Dlaczego warto rozdzielać bliźnięta? 10


IMG_5830

Wychowanie bliźniąt jest dużym wyzwaniem dla rodziców. Nie tylko dlatego, że mnożą się koszty i problemy wychowawcze. Ale przede wszystkim dlatego, że te problemy bywają zupełnie inne niż wtedy, gdy ma się jedno dziecko albo dwoje z różnicą wieku. Poza tym to, co działa i się sprawdza u innych, z bliźniakami najczęściej nie wychodzi. Więź i relacja jaka jest między bliźniętami jest szczególna i wyjątkowa. Trzeba dbać, żeby jej nie zepsuć jakimiś błędami rodzicielskimi. A jednocześnie jakoś te dzieci trzeba wychować, żeby wyszły na ludzi, potrafiły sobie radzić w życiu bez siebie i jeszcze nie czuły się nierówno traktowane.

SKĄD SIĘ WZIĘŁA MYŚL, ŻEBY ICH ROZDZIELAĆ?

Nie będę wam mówiła dlaczego wy powinniście rozdzielić swoje dzieci, bo to indywidualna sprawa. Każde rodzeństwo jest inne, nie każdy ma możliwość, miejsce w różnych placówkach czy odwagę, żeby to zrobić. Powiem wam za to dlaczego my podjęliśmy taką decyzję.

Rozważałam takie rozwiązanie od początku kariery Chłopców w przedszkolu. Jednak pod naciskiem rodziny “przestań, oni powinni być razem”, “będą sobie nawzajem pomagać”, “nie możesz ich rozdzielać, bo oni są ze sobą mocno zżyci”, “wymyślasz jakieś durne teorie pedagogiczne, nie testuj ich na swoich dzieciach”. Tak mniej więcej było. Faktycznie obawiałam się ich rozdzielić. Miałam nadzieję, że jak będą razem to będą się o siebie troszczyć. Arek czasami robi Mikołajowi za “oczy” i pomaga mu szukać czegoś, czego on nie może zauważyć ze względu na swoją wadę wzroku. A Mikołaj wspierał Arka, gdy ten gorzej sobie radził ruchowo. Tak było jednak kiedyś. Teraz dominuje rywalizacja. Owszem, bawią się ze sobą. Ale równie często kłócą. Nie wiem dokładnie jak wygląda ich zachowanie w przedszkolu ale wystarczy mi to, co wyprawiają w domu, żeby wiedzieć, że osobno to są inne dzieci.

Najbardziej dokuczliwe jednak jest to, że zamiast skupiać się na działaniu, koncentrują się na tym, żeby być lepszym od brata. Bawię się z nimi w zagadki- nie ważne jest co odpowiedzą, ważne żeby szybciej niż brat. Nawet jeśli jest to kompletną bzdurą. Takich sytuacji można by było mnożyć. Dlatego po konsultacji z pedagogami uznaliśmy, że najlepiej dla Chłopców będzie jak ich rozdzielimy. Wtedy żaden nie będzie tracił a ich zachowanie nie będzie psuło im opinii. Co z tego, że dzieci mają dużą wiedzę o świecie, są inteligentne i wiele potrafią jak razem zachowują się jak demony?!

DLACZEGO UWAŻAM, ŻE WARTO ROZDZIELAĆ?

– Bliźniaki są ze sobą non stop- w domu, w przedszkolu, u babci, na placu zabaw. Cały czas mają rodziców do podziału. Nawet jako niemowlęta nie mają mamy tylko dla siebie. Zawsze muszą się dzielić. Dlatego ważne jest, żeby nauczyć ich bywania osobno. Idealnie by było jakby czasami dzieci miały możliwość pójścia gdzieś tylko z mamą/tatą, bez brata albo siostry. Żeby poczuć się ważnym, jedynym. My to praktykujemy i widzę jak jest to ważne dla Chłopaków. I jak bardzo te sytuacje zbliżają nas do siebie.
Warto więc żeby mieli również możliwość posiadania własnych koleżanek/kolegów, swojej pani w przedszkolu. Chłopaki bardzo zabiegają o uwagę i są o siebie zazdrośni. Dlatego jak jeden coś mówi, to drugi coś też wymyśli, żeby tylko pani na niego spojrzała. Przecież nie może być od brata gorszy. Uwierzcie, że skoro dla mnie to jest męczące, to i ta biedna pani w przedszkolu musi mieć tego dosyć.

– Trzeba nauczyć bliźniaki żyć osobno- ciągłe przebywanie z bratem stwarza sytuację “w grupie siła”. Oni zawsze we dwoje będą się czuć bardziej odważni. Będą mieć poczucie, że tuż obok jest brat, który stanie w jego obronie. Jasne, jest to plus. Ale przed nimi dorosłe życie- studia, praca, związki. Nie można całe życie liczyć na brata i jego obecność. Warto żeby każdy z nich budował swoje poczucie własnej wartości osobno.

– Każdy człowiek potrzebuje indywidualności- o tym, że jestem przeciwnikiem traktowania bliźniąt jako takich samych istot, ubierania ich identycznie i mówienia per “bliźniaki”, powszechnie wiadomo. Od pierwszych dni stawiamy w naszym domu na indywidualność. Dlatego też każdy ma swoje rzeczy (kubek, miseczka, ciuchy, ulubione zabawki, pościel). Szanuję ich indywidualne wybory, nie zmuszam do lubienia czegoś, bo brat tak zdecyduje. Nie wymuszam, żeby się dzielili zabawką jeśli nie mają na to ochoty.
Jeśli byłabym pewna, że chodzenie do jednej grupy nie zaburza ich indywidualności, to bym się nie zastanawiała nad rozdzielaniem. Ale niestety jestem pewna, że dzieje się odwrotnie. Oni są bardzo różni. I niech tak pozostanie.

– Osobne grupy to szansa na zaistnienie w grupie jako jednostka, a nie jako jeden z duetu. To zmienia położenie dziecka, wymusza na nim większą samodzielność i daje szansę na zbudowanie swojej roli w grupie społecznej. Zawsze jest tak, że jedno z bliźniąt dominuje. Będąc razem ciężko się wybić przed brata. Osobno każdy pracuje na swoją pozycję. Moim zdaniem to jest bardzo ważne.

– Rozdzielone bliźnięta są grzeczniejsze. Moi tak mają. Dowód? Przyprowadzam jednego, bo drugi chory. Informuję o tym panią i słyszę “dzięki Bogu” ;) No to sobie resztę sami dopowiedzcie!

– Każde dziecko ma osobny charakter, upodobania i możliwości. Bycie ciągle razem może sprawić, że jedno będzie ograniczać to drugie albo wręcz uniemożliwiać mu pełen rozwój. Ponadto zdarza się, że sami nauczyciele traktują bliźnięta jako całość. Jeden rozrabia a dwoje obrywa. Albo jeden jest słaby z matematyki ale za dwójką idzie taka opinia. Zdarza się tak, chociaż nie powinno. Porównywanie bliźniąt to norma.

– Zmniejszamy ryzyko nadmiernej zazdrości, robienia sobie na złość (np. zamalowywania rysunku brata), liczenia na to, że brat zrobi coś za niego, kombinowania z odrabianiem lekcji, podszywania się pod siebie itp.

CO MOŻE SPRAWIAĆ PROBLEMY?

– Jeśli do tej pory twoje dzieci były ciągle razem, mogą się buntować, że nadal chcą, żeby tak było. Nam to raczej nie grozi. Były już próby przebywania w osobnych grupach- z bardzo pozytywnym skutkiem.

– Osobne placówki- wożenie dzieci do osobnych szkół czy przedszkoli to logistyczny horror. My mamy to szczęście, że Chłopaki zmieniają tylko salę. Budynek ten sam, przedszkole to samo.

– Podwójne wywiadówki, uroczystości- jeszcze nie wymyśliłam jak to będzie ale akurat u nas dogadam się bez problemu z paniami, nawet nie chodząc na zebranie. Dzień Rodziny mamy wspólny, babcie i dziadek tylko będą musieli przyjść dwa razy. Tragedia się im z tego powodu nie stanie.

– Twoje przekonanie, że robisz dzieciom krzywdę! Nie robisz! Zapytaj psychologa, pedagoga i własnego rozsądku. Fajnie, że nasze dzieciaki mają siebie. Że nie są same na tym świecie, tylko idą przez świat z tak bliską osobą jak brat/siostra bliźniak. Wspaniale jeśli łączy ich silna więź. Ale bliźnięta to dwoje osobnych ludzi. Niezależnie od tego jak bardzo ci się wydaje, że oni powinni być zawsze i wszędzie razem- oni świetnie sobie poradzą w pojedynkę. I cudownie by było jeśliby mieli jak najwięcej możliwości, żeby ci to udowadniać.

Jeśli macie rodzeństwo to zastanówcie się czy chcielibyście ze swoją siostrą/bratem przebywać 24 godziny na dobę?
Czy chcielibyście wszystkim się z nim dzielić?
Chodzić w identycznych ciuchach, mieć te same koleżanki?
Czy chcielibyście, żeby ktoś was ciągle mylił? Żeby was ciągle porównywano, żebyście musieli walczyć, żeby zauważono, że każde z was jest zupełnie inną osobą a nie kopią brata?

Każdy rodzic ma swoją intuicję i wie najlepiej co jest dobre dla ich dzieci. Ja wiem, że podjęłam dobrą decyzję. Wychowując bliźnięta dla mnie najważniejsze jest: indywidualność, równość i niezależność. Decydując się na osobne grupy, daje szansę przedszkolu, by kontynuowało nasze idee wychowawcze.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

10 komentarzy do “Dlaczego warto rozdzielać bliźnięta?

  • Monika

    Ja właśnie stoję przed taką decyzją. Maluchy są aktualnie w żłobku (parka). Od września idą do przedszkola w tej samej placówce. Będą wtedy mieli niecałe 3 lata. Dziewczynka szatan, chłopiec nie. Na 33 dzieci na liście zakwalifikowanych do przedszkola 4 pary bliźniąt. Szok. Tylko moje parka. Przy posiłkach siedzą osobno. W szatni mają oddalone szafki na moją wyraźną prośbę. Już zapowiedziałam dyrekcji, że chcemy ich posłać do osobnych grup. Zaczęłam się łamać po rozmowie z wychowawczynią ze żłobka. Że ładnie się bawią razem i są zgodni. Mają też swoich kolegów więc to nie jest tak że tylko bawią się we dwójkę. Każde potrafi się bawić samodzielnie, zanurzając się we własny świat. Dodam, że na basen chodzą razem, na angielski za rok pójdą razem. W piłkę nożną będą grać razem. Dziewczynka jest urodzony talent sportowy. Jak któreś jest chore to to drugie idzie samo do żłobka. Nigdy nie było z tym problemu. W przedszkolu powstaną 2 grupy, w których będą dzieci z określonych roczników. I tu pojawia się problem bo na końcu i tak byliby w jednej grupie. Ptaszki też mi doniosły, że najprawdopodobniej ich rocznik trafi do super Pani. Z kolei pamiętam jak do mojej klasy doszło w pewnym momencie rodzeństwo. Chłopak z lutego, a dziewczynka z grudnia. Oni się nienawidzili. Kto to wymyślił żeby słać ich razem? Z tego wszystkiego wiem tylko tyle że nic nie wiem. W grupie u starszego syna są 2 pary bliźniąt i mama dwujajowych dziewczynek żałuje że nie było możliwości ich rozdzielić. Jedna z dziewczynek jest wyraźnie dominująca. Za to w drugiej parze wydaje mi się, że nie ma osoby dominującej. Nie znam ich za dobrze. To chłopiec i dziewczynka. Wydaje mi się, że moi mają temperament zbliżony do tych dziewczynek. Intuicja podpowiada mi że powinnam ich rozdzielić. Tylko, że starszego syna chciałam posłać do szkoły w wieku 6 lat, co teraz widzę wyraźnie byłoby błędem. On to nie ja. Tak jak napisałam wcześniej wiem że nic nie wiem.

  • Aga

    Na pewno coś w tym jest. Też się nad tym zastanawialiśmy jak poszli w zeszłym roku do przedszkola. Bo razem to dwa żywioły i Pani muszą się z nimi sporo nagimnastykować. Są rozdzieleni w grupie – siedzą przy innych stołach przy posiłkach, zajęciach, na spacery są w innych parach itp. Owszem myśleliśmy, żeby ich rozdzielić ale Panie z przedszkola stwierdziły, że mimo konfliktów łączy ich silna więź i nie będą im tego robić. W tych samych grupach są również rodzeństwa (rok po roku) nie tylko bliźniaki. W każdym razie ja nie miałabym odwagi ich rozdzielać w przedszkolu. Bo za spędzaniem czasu z 1 dzieckiem jestem jak najbardziej za.

  • X

    Zgadzam się i również zastanawiam się nad rozdzieleniem, nie wiem czy już w przedszkolu czy może jednak od pierwszej klasy. Słyszałam że gdzieś za granicą chyba w Holandii ustawowo bliźniąt nie można posłać do tej samej klasy. PS. A jeśli chodzi o wywiadówki, dzień babci, mamy etc. to przecież posiadając więcej dzieci w różnym wieku normalne jest że trzeba pójść i do jednego i drugiego bo i u tego jest spotkanie dla rodziców i u tamtego.

    • Marta Skrzypiec Autor wpisu

      Dokładnie. Przynajmniej tata się musi zaangażować w działania przedszkola i pierwszy raz idzie na zebranie- do jednego z chłopaków :)

  • Joanna kuta

    Hej Dziewczyny zaczynaja reception ( Polska zaròwka ) Od wrzesnia I w uk zawsze rozdzielaja blizniaki. Ta sama szkola ale inne klasy :) I Na poczatku myslamam Ze Nie jest to dobry pomysl. Ale po rozmowie z nauczycielem stwierdzilismy Ze Tak . Chodzi zeby rozwijaly Sie indywidualnie :) buziaki

  • Żaneta

    Zgadzam się z Tobą w 100%. Moja siostra ma bliźniaki. Dwóch chłopców, dziś skończyli 10 lat. Jeden jest bardziej ogarnięty – we wszystkim, w nauce, w sporcie, w kontaktach z rówieśnikami. Drugi po prostu – mniej. I ten “bardziej” od zawsze i we wszystkim musiał i musi pomagać bratu. Na Jego barkach od urodzenia spoczywa obowiązek pomocy. Chłopak jest stłamszony, nie doceniany, no bo jak można pochwalić Go za coś, kiedy temu drugiemu będzie przykro bo mu nie wyszło tak super.. Dla mnie to chora sytuacja, od zawsze mówiłam, że powinna ich puszczać osobno do babci, czy do mnie, żeby mieli możliwość pobyć sami. Sami zjeść lody, sami pograć ze mną w piłkę, a nie ZAWSZE i WSZĘDZIE razem i jeszcze ten obowiązek pomocy pt. “Bo przecież jesteś Jego bratem i musisz mu pomóc..”
    Dobrze zrobiliście! Fajnie, że chłopcy będą mieć chwilę oddechu od siebie :)

    • Marta Skrzypiec Autor wpisu

      No własnie ja nie chcę, żeby Chłopcy byli obciążani sobą nawzajem. Poza tym jeden z nich zawsze się trochę “wyżywa” na drugim. A sam będzie musiał się wreszcie zintegrować z grupą i trochę jej podporządkować.