Ty decydujesz o tym jakim mężczyzną będzie twój mały chłopiec


Jak często myślisz sobie, że z tym twoim facetem jest coś nie tak? No nie ogarnia, nie czyta w myślach, nie jest odpowiednio empatyczny, nie pomaga, nie wspiera, nie rozumie. A mógłby! Ile razy sobie pomyślałaś, że twoja teściowa zawaliła sprawę i nie nauczyła tego i owego? Nie musisz odpowiadać. I tak się nie przyznasz. Jednak ja wiem, że chciałabyś, żeby uważniej słuchał, wiedział kiedy pogłaskać cię po głowie, a kiedy odpowiednio zmotywować. Że marzy ci się by więcej rozumiał, żeby więcej ci pomagał, był łagodniejszy, bardziej wyrozumiały. Niektórzy są. Musisz przyznać, że zdarzają się mężczyźni, którzy wydają się doskonale rozumieć swoje partnerki, którzy są bardziej zaangażowani w życie domowe. Oni nie wyrośli na drzewach. Ktoś ich wychował na takich partnerów. Być może babcia, mama albo siostra, albo była dziewczyna. To nie ma znaczenia. Ważne, że się udało.

Spraw by twój syn był dobrym mężczyzną

Przed tobą, matko syna, stoi podobne zadanie. Musisz sprawić, by twój syn był dobrym mężczyzną. Niestety często o tym zapominamy. Chciałybyśmy, żeby nasi faceci byli inni, ale swoich synów wychowujemy na takich samych mało empatycznych osobników.

A wiecie skąd to się bierze? Wiesz dlaczego twój syn będzie identycznym ignorantem kobiecych potrzeb? Bo ty go tego nauczysz. My, Matki Polki jesteśmy zawsze w gotowości, uczymy tego, że zawsze dajemy radę. Z gorączką, po pracy, przed pracą, z jedną ręką w garach, drugą w pralce, zawsze ogarniasz. Nie powiesz “synu, mam okres, daj mi spokój, nie mam siły”, nie mówisz “mam gorączkę, ledwo żyje, sam sobie zrób kolacje”. Ty biegniesz, robisz, podajesz, obsługujesz. Zaciskasz zęby i robisz. Nieważne, że też jesteś chora, że nie masz siły, jesteś zmęczona, zła. Jesteś matką, ogarniasz wszystko. Pokazujesz swojej córce, że ona też powinna być taka silna. A synowi dajesz przykład, że on nie musi się nad tobą litować. Ty po prostu dasz sobie zawsze radę. I później, gdy już ten twój syn stanie się czyimś mężem, będzie dokładnie tak samo postrzegał swoją kobietę.
Co ona wymyśla, że ma okres i chce pół dnia przeleżeć na kanapie zwinięta w kulkę? Moja matka też miała okres a mimo to nie narzekała. No nie narzekałaś, bo nie miałaś komu. Bo twój mąż nie rozumiał, że czujesz się wtedy jakby cię ktoś przeciągnął przez maszynkę do mięsa. Nie wiedział, że najchętniej wystrzeliłabyś wtedy wszystkich w kosmos, jednym przyciskiem. I że byłby najwspanialszym facetem na Ziemi jakby po prostu podał ci kocyk i tabliczkę czekolady. Być może po jakimś czasie bycia razem on to pojął i tak robi. Ale twój syn tego nie będzie wiedział jeśli go nie nauczysz.

Synów zdecydowanie faworyzujemy

Wiesz, że nie uczymy swoich synów sprawiania kobiecie przyjemności? Córkom mówimy “poczekaj na tego jedynego”, “szanuj siebie”. Oczekujemy od niej posłuszeństwa, dobrego prowadzenia się. A synowi powiesz “baw się dobrze, tylko się zabezpieczaj.” Nie mówisz mu, żeby pamiętał, że zanim dobierze się koleżance do majtek, to powinien ją adorować, sprawić przyjemność, zadbać o jej komfort. Pomijamy te kwestie, myśląc, że to oczywiste. A później się okazuje, że większość młodych chłopców uczy się ‘miłości’ z filmów pornograficznych albo od kolegów. I że mamy do czynienia z pokoleniem egoistów i ignorantów. Oni sami na takich nie wyrośli. Ktoś ich tego nauczył.

Często też zapominamy o równouprawnieniu w kwestii obowiązków domowych. Idealnie te zależności widać w rodzinach gdzie jest córka i syn. Jak trzeba szybko skoczyć do sklepu to wołasz “Zosiaaaaaaa”, bo przecież zanim Jasiu się zbierze, zanim mu wytłumaczysz a później się i tak okaże, że o czymś zapomniał albo pomylił. Jasiowi się więcej wybacza. Jasiu ma bałagan w pokoju, bo to chłopak. Jasiu później zaczął mówić, bo to chłopak. Jak przyniesie gorszą ocenę to mniej się tym przejmujesz, bo to chłopak. Tak jakby płeć dawała przyzwolenie na bycie bardziej uprzywilejowanym, mniej ogarniętym i bardziej pobłażliwie traktowanym. Jeśli dzielisz obowiązki domowe to Jasiu nigdy nie musi wyszorować WC. On wynosi przecież śmieci. Przy okazji jak idzie pokopać piłkę. Widzicie co chcę wam pokazać? Że same do tego doprowadzamy! Same sprawiamy, że nasi Jasiowie będąc Janami wkurzają swoje żony brakiem empatii, egoistycznym podejściem i niezrozumieniem jej słabszych dni.

Dosyć tego!

Ja też jestem taką matką wszystko ogarniającą. Ale coraz częściej mówię, że nie chce mi się, nie mam siły, boli mnie brzuch, później. Niech sobie nie myślą, że kobieta to taka maszyna, która ma zawsze chęci, siłę i dobry humor. Wmawiam im też, że o dom wszyscy dbamy po równo, a miłe słowo skierowane do mamy (kobiety) potrafi zdziałać cuda. Jednak ostatnio usłyszałam jak mój syn, wskazując na lustro w przedpokoju, po którym to regularnie smarują łapami, mówi:
-“Mamo ale to twoje lustro jest brudne”
-Moje????!!!! – szybko odpowiedziałam- “Nasze synu! To lustro jest nasze. Wszyscy z niego korzystają więc jak widzisz, że jest brudne to weź ściereczkę do mycia szyb i je wymyj”

Dało mi to jednak bardzo boleśnie odczuć, że przed nami nadal długa droga wychowawcza.

Nad mówieniem komplementów też jeszcze popracujemy, bo ostatnio Młody przybiegł i mówi:
– Mamo ale ty jesteś piękna. Najpiękniejsza na świecie. Dasz mi czekoladę?
– Nie, po obiedzie dopiero!
– A mówiłaś, że jak się kobietom mówi ładne słowa to są milsze. Na ciebie to nie działa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *