześniej... Mój brak wytrwałości, brak cierpliwości, zmęczenie fizyczne i wielki brak snu, był przyczyną bezradności... I ciągłe pytanie: Po co mi to było?!
OdpowiedzUsuńAle teraz kiedy już moje dziecię przesypia od dwóch miesięcy noce (ma 7 miesięcy) poczułam się DUŻO lepiej :)
Stałam się lepszą matką i już patrzę z lekkim dystansem, nie mówię, że już non stop jest bosko i świetnie, ale jest o niebo lepiej :)
Wychodzi na to, że ja jestem egoistką, bo tylko gdy mąż wraca z pracy ja szukam momentu kiedy mogłabym się wyrwać choć na chwilkę, gdziekolwiek, żeby mieć ją dla siebie ;)
Od 7 miesięcy pierwszy raz między Świętami wyrwaliśmy się na zakupy na dwie godziny (syn został z moimi rodzicami), JEEEZUUU co to było za uczucie ;) Tym bardziej, że spędzam z bobasem 24h non stop... Ale tylko przez 1,5h, później już dreptałam, żebyśmy wracali :P
Będę chciała zacząć w tym roku jakieś swoje rękodzieła (takie postanowienie na Nowy Rok :) czyli będę mieć też tego czasu dla bobasa troszkę mniej, ale nie uważam, żeby mu czegokolwiek ubyło. Bawię się, przytulam, karmię, opiekuję, troszczę się i kiedy śpi więcej niż 1,5 h już tęsknię.. Ale czasem mam (patrz zawsze wtedy gdy notorycznie jęczy) go szczerze dość, ale kocham go najmocniej na Świecie i nigdy bym go nikomu nie oddała...
I wciąż uważam, że jak dla mnie te 27 lat, było jednak za wcześnie, mogliśmy poczekać do mojej 30-tki, może miałabym więcej cierpliwości? ;) Tak tylko się łudzę :D
Ja myślę, że ten Pan miał może jakieś kompleksy ze tak późno został ojcem stąd szukała na siłę argumentów ;)
OdpowiedzUsuńCo ma wiek do macierzyństwa? Kiepską matką może być trzydziestoletnia kobita a świetną siedemnastolatka.
A takie generalizowanie do niczego nie prowadzi.
a ja zostałam matką w wieku 23 lat .uważam jednak ,że tak naprawdę nie ma odpowiedniego czasu na dziecko .zawsze jest coś "do zrobienia" .niektórzy najpierw gonią za karierą ,a potem są zbyt zmęczeni ,by zostać rodzicami ..i tak źle i tak niedobrze ;)
OdpowiedzUsuńJak ja się cieszę, że takie osoby, jak Ty organizują konkursy. :) przynajmniej Cię poznałam! I cieszę się niezmiernie, ze tu jestem. I zostaję!
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Tobą w zupełności. Ja w sumie nawet dzięki macierzyństwo odnalazłam swoje dwie pasje, jedną zagubioną dawno temu, czyli blogowanie, a drugą całkiem nową - jazda konna. Bo szczęśliwa, zadowolona i spelniona mama to szczęśliwe dziecko! :)
Dziękuję za miłe słowa! Tym bardziej jest mi miło Ciebie mieć wśród swoich!
UsuńPierwszy raz mamą zostałam w wieku lat 24, czyli wynika z tego że wcześnie. Po raz drugi podwójnie już w wieku lat 27 to już lepiej chyba ;) i z obserwacji wynika że mam teraz już dużo mniej cierpliwości, inwencji twórczej itp ale do rodzicielstwa podchodzę już inaczej, chyba bardziej dojrzale. No i co z tego wynika??? nic. Byłam dobrą mamą kiedyś i jestem teraz choć nieco inną. I niestety egoistką nie jestem ;)
OdpowiedzUsuńmama wesołego stadka :)
ciekaja jestem czy ten dojrzaly mezczyzna jest po 70 na emeryturze i kazda chwile spedza z dzieckiem, jezeli nie i pracuje nie ma co brac pod uwage jego slow bo to z reguly Matka na poczatku rezygnuje z pracy i opiekuje sie dzieckiem, i niby to pare chwil ktore probuje dla siebie ukrasc w ciagu dnia swiadczy juz o tym ze jest egoistka? nie sadze. Za to sadze, ze takie dziecko bedzie szczesliwe ze jego dzieci beda mogly poznac dziadkow. Nie to ze jestem przeciwna poznemu rodziecielstwu, ale specjalnie czekanie do 40-stki na dziecko nie jest moim zdaniem niczym co powinno byc chwalone ;/ Jak pojawia sie wnuki beda kolo 70 (o ile dzieci tez na pozne rodzicielstwo sie nie zdecyduja) i tyle bedzie z tego wszystkiego. Takie jest moje zdanie, urodzilam w wieku 27 lat ani szybko ani pozno. Dla mnie w sam raz :)
OdpowiedzUsuńKochani, dziękuję Wam za wszystkie opinie i komentarze! Z większością się w zupełności zgadzam!
OdpowiedzUsuńAutorem owej tezy jest Jan Englert. Poniżej część rozmowy na temat...
- Przestałem być wygodny. Narodziny Helenki, gdy miałem 57 lat, były najważniejszą cezurą. Po pierwsze - to dar od Boga. Po drugie - dwa w jednym, ojciec i dziadek. Po trzecie - dziecko w późnym wieku staje się centrum zainteresowania. Bo wcześniej dzieci są dodatkiem do ego rodziców. Opiekuje się nimi, kocha, ale w gruncie rzeczy wciąż myśli o sobie, żeby było wygodniej. Zbyt wczesne ojcostwo nie zmienia człowieka, późne - bardzo.
Twój Styl, Listopad 2013
"Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia". I dobrze, żeby wszystkim odpowiadało to, co ma, bo wtedy będziemy szczęśliwi!
UsuńAle skoro już się atakujemy egoizmem: szkoda, że pan Englert zapomina o tym, że przez swój egoizm i swoją dojrzałość, do której musiał dorosnąć, zabiera jakieś 20 dodatkowych lat swojemu dziecku. A kto wie, może i więcej...