Edukacja w domu czyli czego może nauczyć się rodzic?


Ile domów tyle historii, ilu uczniów oraz rodziców, tyle opinii o obecnym obowiązku nauczania zdalnego/domowego/ online. Różnice te wynikają z indywidualnych możliwości rodzin, tego czy rodzice obecnie pracują, czy mają w domu potrzebny sprzęt (np.drukarkę), czy kiedykolwiek wcześniej aktywnie się angażowali w naukę swoich dzieci. Różnice pojawiają się również dlatego, że każdy z nas w inny sposób i w innym tempie adaptuje się do nowych sytuacji. Nie wszyscy wykazują się dyscypliną, nie każde dziecko jest samodzielne i nie wszyscy rodzice są cierpliwi. Do tego dochodzą warunki lokalowe czy ilość rodzeństwa w domu.

Edukacja w szkole jest zupełnie inna niż ta w domu

Szkoła to miejsce specjalnie przygotowane do nauki. Co by o niej nie mówić to całość skonstruowana jest tak. by uczniowie w maksymalny sposób mieli swój kawałek miejsca, odpowiednie krzesło i otoczenie do edukacji. Do tego zawsze jest nauczyciel, który kieruje całym procesem. O sensowności współczesnej szkoły można dyskutować godzinami, jednak fakt jest taki, że dzieciaki są przyzwyczajone do tego systemu, potrafią się w nim (lepiej lub gorzej) odnaleźć i trudno tak z dnia na dzień dobrze funkcjonować w czymś nowym.
Nasze dzieci nauczone są, że ktoś im tłumaczy, pokazuje palcem, prowadzi za rękę, czyta polecania i nakierowuje jak rozwiązać zadania. Później wracają do domu i też w wielu przypadkach odrabiają lekcje z rodzicami tuż obok. Efekt? Pozostawieni sami sobie, skazani na naukę zdalną, mają ogromne problemy z dopasowaniem się do nowej rzeczywistości.

Edukacja w domu jest szansą dla rodzica na poznanie swojego dziecka i jego faktycznych możliwości

Nie mam zbyt długiego doświadczenia z edukacją szkolną (jako rodzic), bo u nas to dopiero początek. Ale mimo tego, że dopiero zaczęliśmy przygodę ze szkołą, każdego tygodnia trafialiśmy na wysyp nowych problemów i mnóstwo niepowodzeń, które spędzały mi sen z powiek. Ostatnie pół roku to pasmo mojego stresu, problemów emocjonalnych Młodego i kilka nieprzespanych nocy z powodu zmartwień.

I teraz drodzy Rodzice najważniejsza lekcja dla mnie i dla was- edukacja domowa to świetny czas, żeby zobaczyć w jaki sposób uczy się wasze dziecko. To może być niezła lekcja, która da wam całkiem obszerny obraz tego, o czym być może mówili wam nauczyciele, albo co widać było w ocenach dziecka. To również świetny czas na skorygowanie pewnych utartych szlaków i nauczenie dziecka innej, lepszej organizacji własnej nauki. Wiecie na co najczęściej skarżą się teraz rodzice? Na to, że bez ich obecności dzieciaki nie chcą nawet otworzyć podręcznika. Powód? Nasze dzieci są mało samodzielne. Ot, rozwiązanie zagadki. Są nauczone, że w klasie pani przewodzi całym systemem nauczania, prowadzi za rękę, pokazuje, przeczyta polecenie, wyjaśni i podpowie jak zrobić. W domu oczekują tego od rodzica. Teraz powstaje dylemat- jak pogodzić codzienne życie i własną pracę z byciem nauczycielem na pełen etat? A może warto by było nauczyć tego ucznia większej samodzielności? Ja mam taki plan i konsekwentnie go realizuję.

To twoje dziecko ma się uczyć

Myślisz, że to coś niemożliwego? To jest absolutnie możliwe!
1. Zacznij od obserwacji swojego dziecka- tego co lubi, jakie ma tempo pracy, co go stresuje, z czym sobie radzi dobrze, a co w ogóle nie idzie.
2. Pamiętaj, że to nie ty chodzisz do szkoły i to nie ty jesteś odbiorcą zdalnego nauczania. Owszem, na tobie ciąży obowiązek nadzoru, przygotowania młodszym dzieciom bazy (odebrania wiadomości z lekcjami, wydrukowania czegoś). Ale finalnie to dziecko ma mieć poczucie obowiązku za wykonanie tych zadań, a nie ty! Odnoszę wrażenie, że my, rodzice, czujemy większą presje niż nasze dzieci. I że tak naprawdę to my ponosimy porażkę, bo przez naszą postawę, dziecko wie, że jak oleje, nie zrobi albo powie, że nie umie, to my zrobimy to za niego.
3. Zmiany muszą następować małymi krokami. Jeśli z dnia na dzień powiesz dziecku “pierdzielę, od jutra radź sobie sam”, to wiele nie zyskasz. Moim zdaniem lepiej jest przemyśleć utarte schematy, zastanowić się co jest faktycznym problemem w waszej rodzinie i zaplanować swój mały plan działania. Ja mam taki, żeby na koniec tej edukacji domowej moje dziecko czytało samo polecenia i na tyle, na ile może, potrafiło rozwiązać te zadania samodzielnie. Zdecydowałam, że taki akurat będzie mój cel, ponieważ to jest u nas największym problemem. Oczywiście nie dotyczy to nowych tematów, które przerabiamy wspólnie. Mówię o sytuacji, gdy rozwiązanie zadania jest proste ale należy najpierw: otworzyć książkę, przeczytać polecenie, pomyśleć co zrobić i po prostu zrobić! Wyuczona bezradność sprawia, że jego aktywność dotyczy tylko części “zrobić”. Cała reszta odbywa się wyłącznie z inicjatywy i we współpracy z rodzicem. Wkurza mnie to i zmieniam swoje podejście. Po 3 tygodniach postęp jest ogromny. Młody odrabia 60% zadań sam, jakieś 20% z moim udziałem w minimalnym stopniu (podpowiedź, nakierowanie), a 20% robię wspólnie z nim, tłumacząc oraz wprowadzając nową wiedzę, jeśli tego potrzebuje. Procenty zmieniają się w zależności od tego, co aktualnie ma przerobić. Jak więcej nowości, to wiadomo, że więcej muszę pomóc.
Jednak nigdy nie jest tak, że wszystko jest trudne lub za trudne, by dziecko mogło chociaż w części zrobić to samodzielnie.
4. Początkowo należy założyć, że 20-30% dziecko będzie robiło samo. Inaczej się zniechęci. Zresztą wszystko zależy od trudności materiału, klasy, w której jest dziecko i sposobu edukacji, jaką proponuje nauczyciel.
5. Konsekwencja- to jedyne czego naprawdę potrzebujesz.

Zmiany w edukacji domowej trzeba zacząć od zmiany postaw rodzica

Okej ale jak to zrobić, żeby dziecko było bardziej samodzielne? Ja zaczęłam przede wszystkim od pilnowania samej siebie! Początkowo byłam jak ta matka-kwoka. Odbierałam zadania od nauczycielki, opracowywałam plan lekcji- co i kiedy robimy, i robiliśmy jakby to były moje zadania. Ja się angażowałam, tłumaczyłam, zależało mi, a Młody co chwilę foch…
Przemyślałam sprawę i opracowałam nową jakość. Odbieram wiadomości od pani, grupuje to, co może zrobić sam i to, w czym powinnam mu pomóc. Jak on się obraża albo specjalnie opóźnia naukę, to ja się zachowuje jakby mi to było obojętne. Wracam do swoich zajęć. Ale przede wszystkim nie steruje tym procesem.
Nie sugeruję odpowiedzi, nie czytam za niego poleceń w książce (chyba, że są jakieś długie i mało sensowne – a bywają i takie), nie mówię mu jak ma rozwiązać zadanie.
Dobrym sposobem jest udawanie, że jesteś zajęta. Ja tak zaczynałam, żeby oswoić Młodego z faktem, że nie siedzę cały czas obok niego. Wymyślałam, że pilnie muszę iść do łazienki, kuchni, drugiego pokoju. Nagle chciało mi się siku, pić, jeść, zrobić kawę. Mówiłam, że wrócę za chwilę a wracałam dopiero jak szedł za mną z książką, żeby pokazać, że skończył.

Znajdźmy plusy tej sytuacji

Dla każdego z nas ta edukacja domowa jest nową sytuacją. Ale myślę, że możemy z niej wyciągnąć jakieś plusy. Moim zdaniem dzieci mimo wszystko są mniej zestresowane. Nawet te, które mają dużo zadawane (naprawdę polecam pisanie wiadomości do nauczycieli, że coś jest nie do zrealizowania), są mniej przemęczone niż wcześniej, gdy pół dnia spędzały w szkole, a drugie pół w domu w książkach albo na zajęciach dodatkowych.
U nas zmiana jest taka, że dzieciaki pracują z większym zaangażowaniem niż dotychczas, a nauka nie jest powodem do stresu. Z dnia na dzień widzę, że Młody coraz bardziej się otwiera na naukę, pracuje też szybciej niż dotychczas i chyba łatwiej mu się przyswaja nową wiedzę. To według mnie wynika z tego, że nauka przestała być dla niego stresująca.
Teraz tym bardziej zaczynam się zastanawiać czy szkoła masowa była dobrym pomysłem. Być może dzięki edukacji domowej Młody nabierze większej radości z nauki, która już mu zostanie na stałe. Teraz z ogromną przyjemnością obserwuję jak on chętnie to robi, bez frustracji, obrażania się, stresu. Jednak jeśli problemy sprzed tego czasu powrócą to poważnie rozważę jakieś inne możliwości, które pozwolą mu w pełni wykorzystać swój potencjał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *