Bez szans, Mia Sheridan


Jeśli czytaliście cokolwiek Mii Sheridan to wiecie, że książki tej autorki to niekwestionowane bestsellery. Wszystkie one są naładowane emocjami. Nie brakuje w nich demonów z przeszłości. Najczęściej spotykamy się w nich z bohaterami, którzy przeżyli ciężkie dzieciństwo i to ich blokuje przed cieszeniem się pełnią życia już w dorosłości. “Bez szans” jest pod tym względem nieco inne. Tutaj bohaterami są bardzo młodzi ludzie, których poznajemy w samym środku trudnego, nastoletniego życia. Każdy dzień Kylanda i Tenleigh to walka o byt. Mimo tego, że sami są jeszcze dziećmi, muszą zachowywać się jak dorośli. Zarabiają na swoje utrzymanie, dbają o płacenie rachunków, martwią się o opał na zimę. Kyland poluje, dorabia i dba sam o siebie. Musi sam zapewnić sobie jedzenie i utrzymanie. Tenleigh razem z siostrą zajmuje się chorą mamą. Pracuje, by kupić jej leki i mieć na jedzenie. Oboje często chodzą głodni, są wyczerpani swoją biedną codziennością. Oboje jednak mają marzenia i cel do osiągnięcia. Chcą zdobyć stypendium i wyrwać się z upadającego, górskiego miasteczka, by mieć szansę na lepsze życie. Dobrze się uczą i są zdeterminowani do walki o swoje wykształcenie. To dla nich jedyna szansa na przyszłość. Jednak stypendium może dostać tylko jedno z nich. Mimo że nie chcą się z nikim bliżej wiązać, unikają jakiejkolwiek relacji, która by zwolniła lub zaburzyła dążenie do ich celu, to okazują się być dla siebie bratnimi duszami.

“Bez szans” to surowa, smutna ale piękna książka. O poświęceniu, stawianiu czyjegoś dobra ponad swoje, prawdziwym, bezinteresownym uczuciu. To pokazanie, że dla drugiej osoby można zrobić wszystko! W tej powieści bieda i ubóstwo wylewa się z każdej kartki i ściska za serce. Ból i krzywda bohaterów uderza z ogromną siłą. Czytając, ma się ogromne poczucie niesprawiedliwości. A jednocześnie świadomość, że taka sytuacja dotyka bardzo wielu młodych ludzi. Bez szans, bez możliwości, bez wiary w lepszy los.

Opowieść o Ky i Ten została podzielona na dwie części- sprzed ogłoszenia wyników stypendium i 4 lata później. Muszę przyznać, że ta druga część była przyjemniejsza w odbiorze i lepiej mi się ją czytało. Autorka wyjaśniła wiele spraw i niedopowiedzeń z pierwszej części książki i pozwoliła uwierzyć czytelnikowi, że nie zawsze wszystko jest stracone. Pierwsza część natomiast trochę zasmuca i odrobinę przytłacza. Ale to dobrze. Nie wszystkie historie muszą być lekkie i przyjemne. Życie bywa trudne a codzienność okropna. Nasi bohaterowie mimo młodego wieku, podejmują dojrzałe decyzje i próbują żyć najlepiej jak potrafią. To cenna powieść, dająca wiarę, nadzieję i dużo miejsca na refleksje. Co bardziej wrażliwe dusze powinny sobie przygotować kilka chusteczek.
Miłego czytania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *