Kiedy dostałam zaproszenie na Targi w Poznaniu byłam zadowolona głównie dlatego, że była to kolejna okazja do wyruszenia z domu i spotkania z Matką Wygodną.
Kiedy w miarę ustalania szczegółów okazało się, że nie będziemy jedynie gośćmi a nasza funkcja wzrasta do bycia prelegentką to hmmm…. ciepło mi się zrobiło z wrażenia.
Że ja? W co ja się ubiorę? Jestem za gruba. Taka niemedialna. Nie lubię swojego głosu przez mikrofon.
No dobra, jakoś dam radę.
I dałam. Trema była duża. Największa dzień przed. Próbowałyśmy z Wygodną elokwencją się między sobą wymienić, jakieś mądre wypowiedzi na zapas przygotować. Na nic się nam to jednak zdało, bo tak na sucho elokwencji brak, głupawka za to w nadmiarze.
Całe szczęście na miejscu trema odpuściła i jakoś to poszło. Niewiele pamiętam ale niektórzy twierdzą, że było ok. Ja z moim perfekcyjnym charakterem uważam, że na pewno można było lepiej wypaść. Ale przecież nie to było w tym całym przedsięwzięciu najważniejsze!
Poznałam nowych ludzi, miałam okazję podyskutować z osobami z ekranu. Mogłam się przekonać, że Kinga Rusin jest bardzo sympatyczną kobietą. Kolejne doświadczenie, kolejny krok na przód.
A same Targi Happy Baby- świetne. Bardzo mi się podobały. Dużo ciekawych stoisk, fajne atrakcje. Można było wykonać badanie USG (w sensie, że ciężarne panie), pooglądać meble, zabawki, buty. Posłuchać o jakiś super platformach masujących, wziąć udział w instruktażu pierwszej pomocy niemowląt no i przede wszystkim posłuchać, popatrzeć a nawet i dotknąć sławne mamy!
Bardzo sympatyczne one są. Serio.
Tym byłam zachwycona- taki piasek domowy. Konsystencja jak wata cukrowa ale nie klei się do rąk ani do ciuchów :)
Alkohol też był. Z tym, że bezalkoholowy!
A na koniec dowód na to, że jednak medialna nie jestem. I raczej powinnam przyjmować zaproszenia do audycji radiowych (jak popracuję nad elokwencją) niż do tv :P No patrzcie na tą mimikę twarzy!
Całe szczęście na Pudelku zamieścili zdjęcie, na którym wyglądam jak człowiek. Uffff… skoro już rozpoczęłam karierę medialną od takich portali to niech chociaż jakoś wyglądam :)
Super najlepiej podoba mi się piasek:) Ty i Wygodna musicie popracować nad lepszym makijażem :)
Taaaa, tylko że my obie takie imbecyle makijażowe co to dobrze cieni na oczy nie potrafią nałożyć :/
Ja Cię bardzo przepraszam, ale potrafię, tylko nie ma sensu tego robić przy opadającej powiece u mnie. Nic nie muszę, nie lubię się malować i już.
o tej grubości to chyba z ironią pisałaś, co nie? bo jak nie to ta sława chyba Ci na prawdę uderzyła do głowy :P a pani Kinga zawsze wydawała mi się ciepłą, miłą osobą :) oby więcej takich okazji do spotkań z osobami publicznymi! ;*
Serdecznie gratuluję! Ja to zdjęcie na pudelku widziałam i przecierałam oczy ze zdumienia.
Ja też! Mało tych oczu nie wytarłam ze zdziwienia!
Plus za to, że pokazujesz, jak się fałd brzuszny w spodniach chowa :P
Minus…dlaczego nie ma odnośnika do Matki Wygodnej ?
Skapnęło by może trochę twojej sławy na mnie :P
Nie było źle, fakt, ale sorry traciłyśmy dziewictwo z tym mikrofonem na scenie :)))
Cholernie się cieszę, że mogłam tam być razem z Tobą i że mamy co wspominać, nim nas znowu na pudelku umieszczą :*
:D
Moja Droga, co drugi wpis na tym blogu jest z linkiem do Ciebie więc już wszyscy wiedzą, znają i nawet linkować nie trzeba! :)
Co tam Pudelek, teraz będziemy szukały dla siebie miejsca w jakiejś poważnej odsłonie medialnej- Gala, Viva? Może nawet okładka :P
napewno było ok :) trema musi być :) następnym razem nie będzie lub bedzie mniejsza :)
Się okaże! :)
Nieee no…. ja się tu zamartwiam, że jedna z aktywniejszych blogerek jakie odwiedzam milczy, oznak życia nie daje, nic nie pisze, czytelników w napięciu trzyma a tu proszę! Fejmu się zachciało ;)
p.s. Każda porządna i sznaująca się celebriti MUSI miec jakieś kompromitujące foty. Więc jakby spełniasz wymagania ;)
Spokojnie, spokojnie. Miałam tydzień urlopu (się okazuje, że i blogerowi przysługuje). Ale już w niedziele wracam i nadrabiam bo mam przynajmniej 4 zaległe wpisy do dokończenia, trochę zdjęć do pokazania i wiele przemyśleń do przelania na ekran!
Ps. Boszzzz jestem szanującą się celebriti. Ale bosko :P
Zazdrosc przeze mnie przemawia! :)