Jak zamienić trudy rodzicielstwa w błogi raj?!


bulb-40701_1280

Czasami bywają takie dni, kiedy wszystko idzie nie tak. Trudy rodzicielstwa dominują, zamieniając nasze życie w poligon. Wtedy już od samego rana wyczekujemy wieczora. W zasadzie już w środku nocy marzyliśmy, żeby obudzić się tak za kilka miesięcy, a nawet lat. Zdarzają się takie chwile, kiedy nawet nie chce się nam protestować, z bezsilności albo zmęczenia. I tak jakoś płynie nasze życie, w nadziei że jutro będzie lepiej, że trudy odejdą w siną dal. Macierzyństwo potrafi dopiec. Dzieciaki mają niezwykły talent, by nawet najspokojniejsze sytuacje zamienić w prawdziwy koszmar. I wtedy właśnie włącza się nasza wyobraźnia. Nie, nie- wcale nie po to, by obmyślać plan jakby je związać i zakneblować, żeby wypić ciepłą kawę. Ale co by było gdyby…

Nie wiem czy wiecie ale jestem rasowym przykrywaczem. Kilka razy podczas jednej nocy moje dzieci wiercą się i kręcą, rozkopują, po czym albo przychodzą do nas, bo zmarzli, albo wołają do siebie. Nie będę wnikała w szczegóły, ale zaburzenia SI (nie moje oczywiście, jednak ja ponoszę ich konsekwencję) dość intensywnie zaburzają mój sen. Żeby nie było, dzieci się wysypiają, tylko matka się musi nachodzić. Są plusy tej sytuacji, bo moje kości nie mają szans, by się zastać, a ja trenuję nawet nocą. Mimo wszystko czasami już od samego rana jestem wściekła jak osa. Po kolejnej takiej trudnej nocy, wpadłam na genialny pomysł! OPIEKUNKA NA NOC POWINNA BYĆ GWARANTOWANA PRZEZ PAŃSTWO.
Pomyślcie tylko ilu rodzinom by to ułatwiło życie. Naprawdę niewiele dzieci daje się swoim rodzicom wyspać. A wiadomo, że po ciężkiej nocy ono wstaje świeżutkie i z ogromną energią, ty natomiast ledwo żyjesz. Przed tobą kolejny dzień, kiedy trzeba pójść do pracy, ogarnąć dom, zająć się dzieckiem, spełnić oczekiwania męża, zrobić jakiś obiad. Spałaś czy nie- zwolnienia z tej okazji nie dostaniesz. Gdybyś miała taką panią, która w nocy przychodzi przejąć opiekę nad dzieckiem, byłabyś zawsze wyspana i każdego ranka witałabyś dzień z uśmiechem na ustach. Prawda, że genialne?!

Jeszcze nie wiem jak miałoby wyglądać urządzenie, które sobie wymyśliłam, ale wiem na pewno, że bardzo chciałabym mieć takie coś, co ograniczałoby wędrowanie zabawek po domu. Nie wiem jak u was ale u nas jest tak- wszystkie zabawki na swoim miejscu, wpadają Chłopcy, bawią się jakieś 5 minut i z niewyjaśnionych przyczyn pod nogami mam już ich co najmniej kilka. Szedł jeden z drugim z pokoju, bawiąc się resorakami. Tu porzucił jednego, bo mu nie pasował, wziął kolejny, dojechał do salonu, zobaczył robota, porzucił autko, poszedł do kuchni, zostawił robota, poszedł do siebie i już niesie coś nowego. Nie mija kilkanaście minut a tylko w zasięgu wzroku naliczę 10 porzuconych rzeczy. Więc tak sobie wymyśliłam, że zamiast ciągle nawoływać “zabierz mi spod nóg te zabawki, odkładaj auta na miejsce”, mogłabym mieć coś na wzór ODKURZACZA CENTRALNEGO DO ZABAWEK. Wciągałby taką porzuconą rzecz i rurami przenosił to z powrotem do pokoju dziecięcego. Wiem, że też byście taki chcieli!

I jedna z ważniejszych rzeczy, która znacząco wpłynęłaby na budżet każdej rodziny, to PRZEDŁUŻACZ DO ODZIEŻY! Kojarzycie ten moment, kiedy nagle się okazuje, że 3/4 ciuchów stało się na twoje dziecko za małe?! Jeszcze miesiąc temu było dobre, dzisiaj nie masz co mu nałożyć na tyłek, bo spodnie jakby po młodszym bracie a koszulka za wąska. Jeszcze spodnie jakoś by się dało zakamuflować, skarpetki wyżej naciągnąć. Ale koszulka…pępek na wierzchu, dziecko oddychać nie może- no nie da rady. I buty! Buty też za małe. Cholera jasna. Wtedy właśnie przydałby się mój wynalazek. Robisz klik i spodnie się przedłużają o 5 cm a buty o 1-2 rozmiary. Wiecie, jak taka miarka u pediatry, którą się przesuwa w zależności od długości dziecka, albo jak szelki w ogrodniczkach. Ciekawe dlaczego jeszcze nikt nic takiego nie wymyślił…

Jakby tak dalej pójść z myślami to bym dołożyła tabletki uspokajające dla rodziców w pełnej refundacji. Pediatrów z prawdziwego zdarzenia na NFZ a nie prywatnie.  Możliwość ściszania dźwięku dziecku, podczas jego zabaw. Guzik “słuchaj”, gdy do niego mówię. Ale nie bądźmy zachłanni.
A wy co proponujecie?

*Jeśli spodobał ci się ten wpis nie wahaj się- zostaw komentarz i polub mój profilu na FB-KLIK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *