W zeszłym roku się jeszcze złościłam, wkurzałam i nogami tupałam na każdego idiotę, który mówił że Owsiak kradnie, przywłaszcza, domy buduje, bawi się czy imprezuje za naszą kasę.
W tym roku po prostu ignoruję, nie dyskutuję i nie wchodzę na żadne linki anty-orkiestrowych maniaków. Ale zdanie swoje wyrażę.
Kiedyś pisałam, że moje dzieci żyją dzięki WOŚP. W zasadzie to żyją dzięki sprzętowi, który WOŚP przekazała szpitalom. Nie dzięki lekarzom (chociaż bez ich udziału wiadomo, że by się nie udało). Jednak sami lekarze bez specjalistycznego sprzętu mogliby tyle co ja- siedzieć i czekać na cud. Bo czym by przewieźli 800g Arka na operację 100 km? Na wielbłądzie? Potrzebna była specjalna karetka dla noworodków, ze specjalnym inkubatorem i kilkoma innymi urządzeniami, których przeciętny rodzic nigdy na oczy nie widział!
To zostało zakupione dzięki WOŚP.
Do czego włożono by 640 g Mikołaja tuż po porodzie? Do inkubatora z lat 70-tych?! A powietrze pompowano by mu starym, psującym się sprzętem?! A może trzeba by było zawieść takie maleństwo do szpitala w stolicy, bo sądzę że gdyby NFZ miało pokrywać koszty sprzętu to miałby je jeden, góra dwa szpitale na całą Polskę!
Chłopcy urodzili się w 24 tygodniu. W 6 miesiącu ciąży… to cud, że żyją!
Zestawy nCPAP, Pulsykometry, Inkubatory zamknięte różnego rodzaju (podstawowe, do intensywnej opieki, do intensywnej terapii z servo tlenowym), respirator, monitory, pompy strzykawkowe.
To sprzęty, których wielu z was nie zna. Macie szczęście… To sprzęty, które towarzyszyły Chłopcom od pierwszego dnia ich życia przez około 3 miesiące. Bez nich… nie chcę myśleć co byłoby bez nich.
Jeśli przeciwnicy Owsiaka i WOŚP tak bardzo zasłaniają się wiarą i Bogiem to ja też tak zrobię.
Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień- kto nie potrzebuje sprzętu, kto wie że nie będzie nigdy z niego korzystał, niech krzyczy, protestuje i będzie w zgodzie sam ze sobą. W chwili zagrożenia życia- niech dzwoni, żeby mu na szybko ktoś inny dostarczył potrzebny sprzęt.
Bo to najczęściej jest tak jak ze składkami w szkole albo pracy, ci co najwięcej krzyczą, że 10 zł to za dużo na zrzutkę- pierwsi biegną do gotowego stołu się najeść.
Niestety… nie wiesz co Cię spotka, nie wiesz w jakim stanie urodzi się Twoje dziecko, nie wiesz czego będziesz potrzebować na starość. Działania WOŚP to taka trochę inwestycja we własną przyszłość i tworzenie ‚zaplecza’ medycznego samemu sobie!
Nikomu nie życzę, żeby kiedykolwiek musiał się dowiedzieć czym jest taki specjalistyczny sprzęt. Ale weźcie pod uwagę to, że nie wiemy co będzie jutro.
Poza tym KAŻDE dziecko w Polsce jest przebadane pod kątem wady słuchu aparatami zakupionymi przez WOŚP. Moje, Twoje i przeciwników fundacji również. Czy to nie jest hipokryzja?!
Jeśli ktokolwiek, kiedykolwiek miał/ma wątpliwości czy w ogóle można jakoś udowodnić dobre działanie Fundacji to ja je wam zaprezentuję!
A takich świadectw jest miliony… Sama znam przynajmniej kilkadziesiąt małych dzieciaków, które żyją i są zdrowe dzięki Owsiakowi!
Z całego serca dziękuję Panu, Wolontariuszom i pracownikom Fundacji WOŚP- za to, że im się chce chcieć! My jak co roku będziemy grali z wami do końca świata i o jeden dzień dłużej!!!

Pingback: WOŚP kradnie miliony serc! Ukradł też moje! • Rodzina w praktyce()