Wszystkie pory uczuć. Zima


Magdalena Majcher to autorka, którą chciałabym wam przedstawić między innymi dlatego, że jest kobietą, która z pełną determinacją realizuje swoje pasje. A ja cenię takich ludzi. Właśnie mam w rękach jej najnowszą książkę, którą przysłało do mnie Wydawnictwa Pascal ale to sama autorka napisała do mnie z pytaniem czy nie chciałabym przeczytać jej najnowszej powieści. I ja wam powiem, że doceniam takie sytuacje. Książek nigdy nie odmawiam. Polskich autorów cenię szczególnie mocno. A gdy przeczytałam co nieco o samej autorce, tym bardziej stwierdziłam, że warto byście i wy dostrzegli tę osobę. Pani Magda to młoda autorka powieści obyczajowych. Podkreślam słowo młoda, bo ode mnie dużo młodsza a pisze tak dojrzałe powieści, że należy to podkreślić. Na uwagę zasługuje fakt, że jest nie tylko pisarką ale również blogerką i recenzentką. A jej publikacje możecie czytać w prasie i portalach internetowych.

Ale przejdźmy już do książki. Jak wspominałam, Magdalena Majcher pisze niezwykle dojrzale. “Wszystkie pory uczuć. Zima” to powieść, która mnie zaskoczyła. Spodziewałam się kolejnej opowieści o młodych, pełnych ambicji i zapału ludziach, którzy robią karierę albo się w sobie zakochują i żyją długo i szczęśliwie. A tu niespodzianka. Mamy piękną książkę o dobrej, ciepłej, pełnej poświęcenia Róży i cierpliwym, spokojnym Tadeuszu. Ludziach, którzy pierwszą młodość mają już dawno za sobą, ale nie tracą nadziei na bycie szczęśliwym. Jednak ciężko być szczęśliwym, gdy niesie się ze sobą bagaż trudnych doświadczeń a w domowej szafie czają się kolejne trupy.

Róża to ktoś godny podziwu ale też osoba, której wybory zaskakują a nawet i złoszczą. Trzeba mieć naprawdę silny charakter, żeby przez całe życie znosić poświęcenie jakim jest opieka nad młodszą, chorą siostrą i żyć w przeświadczeniu, że mogło się zapobiec tragedii… Bo Róża to właśnie taka dobra dusza, która z jednej strony wzbudza litość, bo poświęciła siebie. A z drugiej sprawia, że od razu się ją lubi i szanuje.
Główną bohaterkę poznajemy w dniu ślubu. Po wielu latach w samotności, Róża postanawia dać szansę swojemu szczęściu i zgadza się wyjść za kolegę z pracy Tadeusza. Jej warunek jest jeden- do wspólnego życia idzie ze swoją siostrą Ludmiłą. Tadeusza zgadza się na to rozwiązanie ale mimo niechęci żony do rozmów na ten temat, próbuje dowiedzieć się dlaczego siostry całe życie są razem i co poza zwykłą relacją rodzinną je tak mocno wiąże.

Wyznanie Róży nie jest łatwe ale pokazuje nam, czytelnikom, jak tajemnice z przeszłości, brak rozmowy, unikanie prawdy i niedopowiedzenia potrafią całkowicie zmienić ludzkie życie. Kreacja psychologiczna Ludmiły zasługuje na specjalne uznanie. Ta z pozoru mało inteligentna, mało samodzielna i wymagająca opieki siostra, jest po prostu wyrachowaną, pełną zawiści i zaborczością wredną kobietą. Wykorzystuje swoją ułomność, by skupić na sobie całą uwagę siostry i eliminować potencjalne zagrożenia. Gra na emocjach, wykorzystuje dobre serce całej rodziny. Zdecydowanie czarny bohater opowieści. I chociaż zapewne powinnam jej współczuć, bo przecież ma obniżony iloraz inteligencji i wiele przeszła, to jakoś nie potrafię.

“Wszystkie pory uczuć. Zima” to książka społecznie potrzebna. To przykład tego, co się dzieje, gdy nadmiernie zrzucamy na dziecko obowiązek opieki nad drugim dzieckiem. Gdy rodzice obarczają starsze rodzeństwo odpowiedzialnością za czyny młodszego. To idealny dowód na to, że rodzina nie zawsze oznacza dla nas dobro. Że czasami warto być egoistą i walczyć o samego siebie. To również opowieść o tym jak wiele może znieść jedna osoba i jak wiele mogą zrobić z nami wyrzuty sumienia!

Wiele wątków, wiele mądrości, wiele aspektów wartych przemyślenia. Bardzo dobra powieść dla kobiet. Matek, córek, sióstr i tych, którzy potrzebują zrozumieć, że życie ma się tylko jedno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *