Jak nie zostać własną teściową… 17


Znacie te kawały o teściowych albo ich osobliwe charakterki przedstawiane w filmach…
Ja też znam :)

Taka teściowa, co to wpada kilkanaście razy w tygodniu z niezapowiedzianą wizytą, niby przypadkiem i z chęcią zagląda w każdy kąt? Moja taka nie jest!

Taka co to wszystko wie najlepiej i na każdy temat ma 150 mądrych rad? Moja taka nie jest!

Taka, która wielbi synka swego ponad wszystko, uważając że Ty też powinnaś go czcić bezgranicznie? Moja taka nie jest! A przynajmniej się z tym szczególnie nie obnosi ;)

Moja nie wtrąca się do niczego, nie dzwoni i nie pyta “co tam? co robicie? co dzieci zjadły?  jak spały?”, nie przychodzi bez zapowiedzi i nie wpada zbyt często z wizytą. Nigdy nie skrytykowała ani nie wtrącała się w to, co mamy robić z Chłopcami, jak postępować, karmić, ubierać. W nasze relacje też szczególnie nie wnika. Powiedziałabym wręcz, że mało uczestniczy w naszym życiu- co ma swoje plusy i minusy. Ale kiedy potrzebuję pomocy to mogę na nią liczyć. Z tym, że ja rzadko proszę bo taką mam niestety naturę! Ona się nie narzuca, ja nie zmuszam. Czysty, bezsporny układ.

Hmmm…czyli jak nie zostanę własną teściową to będę właśnie taką, jak te panie z dowcipów…upierdliwą i wszystko wiedzącą…
Oszzzzz!

A tak serio to nie chciałam bezpośrednio o teściowych pisać, ale jakoś tytuł mi sam wpadł w głowę i nie mogłam się powstrzymać!
Pośrednio jednak o nich właśnie będzie.
Kiedyś usłyszałam mądre zdanie, że nie wychowujemy dziecka dla siebie ale dla świata. A dodatkowo syna powinno się wychować dla przyszłej synowej. Czyli tak, jak same byśmy chciały żeby prezentował się nasz mąż!
Cholernie trudne zadanie. W dzisiejszych czasach zwłaszcza. Kiedyś porządny chłop miał kasę do domu przynosić albo umieć coś upolować i był najlepszym z możliwych a dzisiaj…
Jako żona oczekuję od męża, że będzie zaradny, samodzielny, pomocny i jeszcze zawsze w dobrym humorze.
Ale jako matka, pedagog patrzę obiektywnie na współczesnych chłopców, mężczyzn i… nie wiadomo czego ich uczyć, co wpajać?!

Dzisiaj facet ma być twardy i nie płakać ale ma być jednocześnie wrażliwy.
Musi być silny ale czuły i delikatny.
Ma być stanowczy ale uległy.
Koniecznie niech będzie męski ale musi też umieć wykonywać “babskie” czynności (prać, gotować, zmieniać pieluchy).
Musi mieć swoje pasje i interesować się naszymi.
Nie może być “ciotowaty” jednak dobrze jakby znał się na modzie, urodzie i wiedział co słychać w tzw.wielkim świecie.

No i jak wobec tego wychować własnego syna, żeby wyszedł na ludzi, synowa była zadowolona a żebym ja została okrzyknięta najlepszą teściową ever?!??!?!?!?

Nie wiem cholera jasna…

Ale mam swoje żelazne zasady i choćby nie wiem co- Chłopcy muszą je pojąć.
Moja przyjaciółka opowiadała mi ostatnio, że wbija synowi do głowy różne ważne dla niej rzeczy- żeby nie był zazdrosny o miłość żony do dziecka, żeby nigdy jej nie zdradzał, zawsze miał czas żeby ją wysłuchać… Ja takie konkrety zostawię sobie na ich dorosłą część życia. Tymczasem małymi kroczkami, przy okazji pojedynczych sytuacji życiowych- będę dzień po dniu dążyć, żeby wpoić synom absolutny TOP5:

