Twoje bliźniaki (dzieciaki) ciągle się kłócą? Nie musi tak być!


Kłótnie dzieci to normalne zjawisko. Rodzeństwo w każdym wieku się ze sobą kłóci. Niezależnie od tego czy jest między nimi duża czy mała różnica wieku. Dokładnie tak samo jest z bliźniakami. Oni się ze sobą będą spierać, bo to jest naturalnym etapem rozwoju. Każde dziecko jest inne, ma swoje zdanie, upodobania i chce robić coś po swojemu, a brat albo siostra mu przeszkadza, bo chce wprowadzić swoje zasady. Zderzenie dwojga ludzi o odmiennym spojrzeniu na daną sytuację zawsze budzi nieporozumienia. Czym innym są jednak sporadyczne kłótnie i odmienne zdanie na jakiś temat, a czym innym jest permanentny konflikt między rodzeństwem, ciągłe bijatyki czy ostre formy wyrażania swoich zróżnicowanych poglądów.

Kłótnie dzieci- skąd się biorą?

Kłótnie rodzeństwa to nic innego jak wyrażanie siebie, stawianie na swoim, próby przekonywania brata/siostry do swojego zdania, to też chęć zwrócenia na siebie uwagi. Często rodzeństwo po prostu ze sobą rywalizuje o to, które jest lepsze. A najczęściej to próba zwrócenia na siebie uwagi albo zazdrość o brata/siostrę.
Rywalizacja i zazdrość to główne cechy dzieciństwa bliźniąt. Jak tylko jako tako zaczynają rozumieć otaczający je świat i nauczą się, że są osobnymi istotami, niezależnymi od nikogo (mniej więcej około 2 lat dziecko to odkrywa), to ich potrzeba manifestowania swojego zdania jest niezwykle silna. To właśnie wtedy zaczynają się kłótnie z bratem/siostrą i właśnie wtedy najtrudniej im zapobiegać. Ale już wtedy należy zacząć wyznaczać im właściwy kierunek.

Wiem, że są teorie, żeby nie ingerować, pozwolić się dzieciom wykłócić, dać im na własnej skórze odczuć konsekwencje takich sporów. Wiem, że są rodzice, którzy tak właśnie robią i nie wkraczają dopóki nie poleje się krew. A i wtedy ich rola polega głównie na tym, żeby przypomnieć dzieciom, że skoro się kłócili to teraz niech cierpią. Są rodzice, którzy uważają, że dzieci mogą się bić (dla zabawy albo na serio), byleby sobie wcześniej ustalili jakieś zasady tych bijatyk. Ja do takich rodziców nie należę. Moim zdaniem trzeba reagować, chociażby po to, żeby znaleźć przyczynę ciągłych konfliktów i pokazać dzieciom inny sposób ich rozwiązywania.

O co kłócą się nasze dzieci?

Najczęściej widzimy efekt- zadrapaną buzię, krzyki dochodzące z pokoju dzieci, krew lejącą się z nosa albo siniaki po świeżej bijatyce. Wtedy większość rodziców wpada z wrzaskiem, rzuca jakąś karą, grozi albo typuje ostatniego winnego (czyli najpewniej ten, który lepiej wyszedł z bitwy) i to właśnie temu się obrywa. Niektórzy próbują rozmawiać ale kto by chciał rozmawiać z rozjuszonymi dziećmi, które powiedzą jednogłośnie “to on zaczął”. A uwierzcie mi- powód powracających kłótni ma znaczenie. Niezależnie od tego czy macie bliźniaki, dzieci z dużą różnicą wieku czy z małą- najczęstszą przyczyną ich notorycznych konfliktów jest zazdrość i chęć zabłyśnięcia. Każdy chce, żeby było tak jak on chce. Każde chce być najlepsze. Każde chce mieć rację. To zupełnie normalne. I jak pozwolicie swoim dzieciom to zrozumieć, bez opowiadania się po żadnej stronie, to powoli, bardzo powoli zaczniecie wychodzić z tej spirali kłótni.

Brzmi abstrakcyjnie? To zupełnie proste. Jeśli reagujecie na ich kłótnie krzycząc na nich, rozdzielając na siłę, każąc jednemu ustąpić drugiemu to owszem, zapanuje spokój, ale na chwilę. Natomiast jeśli waszą reakcją będzie dopuszczenie dzieci do głosu to sprawy potoczą się inaczej. Zapytajcie o co poszło, co które chciało osiągnąć i dlaczego to drugie mu to uniemożliwiało. Uwierzcie, że w pewnym momencie oni sami nauczą się właśnie w ten sposób rozwiązywać swoje sprawy. I pewnego dnia zamiast strzelić brata autem w głowę, powie mu “okej, rozumiem, że chcesz w ten sposób ułożyć tor ale ja bym chciał, żebyśmy spróbowali inaczej”.

Przy każdej takiej wymianie zdań, przy każdej okazji, gdy wasze dzieci nie mogą się porozumieć, podkreślajcie, że to jest normalne. Że każdy człowiek ma prawo do swojego zdanie i nie może narzucać tego temu drugiemu. Moim ulubionym zdaniem, które wielokrotnie kierowałam do dzieci jest “on nie musi robić tak jak ty chcesz”. Daje im tym do zrozumienia, że owszem, mogą mieć odmienne zdanie, mogą się nawet posprzeczać, ale nie mogą od siebie oczekiwać, że brat będzie chciał robić wszystko tak samo.

No to co w końcu robić, żeby się nie kłócili?

1. Zaakceptować, że konflikty są normalne. Ale nauczyć sposobów na ich rozwiązywanie. Mówcie dzieciom wprost, że rozumiecie, że się nie zgadzają, że mają prawo się ze sobą nie zgadzać i mieć różne poglądy. Ale to nie oznacza, że mogą się z tego powodu bić. Ja nie pozwalam na żadne przejawy agresji wobec siebie. Wiem, że niektórzy rodzice uważają, że rodzeństwo się czasami bije i tak ma być. Ja tego nie popieram i od samego początku, odkąd tylko zaczęli się szarpać, sprzeciwiałam się i próbowałam uczyć, że tak nie robimy (a myślę, że to się pojawiło bardzo wcześnie, jakoś po pierwszych urodzinach, a na pewno jako 1,5-2 latki bili się często). Czasami zdarzało się tak, że mimo moich prób rozwiązania problemu, nie potrafili się wcale porozumieć. Wtedy zabierałam źródło konfliktu do wyjaśnienia sprawy. Gdy na przykład walka trwała o jakąś zabawkę to zabawka szła w odstawkę, dopóki nie zechcą porozmawiać i poszukać kompromisu. To działa przy mniejszych dzieciach, które się uprą i koniec.
Większym dzieciom trzeba więcej tłumaczyć i wskazać drogę rozwiązania problemu. Rodzic jest tutaj pewnego rodzaju mediatorem. Zapytaj o co się kłócą, co kto chciał osiągnąć, dlaczego mu się nie udało, dowiedz się czy druga strona oponuje z jakiegoś konkretnego powodu, czy po prostu chcą zrobić sobie na złość. Spróbuj tak pokierować ich rozmową, żeby musieli sobie przedstawić jak najbardziej racjonalne argumenty. Początkowo będzie to trudne, z czasem przestaniesz być potrzebna, bo sami się zaczną w ten sposób dogadywać.
U nas już dzisiaj nie ma takich problemów, bo śmiało mogę powiedzieć, że 7 letnie bliźniaki kłócą się sporadycznie i wytaczają sami do siebie takie rzeczowe argumenty, że zanim ja pomyślę, żeby jakoś zareagować, oni dochodzą do kompromisu. Kłócą się jak cywilizowani ludzie, licytując się siłą swoich konkretnych racji. Czasami myślę, że my z Mężowskim powinniśmy się zacząć od nich uczyć.

2. Nie podsysaj konfliktów. Skoro większość kłótni wynika z zazdrości i rywalizacji to nie doprowadzaj do sytuacji, w której jedno z rodzeństwa będzie się czuło gorsze, albo mnie zauważane. Jeśli zawsze stajesz po jednej stronie (nawet gdy tak robisz, bo faktycznie jedno z dzieci wyjątkowo źle traktuje drugie to spróbuj mimo wszystko zareagować inaczej), to wiadomo, że agresor będzie nadal agresorem i tylko pogarszasz sprawę. Skoro on zawsze jest najgorszy, a ty wolisz tego drugiego (tą drugą) to poziom niechęci wobec brata/siostry rośnie. Dlatego stawiaj na indywidualność swoich dzieci. Zawsze, absolutnie zawsze traktuj swoje dzieci po równo. Nie dopuszczaj do sytuacji, w której jedno może czuć się odsunięte, mniej ważne i gorsze. Przy bliźniakach jest to cholernie trudne, żeby każdego traktować inaczej, a jednocześnie tak samo. Każde jednak zasługuje na osobną uwagę i nie można traktować ich tak samo, tylko dlatego, że urodzili się tego samego dnia. Każdy ma inne potrzeby i każdy chce mieć swoje 5 minut. Gdy jedno będzie chorobliwie zazdrosne o drugie, to zawsze będą się między sobą kłócić. I to ostro.
Dlatego zalecam, namawiam was gorąco i bardzo polecam- rozdzielanie bliźniąt i spędzanie ze swoimi dziećmi czasu osobno. Czasami taki drobny zabieg rozwiąże mnóstwo problemów w waszym domu. Poświęcając czas każdemu dziecku osobno, masz szansę na spokojną rozmowę, lepsze poznanie swojego dziecka i znalezienie prawdziwego źródła ich ciągłych walk.

3. Spraw, by twoje dzieci się po prostu lubiły. Pokazuj im jaką stanowią dla siebie wartość, jak wiele mogą osiągnąć gdy połączą swoje siły. Bardzo lubię takie rozmowy, gdy wspólnie zastanawiamy się po co jest mój brat, albo co bym robił jakby jego nie było? Czasami, to co dla nas jest oczywiste, dla dzieci wcale takie nie jest. Być może twoje dzieci widzą tylko czarną stronę posiadania rodzeństwa- wszystko mi zabiera, muszę się z nim dzielić, płacze i mi przeszkadza. Warto więc pokazać też tą dobrą- jest moim kompanem do zabawy, zawsze będę mógł na niego liczyć, jest moim najlepszym kumplem, zna mnie i kocha niezależnie od okoliczności, daje mi wsparcie, będzie za mnie odrabiał matmę.

Kłócące się o wszystko 2-latki to absolutna norma. To czas, który musicie przetrwać. Dwulatki kłócą się z każdym, o wszystko. W tym okresie możecie jedynie rozdzielać i tłumaczyć, że nie wolno wyrywać siostrze włosów i drapać brata.
3 latki kłócą się już bardziej świadomie- zwłaszcza gdy potrafią już dobrze się wysławiać. Tutaj zacznijcie wyjaśniać im, że ciągłe konflikty są dla nich nieopłacalne. Tracą czas zamiast się bawić, mogę stracić obiekt walki (bo go zabierzecie do czasu wyjaśnienia sprawy).
4 i 5 latki to moment na budowanie zdrowej relacji między rodzeństwem. To dobry moment na rozdzielenie bliźniąt, pokazanie im, że każde z nich jest wspaniałe, ma prawo do własnego życia i własnych zainteresowań. To czas, kiedy pozwolenie im na bycie osobno, sprawi, że zechcą więcej czasu spędzać razem na fajnej zabawie. W tym okresie dobrze gdy tak organizujecie dzieciom czas, żeby jak najwięcej mogły ze sobą współpracować, a mniej rywalizować. Pokażcie, że razem mogą więcej i lepiej.
6 i 7 latki to moment, gdy dopuszczamy do głosu racjonalne argumenty i uczymy się panować nad emocjami. Jeśli dobrze poprowadziliście swoje 4-5 latki, to teraz już nie macie za wiele do roboty. Teraz oni już sami wiedzą, że są dla siebie dobrymi kumplami i ostre kłótnie są bez sensu. Owszem, miewają odmienne zdanie. Jednak dzięki temu, że na wcześniejszym etapie zrozumieli, że lepiej jest rozmawiać niż się bić, wyjaśniają sobie swoje racje. Teraz jedno drugie próbuje przekonać za pomocą racjonalnych argumentów. Jeśli jednak nadal jesteście na etapie ostrych kłótni to wróćcie do poprzedniego momentu i spróbujcie sprawić, żeby wasze dzieci się polubiły i zaczęły więcej rozmawiać, a mniej na siebie krzyczeć i się bić.

Jest to do zrobienia- uwierzcie mi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *