Gwiazdy, które spłonęły…


Ciekawe czy są jakieś statystyki na temat tego ilu ludzi będących w związkach czuje się samotnie? Po ilu latach, statystycznie rzecz biorąc, to zjawisko najczęściej występuje i jaka jest szansa, że mój czy twój związek to ominie? Może nie ominie? A może już nas to dopadło, tylko wydaje się nam, że tak po prostu musi być, bo po tylu latach razem nikt się nie spodziewa fajerwerków.

Bogdan Wojciszke w “Psychologii miłości” wyraźnie zaznacza, że miłość nie jest niczym stałym. To zjawisko, które ewoluuje wraz z wiekiem, doświadczeniem i okolicznościami naszego codziennego życia. Niewykluczone, że kiedyś napiszę wam o tym więcej, bo uważam, że tę książkę powinien przeczytać KAŻDY osobnik chcący stworzyć związek. Dla potrzeb dzisiejszego tematu wystarczy gdy wspomnę, że miłość składa się z trzech elementów: namiętności, intymności i zaangażowania. I od tego, ile czego dominuje w każdej fazie naszego związku, zależy jaki on jest.

Czasami, gdy przestajemy dbać o siebie nawzajem, znika namiętność, zanika intymność a zaangażowanie robi się coraz mniejsze, związek staje się pusty. I wtedy właśnie pojawia się samotność. Niby nadal jesteśmy razem, niby mamy wspólne rachunki, dom, dzieci. Niby sypiamy w tym samym łóżku. Jemy obiad przy jednym stole. Ale czujemy się jakbyśmy byli sami. Nie czujemy się rozumiani, kochani, potrzebni. Być może sami się odsuneliśmy od naszego partnera. Być może to praca zabrała nam tą drugą osobę. Możliwe, że nasze problemy osobiste, nieprzepracowana przeszłość albo obecne problemy sprawiły, że nasz partner wydaje się obcy. Powodów, dla których ludziom komplikuje się życie we dwoje może być nieskończenie wiele. Zazdrość o drugą osobę, brak pracy jednego z partnerów, niechciana przeprowadzka, pojawienie się dziecka, stres, zbyt dużo obowiązków, brak czasu dla siebie. Bywa, że partnerzy nadal się kochają, a mimo to nie potrafią już ze sobą rozmawiać. Tak dużo mają sobie do zarzucenia, tak wiele niewypowiedzianych pretensji mają w swojej głowie, że nie pozwala im się to przełamać.

Smutne jest to, że potrafimy tkwić w takich relacjach przez wiele lat. Czekając na poprawę. Licząc na to, że się samo rozwiąże, że coś się zmieni. Aż pewnego dnia, wystarczy mała iskra by wybuchł pożar. Tego właśnie doświadcza bohaterka książki dla kobietGwiazdy, które spłonęły“, autorstwa Melissy Falcon Field. Claire jest taka jak ja i ty. Jest matką, która bardzo kocha swojego syna, o którego długo walczyła i który jest dla niej wszystkim. Jest żoną, która chce być prawdziwą kobietą, która chce kochać i być kochana. A przede wszystkim chce czuć, że jest na pierwszym miejscu w ich wspólnym życiu. Jest normalną kobietą, która ma swoje marzenia, pasje, ambicje. Jednak chcąc być najlepszą dla swojej rodziny, zdecydowała się porzucić pracę i podążyć za marzeniami męża. Przeprowadzili się, by on mógł wejść na kolejny szczebel w swojej karierze. I być może wszystko byłoby ok, gdyby pan mąż nie zapomniał, że poza życiem zawodowym ma dom i rodzinę oraz żonę, która właśnie dla niego porzuciła ukochane miejsce. Niestety pan mąż nie zauważył, że jego żona nie czuje się szczęśliwa, że jest ciągle sama, że potrafi przed dwa dni się nie przebierać z piżamy i ogólnie zamienia się w kupkę nieszczęścia. Zauważył to przyjaciel z przeszłości, była miłość Claire. I od tego zaczynają się jej rozterki…

Nie myślcie, że już wiecie o czym jest ta książka, bo ja też myślałam, że to będzie opowieść o trójkącie, w którym ona albo wróci do męża albo ucieknie z kochankiem. W pewnym sensie coś podobnego się wydarza. Ale to tylko ułamek prawdy, którą kryje w sobie ta historia. Jej podłoże psychologiczne jest dużo szersze. A mnie wkurza tylko jedno- że na końcu książki nasza bohaterka nie miała w sobie tyle siły, by powiedzieć swojemu mężowi “sam do tego wszystkiego doprowadziłeś! To ty powinieneś mnie przeprosić.”

Może się doczekam książek opowiadających o sile kobiet, które ucierają nosa zaniedbującym je mężom, nie mając przy tym wyrzutów sumienia. Póki co cieszę się, że w moje ręce wpada coraz więcej książek pokazujących, że w złotej klatce czai się nieszczęście i smutek. Że bycie matką i żoną, mającą ładny dom i odnoszącego sukcesy męża nie gwarantuje szczęścia i samozadowolenia. Że kobieta ma prawo mówić na głos, że to życie jej nie odpowiada. Niech takie książki będą dla was przykładem i przestrogą. Uczcie się od Claire i nie bądźcie takie jak ona. Słabe, dające się wodzić za nos.

Siła jest kobietą. Ja w to wierzę.

Gwiazdy, które spłonęły
Autor: Melissa Falcon Field
Wydawnictwo Kobiece
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 376

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *