Jestem Matką. Matką Bliźniąt! 44


W powszechnej opinii posiadanie bliźniąt jest szczytem marzeń wielu rodziców. Mówią ‘fajnie, też byśmy chcieli tak za jednym razem i z głowy’. Albo ‘jak ja uwielbiam bliźniaki, tak pięknie to wygląda- dwa identyczne maluszki’. Są jeszcze pewne stereotypy ‘super, będą się razem bawić’, ‘z dwójką to łatwiej bo jeden zajmuje drugiego‘, ‘raz-dwa odchowasz i po problemie’.
Niestety po 3 latach bycia matką bliźniąt, z całym swoim doświadczeniem powiem, że żadne z powyższych miejsca nie ma! Gorzej- jeszcze długo mieć nie będzie!

Mówi się, że matka bliźniąt to szczęściara a ojciec- dobry strzelec. Słyszałam, że tylko wybrańcy dostają bliźniaki.
Nie wątpię- trzeba mieć zdrowie konia i siłę całego stada, żeby ogarnąć tą rzeczywistość.

Matki bliźniąt kategoryzuje się na:
– ofiary- ‘ojej ale ja pani współczuję, z jednym ciężko a co dopiero bliźniaki’
– szczęściary- ‘jak ja pani zazdroszczę’
– bohaterki- ‘ja bym nie dała rady, podziwiam’

Dobrych rad dawanych od matek dzieci pojedynczych albo kobiet bezdzietnych nie zliczę. Wszystkie trafione jak ‘kulą w płot’. Bywa i tak…

Ale i tak najlepiej określiła nasze macierzyństwo jedna z moich czytelniczek, która napisała coś takiego:

“ehe dokładnie my zaginamy czasoprzestrzeń, bijemy rekordy bezsenności i litrów wypitej kawy, mamy gałki oczne kręcące się dookoła głowy i potrafimy funkcjonować w przekraczających normy decybelach, a na dodatek mamy funkcje zapasowych rąk i mózg analizujący dwa różne dialogi jednocześnie, przewidujący niespodziewane ruchy dwóch małych obiektów jednocześnie i refleks kierowcy F1, ale tak poza tym to wyglądamy całkiem normalnie..”

Boszzzzz jakie to prawdziwe!!!

A gdy zachwyciłam się jej zdaniem i chyba nawet rzuciłam jakimś komplementem, poprawiła mi humor po raz kolejny…

“Ja skromna matka 6 miesięczniaków czująca się jak kierowca starego zielonego żuka jadącego po typowej polskiej dziurawej drodze o nazwie ‘macierzyństwo’ doceniona przez matkę z prawie 3 letnim stażem mknącą przy mnie jak Kubica w porshe po nowo oddanym odcinku A4… czego chcieć więcej:)”

Patrzcie jak niewiele matka bliźniąt potrzebuje do szczęścia? Dobrego słowa od innej matki :)
A jakby w pakiecie dostała odrobinę ciszy i sekundę spokoju… istny raj!

To co? Komu bliźniaki? Uważajcie, bo rodzi się ich coraz więcej i będzie przybywać!



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

44 komentarzy do “Jestem Matką. Matką Bliźniąt!

  • Aytun Nazifolu

    Jestem mama dwojki w wieku 3 i 5 lat a za dwa miesiace zostane mama jeszcze dwoch chlopcow. Zawsze denerwowalo mnie i nadal denerwuje, to ze mamy blizniakow maja sie za jakies inne, specjalne i wyjatkowe mamy. Mama to mama, czasem mamie dwoch grzecznych blizniat jest latwiej niz mamie rozbisurmanionego jedynaka. Mam znajoma, ktora przy kazdej rozmowie podkresla, ze jest mama blizniakow, ” ale wiesz, bo ja mam blizniaki”, a ja za chwile bede mama czworki, w tym jednych blizniakow, czy posiadanie blizniat jest naprawde powodem do nobilitacji matki?
    Nie wiem, moze za dwa miesiace zmienia mi sie poglady i uznam pielegnacje blizniat za najciezsze zadanie na swiecie i sama zaczne mowic naokolo ” z blizniakami jest duzo trudniej”, ale narazie mam wielka nadzieje, ze tak nie bedzie:)

