Złodziejki świąt


Zastanawialiście się kiedyś kto stoi za waszymi ulubionymi tytułami książek? Jak żyją autorzy, którzy piszą wasze ulubione romanse albo kryminały. Czy czerpią inspiracje z własnego życia, a może marzy im się inne rozdanie i stąd w głowie pojawiają im się różne historie. Być może są nieszczęśliwi, a może właśnie obłędnie szczęśliwi. Może uwielbiają pisać i słowa same im wchodzą do głowy. A może stało się to dla nich żmudnym zajęciem, które odkładają na ostatnią chwilę, gdy dopada ich deadline.

Zdarza się, że lubimy jakiegoś autora, ale nic o nim nie wiemy poza tym, co przeczytaliśmy na okładce. Czasami nawet nie wiemy czy to jego prawdziwe nazwisko, czy może pseudonim artystyczny. Są pisarze, którzy tworzą wokół swojej osoby aurę tajemniczości, są też tacy, którzy wzbudzają sensacje i pokazują w mediach prawie całe swoje życie. Więc czy znacie swoich ulubionych pisarzy, czy wiecie o nich cokolwiek, czy wiecie jak przebiega ich proces twórczy, czy są samotni, szczęśliwie zakochani? Pewnie nie wiecie. Ja też nie wiem. Ale czytając najnowszą powieść Hanny Cygler “Złodziejki świąt“, wyobrażałam sobie, że jej bohaterki są być może zaczerpnięte z prawdziwego życia. I być może któraś z nich jest właśnie pisarką, którą znam i lubię. Jest to możliwe.

Elwira, autorka kryminałów, zostaje pomówiona o przejechanie kotka. Wylewa się na nią fala hejtu, z czym trudno jej sobie poradzić. Maria Teresa ma ponad 40 lat i właśnie dowiaduje się, że zostanie starszą siostrą. Jej macocha jest co prawda młodsza od niej, a ojciec niezbyt ogarnięty- ale są rzeczy, na które nie mamy wpływu i to jest właśnie jedna z nich. Niebawem zresztą okaże się, że życie ją mocniej zaskoczy i wywróci jej dotychczasowy świat do góry nogami. Dotychczas pisała poczytne romanse i wykładała filologię na uczelni. Teraz będzie starszą siostrą na pełen etat.

Jagna jest redaktorką. Pracuje w wydawnictwie, zna wszystkie pisarki, ogarnia ich problemy i… uwielbia swatać ludzi. Chociaż sama nie ma zbyt wielkiego szczęścia do związków. Oczywiście do czasu…

Już po samych bohaterkach widać, że bestseller, który przygotowała dla nas Hanna Cygler jest barwną, trochę szaloną i mocno wciągającą powieścią. Dużo się dzieje. Momentami nawet za dużo. Treści są dynamiczne, dużo w niej humoru. Momentami jest trochę prześmiewcza i przerysowana, ironiczna. Ale wszystko dzieje się jak w życiu- raz jest poważnie, a raz irracjonalnie. Okładka i tytuł nieco przekłamuje, bo nie ma tu typowej atmosfery świąt. Wydarzenia zaczynają się jesienią i trwają przez cały rok (mamy podział na miesiące). Jedynie zakończenie dokonuje się w Wigilię.

Twórczość Hanny Cygler znam doskonale. Przeczytałam chyba wszystkie jej książki i każda mi się podobała. Ta jest jednak nieco inna. Mam wrażenie, że autorka chciała pokazać, że każdy człowiek, niezależnie od tego czy jest aktorem, pisarzem czy redaktorem- zmaga się z problemami. Dodatkowo każde środowisko zawodowe boryka się z typowymi dla niego grzeszkami- pisarzy dotyczy rywalizacja, walka o czytelnika i popularność, problemy z wydawnictwem, brak weny.

Przeczytajcie. Spędzicie miło czas, jednocześnie dowiadując się co nieco o zawodzie pisarza “od kuchni”.

ps. Uwielbiam tę okładkę. Uważam, że jest przepiękna!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *