
Dobra matka wpisuje się w pewien obrazek: kobieta czule głaskająca się po brzuchu, z uśmiechem na ustach znosząca poród, oczywiście tuż po nim piękna i szczęśliwa a do tego wyspana, zadbana, uduchowiona, do granic możliwości zakochana w swoim dziecku. Od pierwszego wejrzenia oczywiście, a nawet od pierwszej kreski na teście ciążowym.
A GUZIK!
Nie każda kobieta cieszy się z faktu, że zostanie mamą. I nie dotyczy to jedynie tych, które zaliczają wpadkę na imprezie w wieku 16 lat albo w wyniku szaleństwa z kolegą z pracy, po ognistym wyjeździe integracyjnym.
Mnóstwo kobiet w szczęśliwych związkach jest przerażona na wieść o dziecku. I potrzebują czasu by je zaakceptować i pokochać. Jest to jej święte prawo!
Niestety rzadko prawo to jest respektowane. Musisz być idealną, zakochaną mamą. Inaczej mają cię za potwora!
Mama i teściowa cmokają nad głową, ćwierkają jak wspaniale, że jesteś mamą. Mówią co masz myśleć i czuć. A ty tego nie czujesz. Jeszcze…
Najczęściej większości kobiet udaje się do porodu uporządkować swoje myśli i opanować emocje. Jednak niektóre wcale tego nie czują jeszcze długo po urodzeniu się dziecka. Potrzebują czasu i wsparcia.
PRZEBIEG PORODU MA ZNACZENIE
Trauma z porodówki może bardzo negatywnie wpłynąć na relację matka-dziecko. Do napisania tego tekstu skłoniła mnie rozmowa ze znajomą. Jej synowa po ciężkiej ciąży (zagrożenie zdrowia i życia matki) i bardzo ryzykownym porodzie, nie wykazuje żadnych cech miłości macierzyńskiej. Dziecko w inkubatorze, ona dopiero zaczyna dochodzić do siebie, lekarze próbują unormować jej wyniki badań. Generalnie wszystko idzie ku dobremu zakończeniu. Ale ona się nie cieszy. Sprawia wrażenie jakby nie interesowała się dzieckiem. Cała rodzina w panice. Kompletnie jej nie rozumieją, oceniają. Wyobrażam więc sobie, że dziewczyna dodatkowo się pogrąża właśnie dlatego, że nie ma wsparcia.
A ja ją rozumiem doskonale! Mózg to bardzo mądry organ i czasami, żeby ratować się przed obłędem, blokuje emocje. Jeśli jest to chwilowe to znaczy, że zadziałał typowy mechanizm samoobrony. Jeśli trwa za długo- trzeba poszukać pomocy specjalisty!
OPOWIEM WAM MOJĄ HISTORIĘ
Nie mam pozytywnych wspomnień ani z porodu ani z ciąży. Jak większość z was wie, Chłopcy urodzili się w 24 tygodniu ciąży (6,5 miesiąca), nie zdążyłam nawet dobrze przywyknąć do myśli, że jestem w ciąży. Zresztą od pierwszych dni była to ciąża wysokiego ryzyka więc na roztkliwianie się nad tym stanem, nie było czasu. W pakiecie szwankowała moja psychika. Wróciły wspomnienia z pierwszej ciąży, żałoba po synu nadal trwała… W mojej głowie obrazy- ciąża, diagnoza, nadzieja, strach, szpital, poród, operacja, pogrzeb.
Podświadomie broniłam się przed silną więzią z dziećmi. Czułam się jakbym była w tym wszystkim jakoś z boku. Szybki poród także nie pomógł. Zresztą niewiele z niego pamiętam. Jakieś urywki. Jedno pamiętam z wypowiedzi lekarza: wszystko się może zdarzyć, stan jest ciężki, trzeba być gotowym na najgorsze!
Czy można być gotowym na najgorsze??????????????? Czy jakakolwiek matka może być na to gotowa?
Bałam się ich zobaczyć. Pierwsze dni były koszmarnym czekaniem na lepsze wieści. Cały nasz pierwszy rok był trudny, pełen obaw i strachu, kolejnych wizyt lekarskich, diagnoz.
Czy można w takiej sytuacji oczekiwać od kobiety, że będzie matką pełną optymizmu i euforii miłosnej?!
Potrzebowałam roku, żeby w pełni pokochać, otworzyć się i pokonać swój lęk przed intensywną więzią z dziećmi!
NIE MUSISZ BYĆ MATKĄ ROKU!
Każda z nas ma prawo czuć macierzyństwo po swojemu. Każda indywidualnie odbiera emocje płynące z tego stanu. Są matki polki- uduchowione, wielbiące swoje dzieci od zarodka. Są takie, które potrzebują więcej czasu. Jedne w wyniku traumy, inne dlatego że nikt ich nie nauczył kochać. Jeszcze inne z powodu burzy hormonalnej, słabej psychiki albo zmęczenia.
Najważniejsze to świadomość, że tak się może dziać.
Nie ma jednego schematu macierzyństwa z wypunktowanymi cechami dobrej matki i okresami, kiedy jakie uczucia powinna posiadać. Jest za to empatia i dobra energia! Te dwie rzeczy są potrzebne każdej kobiecie, która zostaje mamą!
