Chłopców wychowuje się inaczej…


Faceci są z Marsa. Albo nawet z księżyca. A na pewno z innej galaktyki. Wie o tym każda kobieta, która miała kiedykolwiek z jakimkolwiek styczność. Różnią się od kobiet we wszystkim. Mają inny mózg, inną logikę, rzadko bywają empatyczni, nie kierują się w życiu emocjami, są do bólu praktyczni, umierają na katar i mają słuch wybiórczy.
Wiadomo. Lekko nie jest. I teraz wyobraźcie sobie, że mały mężczyzna jest taki sam. Gwarantuje mu to uwarunkowanie genetyczne! Wydawało mi się, że ta typowa samczość i męskość ujawnia się jakoś później, u nastolatków albo dopiero w dorosłym życiu. Ale nie. Oni są tacy od pierwszych dni. I ty jako matka i rozsądna kobieta, chcąca prowadzić spokojny dom, musisz wziąć to pod uwagę. Teraz wszelkie środki manipulacji i pochody w zdobyciu swojego celu musisz dostosowywać nie tylko do męża/partnera, ale również do synów. To jest dopiero sztuka!

Wiem co mówię, bo mam w domu takich dwóch! A nawet trzech, bo ten trzeci to czasami tylko wzrostem się różni (Serio! Wystarczy spojrzeć jak dostaną nowe Lego!).
Nie mam córek więc nie mogę tego powiedzieć na pewno ale mam koleżanki, które mają córki. Sama jestem córką. I poprawcie mnie jeśli się mylę- z małą dziewczynką jest jakoś łatwiej. Szybciej się dogadasz, rozumie jak tłumaczysz, chce być twoją przyjaciółką od malowania paznokci więc rozmawiasz jak z człowiekiem, ma silnie wykształcony instynkt opiekuńczy i wrażliwość na emocje więc wiele rzeczy wie i czuje sama z siebie. Do tego zajmuje się na długo brokatowymi rysunkami, pogrąża w rysowaniu Elzy i może godzinami bawić się w panią nauczycielkę strofującą lalki. Albo w mamę, która gotuje i sprząta. Jednym słowem- twoja krew.
A chłopcy… samochody, bijatyki, roboty, poziom hałasu większy od całej ekipy z młotami pneumatycznymi iiiii… zero współczucia dla bolącej głowy matki.
Najgorszy jednak jest ten słuch. A raczej jego brak. To znaczy nie, że on nie słyszy. On słyszy doskonale, tylko nie słucha. Ma to samo co jego ojciec i dziadek, a nawet i pradziadek. Słyszy co chce i kiedy chce. Najczęściej dopiero przy trzecim powtórzeniu i to tylko dlatego, że machasz przy tym rękoma i tupiesz z frustracji nogami. Wtedy on łaskawie zareaguje, z niewinną minką  mówiąc “co mówiłaś mamo?”. A tobie para już ucieka uszami a pod nosem masz małego byczka fernando.

Jemu możesz mówić. Możesz powtarzać, ostrzegać, prosić i jeszcze raz upominać. On i tak musi sam doświadczyć. Spaść, poobijać się, zedrzeć skórę, poczuć ból- dopiero wtedy dociera, że należało się posłuchać mamy. Słuchanie matki jest dla mięczaków. Facet ma jeszcze to do siebie, że zawsze wie lepiej. Więc będzie się wykłócał, negocjował, przekonywał, przekrzykiwał a nawet jak przytaknie, to i tak zrobi po swojemu. Wiecie ile razy mało nie odfrunęłam gdy ten mały facet upierał się przy swoim, używając tak racjonalnych argumentów, że prawie uwierzyłam w to, że powinnam mu pozwolić zjeść litr lodów i zagryźć je kilogramem czekolady. No i ta kombinatoryka. Niby przytaknął, niby zrozumiał ale tylko się odwrócę i już się skrada, żeby zrobić swoje. Typowy facet.

Następuje więc pytanie- jak takiego wychować? W jaki sposób dotrzeć? Oczywiście tłumaczyć, rozmawiać, przedstawiać szerszy ogląd sytuacji, pokazywać konsekwencje. Tak, to jest ważne. Ale powoli dochodzę do wniosku, że facet, żeby zrozumieć i zareagować musi poczuć. Musi sam czegoś dokonać, np. wyprać poplamiony dywan, odczuć jaki to trud pucowania umazanego okna albo wątpliwa przyjemność wymycia osikanego wc. Powinien też poczuć ból przygryzionego języka gdy po raz kolejny uprzedzasz, żeby nie skakał z fotela. Inaczej nie dotrze. Gdy upominasz, że nie wolno przeklinać i przestrzegasz, że będą konsekwencje jeśli będzie mówił takie brzydkie słowa to on się śmieje. Dziewczynka pewnie zdążyłaby się przestraszyć i zastanowić czy warto. A on się śmieje, bo traktuje to jako wyzwanie. Instynkt samca, który nigdy nie pozwala się poddać. Jeśli ostrzegasz, że za bijatyki będziesz zabierała oglądanie bajek, oni nie przestają. Działa instynkt wojownika. Chłopcy są inni. Ich świat jest czarno biały, praktyczny i kierowany przez instynkty. Ich wychowanie to niezła sztuka. Zwłaszcza jak w tym męskim świecie jest tylko jedna kobieta, próbująca zrozumieć fascynacje samochodami, współuczestniczyć w chłopięcych zabawach, znieść próby dominacji i zapanować nad chaosem, który za sobą zostawiają.

Poprawcie mnie jeśli nie mam racji ale z dziewczynami na pewno jest jakoś łatwiej. A może macie jakieś genialne sposoby na zrozumienie i opanowanie tego samczego towarzystwa?! Nie wahajcie się mi je podrzucić!

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś to polub mnie na FB a będziesz na bieżąco ze wszystkimi wpisami i wydarzeniami- KLIK.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *