Nowości na półce w łazience


Rzadko pokazuję jakieś kosmetyki, bo z tymi produktami jest trochę jak z bielizną- każdy ma swoją. Co mniej więcej oznacza tyle, że każdy musi na sobie “przetestować” co mu pasuje, a co nie. Każdy z nas ma inną skórę i upodobania co do zapachów oraz konsystencji kremów.

Mi w doborze kosmetyków ogromnie pomogła książka “Zrozum swoją skórę“, którą wam kiedyś recenzowałam. Regularnie do niej wracam. Dzięki niej wyrzuciłam trochę kosmetyków z mojej szafki, których to nie używałam, bo średnio mi pasowały ale trzymałam na “a może się przydadzą”. Zaczęłam bardziej świadomie wybierać nowe i czytać składy.

I tak zostały mi 3-4 ulubione firmy tworzące kosmetyki naturalne, do których wracam i między którymi dokonuję wyboru. Moja baza to kremy Resibo. Do nich dokładam nieco mocniej działające przeciwzmarszczkowo kosmetyki firmy Bandi. Pierwszy raz z tą firmą zetknęłam się kilka lat temu. Pierwszym produktem był krem z wit.C. Zjawiskowy. Teraz natomiast testuję serię Bandi Medical Expert i na pierwszy ogień poszła Krem- maska pod oczy. To dość mocny krem, który ma za zadanie nawilżyć mocno suchą skórę pod oczami i poprawić jej elastyczność. Czyli idealna dla mnie, bo moja skóra, co by z nią nie robić, wiecznie sucha. Poza nosem, który natomiast kocha błyszczeć. Już po pierwszym użyciu widać efekt lepszego napięcia i lekkiego rozświetlenia skóry. Po kilku dniach efekt się utrzymuje, a skóra pod oczami jest bardziej elastyczna i nawilżona. Coś czuję, że z tym kremem się pokochamy.

Moja skóra jest tak uparta i złośliwa, że niezależnie od pory roku- uwielbia być sucha. Piłam oleje, wlewam w siebie mnóstwo wody, zmieniłam (zgodnie z zaleceniem dermatologa) żel do kąpieli, regularnie używam zalecanych balsamów. Wszystko super. Ale na drugi dzień rano- nadal łydki aż białe od suchości. Latem, bo słońce. Zimą, bo grzejniki i suche powietrze. Na całe ciało mam balsam dermatologiczny. Natomiast na łokcie i do rąk (z naciskiem na skórki dookoła paznokci) próbuję teraz Bio-Oil żel do skóry suchej. Ma fajną konsystencję płynnego żelu (uwaga, jest dość rzadki), wystarczy malutka ilość, bo jest wydajny. Natomiast od razu jest różnica w odczuciu. Ostatnio machnęłam nim całe łydki i też było ok. Chociaż ja takie kosmetyki zdecydowanie wolę do wieczornej pielęgnacji i np. siedzę sobie z książką albo przed TV, ze skarpetkami na rękach (tak, nakładam krótkie skarpetki na dłonie). A pod tymi skarpetkami mam wysmarowane żelem dłonie i skórki paznokci. One sobie odpoczywają i się nawilżają, a ja im nie przeszkadzam dotykając telefonu albo drapiąc się po głowie.

Zdecydowanie polecam wam świadome kupowanie kosmetyków. Wchodząc do drogerii można dostać oczopląsu. Nawet jak szukam konkretnego kosmetyku to oczy mi uciekają i nie wiedzą na co patrzeć. Zawsze coś wpadnie w oko. Coś przyciągnie uwagę. Bo opakowanie ładne albo jest jakaś super promocja. I później piętrzą się na naszych półkach słoiki z kosmetykami, które ani ze sobą nie pasują (a skóra nie lubi zbyt wiele kontrastów) ani nam nie służą tak jak powinny.

Dlatego ja sobie lubię najpierw w domu, na spokojnie poszukać, poczytać, przejrzeć skład a dopiero później idę i wybieram na żywo. Albo zamawiam online. Całe szczęście coraz rzadziej ulegam sile reklamy i chęci na eksperymentowanie. Moja skóra jest mi zdecydowanie za to wdzięczna.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *