sex, drinks and drag queen- czyli Matki mają wychodne 16


Od zawsze wiedziałam, że Wrocław jest miejscem magicznym. Że spotkania w tym mieście są szczególne. Ludzie klimatyczni a Rynek cudowny.
Ale to jakim nam się Wrocław pokazał w sobotę i to z kim, gdzie i jak fantastycznie się bawiłam- zaskoczyło nawet mnie!

Ale od początku. TUTAJ można było się dowiedzieć, że oto Matka aktywistka z drugą Matką aktywistką się świetnie bawiły na spotkaniu, które to jeszcze z inną Matką zorganizowały!
Spotkanie było ładne, składne i udane!

Jednak równie ciekawe były jego kulisy!
Punkt 10 odbieram Wygodną z dworca. W ręku trzymam dzielnie kubek z kawą (koniecznie czarną i słodką jak ulepek), którą to zdążyłam już lekko rozlać na osobiste spodnie!
Moja Sis też już na nas czeka- dzięki jej uprzejmości nie musiałyśmy na tym dworcu koczować ani tułać się po ulicach. Dała nam wygodne łóżko i ciepły kąt :)
Dziękuję Ci Alice za gościnę- za cierpliwego psa, którego wyeksmitowałam do drugiego pokoju, żeby mi w nocy mordki nie wylizał.
Za udostępnienie cudnego, żółtego kubka, z którego bardzo przyjemnie się piło herbatę i za zapewnienie nam mnóstwa atrakcji!
Aaaaa i za bycie naszym osobistym szoferem, bo jak już się Matki wyrwały na miasto, jak pies z łańcucha- to żadnej w głowie nie było zostać kierowcą roku!

Od początku planowania Spotkania Blogujących Mam we Wrocławiu wiedziałyśmy, że po części oficjalnej nastąpi ciąg dalszy.
Nasi czytelnicy sami do nas pisali czy możemy się jakoś spotkać… niczego lepszego nie mogłyśmy sobie więc wymarzyć!
Lekko spóźnione docieramy do celu- Coffee Planet Wrocław czeka już na nas a tam Gosia, Aga i Ania! Później dołączyła jeszcze jedna Gosia.

Niestety część dziewczyn musiała wyjść szybciej ale Matki nie dały się zbić z tropu i balowały do 2 w nocy!
Raz się żyje w końcu :)

I bardzo dobrze, że zostałyśmy bo impreza dopiero się rozkręcała a my miałyśmy jedyną w swoim rodzaju okazję zobaczyć na żywo ‘drag queen’! Łooooo matkoooo- powaliło mnie to na kolana. Prawie że dosłownie! Facet w gorsecie, podwiązkach, makijażu… no taka historia!
Zdecydowanie jest to jakaś forma artyzmu- w końcu była muzyka, tekst literacki, gra aktorska. Ale fanką Nikity BumBum raczej nie zostanę! :)

Coffee Planet Wrocław jest w ogóle fantastycznym miejscem, bo jest bardzo otwarte dla wszystkich ludzi, niezależnie od przekonań, upodobań czy wyglądu! Dzięki czemu każdy tam zajmuje się sobą, ma swój świat i na parkiecie nikt nikogo nie obczaja i nie zaczepia! Tak samo na sali- ludzie siedzą, piją, gadają- nikt nikomu w pyski nie zagląda. (poza ochroniarzem- pozdrawiamy serdecznie :]). Nie ma chamskiego podrywu i wieśniackich tekstów “ja ciebie chyba skądś znam“, “dasz się zaprosić na drinka” albo inne “jak leci, maleńka“. (Co nam się zdarzyło jak tylko klub opuściłyśmy!)
Kelnerzy są sympatyczni i przyjaźni. Jednego dziewczyny były gotowe adoptować, tak się wczuły w rolę matek- polek :)
Taka rodzinna sielanka z pysznym ciastem, kawą i rewelacyjnymi drinkami w tle!    
                          

Po kolejnym takim smakowitym napoju odkryłyśmy, że być może nie wszystko o sobie wiemy. Być może jesteśmy bardziej postrzelone i tolerancyjne niż nam się wydaje (a jesteśmy bardzo!) i być może za bardzo polubiłyśmy bywanie na takich imprezach :)
Zdecydowanie było super, nabyłyśmy trochę nowych doświadczeń. Zgromadziłyśmy mnóstwo ciekawych obserwacji socjologicznych, uśmiałyśmy się tak, że botoksy nam się porozjeżdżały a wałeczki na brzuchu zrolowały.
Dzięki- Aga, Ala i Lena!
To był najlepszy after ever :*


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

16 komentarzy do “sex, drinks and drag queen- czyli Matki mają wychodne