1. Bezwzględny szacunek wobec kobiet. Zawsze- w czynach i słowach.
Bez zabaw uczuciami i manipulowaniem słodkimi minkami i uroczymi gestami. Jak uwodzić i zostawiać- to tylko taką, która tego sama chce. (No przecież im nie wmówię, że z pierwszą napotkaną mają się do ołtarza wybierać! Niech się bawią i korzystają z życia ile się da- ale nie raniąc nikogo dla własnych przyjemności!).
2. Samodzielność- przynajmniej w podstawowym zakresie. Piec ciast nie musi ale jak wyjedzie na studia albo żona mu fochem strzeli to musi umieć zrobić sobie przynajmniej kanapki, jajecznicę lub ugotować parówki. A później jeszcze po tym pozmywać.
3. Sprzątanie za własną dupą- nie zamierzam się wstydzić przed młodą laską, że mój syn nie potrafi skarpetami do kosza na brudy trafić albo rolki papieru toaletowego odnaleźć w domu i uzupełnić, gdy się skończy!
4. Fajnie by było jakby udało mi się nauczyć ich ciepła i czułości wobec swojej kobiety- żeby wiedzieli, że okazywanie uczuć jest fajne a przynoszenie swojej wybrance kwiatów to rzecz tak oczywista jak kąpiel przed pójściem spać. Robi się to i już!
5. Współuczestniczenie w życiu domowym- bez łaski i wykręcania się! Nie “pomoc” żonie a wspólne wypełnianie codziennych obowiązków- zgodnie z ustalonym przez obojga harmonogramem.
Marzyłoby mi się, żeby dodatkowo doceniali kobiety i ich prace w domu ale to już chyba wyższa szkoła jazdy. Nie znam takiego, który w 100% spełniałby ten punkt :/

Ok- to teraz najważniejsze… jak tego dokonać?
Patrząc obiektywnie na Mężula to zastrzeżeń i skarg do teściowej pisać szczególnie nie mam o co (jakby dobrze poszukać to coś się znajdzie ale nie bywam upierdliwa- jeszcze, chociaż kwiaty mógłby mi czasem bez powodu przynosić!) więc może wspólnymi siłami jakoś damy radę ;)


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

17 komentarzy do “Jak nie zostać własną teściową…

  • yendza o.

    fajna teściowa Ci się trafiła :)
    racja, trudne zadanie. ja mam jeszcze małą kobietę do wychowania.

    moja teściowa też się zrobiła całkiem spoko prawie 4 lata temu. może dlatego, że dzieli nas 1500km odległości :)

  • Dominika Goralska

    O ja moja to devil!!! Wszyscy sie cieszą kiedyś teściowej mało a kas kolei narzekam. Wnuczki nie widziała juz 5 tygodni i zawsze ma jakieś wytłumaczenie czemu nie odwiedza wiec dałam sobie spokój. Niestety moja mama jest 700km a za to kazdy dzień jest skype wiec pewnie wiecej wie jak wnuczka wyglada niz druga babcia. Do tego teściowa myśli ze wie wszystko i nigdy sie nie myli a ja zle wychowuje swoje dziecko. Ohhhh :)

  • Matka x6

    Bardzo mądre jest to co napisałaś :)
    Pamiętajmy jednak że dzieci uczą się przez obserwacje i naśladowanie. Jak ojciec w domu nic nie robi to matka musi wykonać potrójna robotę w wychowaniu. Moja teściowa niestety popełniła mnóstwo błędów które przez 20 lat musiałam korygować. Jakimi będą mężami moi synowie …czas pokaże…mam nadzieję że mądrymi. Jaką będę teściową…na pewno ubóstwiającą swoje wnuki :) Mam też córki …i tu też czeka dużo pacy :)

  • Matka Debiutująca

    Fajną masz Teściową ;)
    Ty myślisz jak wychować chłopaków, ja myślę jak wychować swoje dziewczynisko, by nie była taka dwie lewe ręce do wszystkiego (jak jej matka ;), by była asertywna i wiedziała co jest dobre a co złe.I żeby potrafiła sobie fajnego męża a mnie fajnego zięcia wybrać.
    Trudna sprawa ;)

  • Mama Filipa

    Ja nie wiem, jak przy takiej teściowej, mój mąż wyrósł na w miarę przyzwoitego faceta. W ogóle patrząc na małżeństwo teściów. Do ideału to im bardzo, bardzo daleko.

    A ja się boję, jaką ja będę teściową, bo jak na razie, jak sobie pomyślę o innej kobiecie w życiu mojego syna, to mi się włos jeży na głowie;)

  • Agnieszka T.

    Ale masz fajną teściową… Pozazdrościć. Moja jest taka jak z kawałów albo jeszcze gorsza. Do wszystkiego się wtrąca, krytykuje (bo dzieci 40 lat temu to się inaczej wychowywało), rządzi w co ich ubierać, co im dawać jeść, jakie zabawki kupować itd. Obgaduje nas przez znajomymi jakimi to beznadziejnymi rodzicami jesteśmy. Więc albo się pokłócisz albo przemilczysz i robisz swoje. Ale psychicznie wysiadasz.

    • Marta Skrzypiec

      Powiem tak… jakbym moja teściowa miała być upierdliwa to już wolę taką wycofaną, chociaż czasami chciałabym żeby było jej u nas więcej.
      Ale ja mam taki charakter, że nie dałabym się takiej wrednej teściowej :) Ojjj ciężko by taka ze mną miała!