    • maga

      Nie chcę być chamska, ale życzę, żebyś zrozumiała o czym autorka pisze:/ Sama jako mama bliźniąt nie czuję się wyjątkowa, ale fakt pozostaje faktem- niektóre prozaiczne czynności przy bliźniakach są chwilami MEGA trudne, że nie wspomnę o logistycznym ogarnianiu codziennego dnia. Dzieci z jakąś- tam różnicą wieku to zdecydowanie nie to samo. Ps. Co do tekstu “bo ja jestem matką bliźniąt”- to sama go używam w sytuacjach, kiedy mama jednego dziecka opowiada mi o swoim trudnym życiu, zwłaszcza jeśli daje “superpomocne” rady odnośnie wychowania, karmienia, usypiania (przecież to takie proste i bajkowe czynności. Tak. Mając jedno dziecko!!). Dwójka, nawet grzecznych bliźniąt, to wciąż nie to samo, co jeden rozbrykany egzemplarz i w tej kwestii zdania nie zmienię.

    • Madlen

      Czekam z niecierpliwością na rozwiązanie..troszkę szacunku bo widzę że przemawia przez ciebie ironia. Być może będziesz tą matką szczęściarą że ominą cię kolki(x2), bóle brzuszka(x2), wieczne ulewanie(x2) etc., a być może nie, zobaczymy…Nie będzie tatusia który da ci wytchnienie gdy będziesz miała dosyć, bo tata będzie zajmował się drugim dzieciątkiem,ale to tylko początkowo dopóki będzie przysługiwał mu urlop. Nie chcę być uszczypliwa, ale zanim się wypowiesz zastanów się. PS czy istnieje takie pojęcie jak grzeczne bliźnięta? Jedno chce iść spać, usypiasz, drugie płacze bo też chce iść spać wybudza pierwsze i resztę dopowiedz sobie sama, doświadczona mamo. Powodzenia (szczerze)

      • już wkrótce mama 3 córek

        a ja mam dwie dziewczynki prawie 3,5 i prawie 1,5 roczku i nie muszą być bliźniaczkami, żeby jedna drugą budziła, żeby w tym samym momencie chciały siku, kupę, jeść (zeby jeszcze jadły te same dania i w tej samej postaci!byłoby bosko!) czy się po prostu przytulić. Starsza zawsze zaraża młodszą, młodsza nie może jeszcze przyjmować tych samych leków co starsza … i tak ze wszystkim. Jest zazdrość, płacz, wyrywanie zabawek,ale jest wspólny śmiech i zaczynają się zabawy. Niedługo na świat przyjdzie trzecia córeczka, Czekamy z niecierpliwością,ale i z pewnym przerażeniem. Uważam, że nie ważne czy to bliźnięta czy dwójka dzieci z małą różnicą wieku, lekko nie ma i nie będzie. Dlatego my mamy, szanujmy siebie nawzajem, a nie domagajmy się szacunku od innych. Mamy kawał ciężkiej roboty do zrobienia! pozdrawiam!

  • Malgorzata

    Zawsze chciałam mieć bliźniaki i pierwszego przynajmniej jednego syna, a mam 3-letnią córkę (chwała Bogu) i rocznych chłopaków!!! I pod tym cytatem “jednej z czytelniczek” podpisuję się obydwiema rękami… Jest bardzo, bardzo, bardzo ciężko. Jak się urodzili to czekałam aż skończą pół roku z nadzieją, że będzie lepiej – nie było, przeczytałam na internecie, że po ósmym miesiącu jest lepiej, więc czekałam – i nie było, czekałam, aż skończą roczek z nadzieją, że będzie lepiej – i nie jest. Teraz czekam na wrzesień, chłopaki idą do żłobka a ja wracam do pracy i mam nadzieję, że odreaguję, bo na pewno nie odpocznę. Na odpoczynek czekam, aż skończą 3 lata, i żeby byli tak cudowni jak moja córeczka! Bo w życiu zawsze na coś się czeka! Pozdrawiam!!!

    • Marta Skrzypiec

      Też mi mówiono, że będzie lepiej zaraz, za pół roku, rok. Jak to mówi mój mąż “pierwszy rok wypiera z pamięci!”. Ale teraz jak skończyli już 3 lata, mogę śmiało powiedzieć, że jest LEPIEJ! A od września przedszkole… Będą chorować ale będę też miała chociaż trochę czasu na złapanie oddechu :)

    • Mama x4

      Dopiero zaczęłam czytać wpisy, ale już jestem przerażona. Moja bliźniacza dwójeczka jeszcze spokojnie zapakowana w brzuszku, ale w domu czeka starsza dwójka – 1, 5 roczny synek i 5, 5 letnia córcia. Doświadczenie macierzyńskie jest i jak to Mama nie jedno już zdziałać i przeżyć musiałam. Po cichu jednak liczyłam na te utarte “będą bawić się razem”, “ten sam wiek te same zainteresowania”..itd.. To się będzie działo… Ogarnąć starszą dwójkę /dwa różne światy a młodszy to wciąż jakby nie było pampersowy maluch/ i jeszcze podwójne wymagające noworodki… Pierwsze trzy lata jak przetrwam to będzie dobrze… Ale jak dać radę.. przerażona się głowię. Ale czego Mama nie zrobi.. Mama niestety przeniesie góry, gwiazdkę z nieba ściągnie… wykończona, wyczerpana da radę, brrrrr…. czarna wizja… może jednak jest jakaś nadzieja że nie będzie aż tak tragicznie… Cóż nie pozostaje mi nic innego :P.. muszę tak zakląć rzeczywistość by było jednak znośniej, ba by Macierzyństwo i radość dawało, bo jakże by inaczej… Ale ostry survival mnie czeka.. może taki domowy Everest.. ech.. sama zaczynam za siebie trzymać kciuki :P

      • Marta Skrzypiec

        Mamo x4- nie będę koloryzować i powiem, że będzie ciężko! Przynajmniej przez pierwszy pół roku czy rok. Później już jest znacznie lepiej. Około 2 lat jest już całkiem znośnie a jak mają 3 lata to już się razem bawią (chociaż kłócą na potęgę!). Moja dobra rada- poszukaj kogoś, kto wam pomoże. Chociażby pani z gminy, która przyjdzie na 2 godziny i zabierze maluszki na spacer. W pojedynkę sprostać takiej ekipie to naprawdę wyzwanie! Powodzenia! :*

        • Mama x4

          Tylko czy znajdzie się odważna Pani dla takiej Ekipy jak nasza.. Na pewno będę szukać. Samo wyjście na spacer z czwórką wydaje mi się nie lada wyzwaniem. Szkoda że nie mogą urodzić się już chodzące i jedzące normalne obiadki ;-).. Ech mam dylemat czy wózek podwójny czy jednak trojaczy bo przecież Młody jeszcze 2 lat mieć nie będzie… Normalnie domowy żłobek.. Życie potrafi zaskakiwać.

  • babcia bliżniąt

    Witam mamy bliźniąt ,też miałam to szczęście ,ale w tej chwili moje są pełnoletnie i powiem szczerze że nie mogłam się doczekać kiedy będą pełnoletnie .Teraz moje córki się śmieją że mama zawsze miała oczy do okola głowy bo wszystko widziałam nawet jak na nie nie patrzyłam .Myślałam że w końcu odpocznę a tu niespodzianka ,okazało się że córka jest w ciąży i na dodatek z bliźniętami .Kiedy mi to powiedziała to doznałam szoku takiego samego jak ja się dowiedziałam że będę miała bliźnięta .To się nazywa szczęście .Pozdrawiam wszystkie mamy bliźniąt :D

  • Iza

    Jestem mamą roczniaków – chłopca i dziewczynki. Potrafią być słodkie i rozbrajające, ale jak czasami mówi mój mąż to są diabły za dnia chodzące ;)

  • oliwa

    Ja mam trzyletnieg synka i półroczne bliźniaki. To dopiero jest kosmos…. Ale co zrobić, mówią że coś nas nie zabije to nas wzmocni. I tego się trzymam żeby nie zwariować…. Pozdrawiam

  • monika

    Na tym swoim zimnym zadupiu sąsiedzi maja czworo dzieci – dwie pary bliźniąt, dwoje chlopcow i w drugiej parce mlodsze dwie dziewczyny. Przesrane na całego! Podpatruje ich z podziwem i ulga posiadania jednego dziecka:)

  • samira

    Oj tak ! tak ! i jeszcze raz tak ..:) Ja mam 2 z 3letnią różnicą wieku (1.5 i 4,5) a jest prawie tak jak z bliźniakami . starszy chyba się z deka cofnął i szaleje nie mniej niż młoda :)

    • Marta Skrzypiec

      Ha! żebyś wiedziała co ja się nakombinowałam, żeby zechcieli w tych czapkach pozować! Do kalendarza dla babć potrzebowałam i o ile zawsze lubią foty, o tyle przekupstwem nałożyli i posiedzieli minutę w czapkach :P

  • Introversja

    Ja kiedyś szczerze marzyłam o bliźniakach. Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia, co to znaczy mieć dziecko… Teraz – podziwiam. Podziwiam po stokroć, bo ja z jednym ledwo jestem w stanie się ogarnąć ;)

    • Magdalena Tosiek

      Rehabilitantka jednego z moich synów mówiła mi, że poznała mamę bliźniaków, która jak o sobie mówiła ” wyglądam jak wrak człowieka i tak też się czuje -nic gorszego nie mogło mnie spotkać” za rok spotkały się ponownie i owa Pani była w ciąży z trojaczkami … moi synowie mają 8 m-cy i wcale nie jest lżej jak to słyszeliśmy od “doświadczonych” jest coraz ciężej i nie zapowiada się na coś innego , są natomiast niesamowici i wieczornymi uśmiechami i przytulasami rekompensują każdy dłuuuugi dzień :)

  • Agnieszka T.

    Ostatni tekst w przychodni – „bliźniaki, ale super, my musieliśmy to robić na dwa razy” – szkoda, że koszty nie te same.
    Wcześniej – „ale Wam zazdroszczę, ja zawsze marzyłam o bliźniakach”. Że też nie spotyka to tych, co właśnie o tym marzą.
    Jak słyszę „gratulacje” to często palnę „chyba wyrazy współczucia”.
    A najbardziej uwielbiam, jak ktoś stwierdza, że moje dzieci są niegrzeczne a sam ich nie ma albo porównuje do dziecka – jednego dziecka od znajomych. Moje pojedynczo też są jak aniołki ale w tandemie to już zupełnie inna bajka i inne dzieci. Jedynie rodzice bliźniaków wiedzą o co biega i od nich nigdy nie usłyszałam żadnego głupio-naiwnego tekstu w stylu „ale
    macie fajnie”.
    Tak czy siak bliźniaki to przerąbane:
    1) organizacyjnie – nie ma wolnej pary rąk, cały czas poza domem jesteśmy przy nich oboje uwiązani. Jedno jeszcze nie jest w stanie ich opanować – nadal uciekają i rzadko słuchają,
    2) kosztowo – wiadomo, wszystko x 2,
    3) towarzysko – z rzadka gdzieś bywamy, bo nasza wizyta to ekstremalne doznania – hałas, bałagan, krzyk, płacz, walki na śmierć i życie, rozlane napoje i inne szkody,
    4) fizycznie i psychicznie – jedzie się cały czas na granicy wytrzymałości.

    I nikt niestety nie wyręczy w tych „przyjemnościach”. Nawet na dwie godzinki, jedną, chwilę :-).
    A jak mieli 6 miesięcy to jeszcze było w miarę względnie, potem się zaczęło :-).

  • Dzika Wózkowa

    Ja należę do tej grupy matek, które z podziwem i lekkim współczuciem patrzą na matki bliźniaków. Bez żadnych złośliwych podtekstów – ja sobie nie wyobrażam, mam jedno dziecko i chyba bym zwariowała z dwójką jednocześnie. Także szacun dla Was!

  • Aniela

    Podczytuje Cię czasami i widze,że jest nieco podobnie jak u mnie, gdzie miedzy chłopakami mam 19 mies róznicy. Bójki, wyrywanie zabawek, zęby w ruch sa na porządku dziennym choć maja juz 5,5 i 4 lata…. Niestety nie powiem Ci, że będzie lepiej…sama zyje tą nadzieją każdego dnia :P

      • Agnieszka T.

        Uwierz mi, że się nie wyszaleją :-). Moje chodzą do żłobka od 8 do 16:30, gdzie są ciągle w ruchu i mają full zabawek i atrakcji a jak po nich przyjeżdżamy to już mamy problem ich ubrać, bo nie usiedzą na ławkach, w drodze powrotnej roznoszą auto a w domu – całą chałupę. Więc ja po prostu nie mam pojęcia skąd u takich małych bąbli tyle energii i jeszcze nigdy nie doświadczyłam tego, żeby padli ze zmęczenia. Usypianie też jest na siłę bo nie chcą spać mimo, że jest już np. 21 a nawet później.

  • Agata Jesiak

    Mieliśmy u siebie od wczoraj bliźniaki roczne. I mimo iż są charaterami spokojniejsi niż moja córka, to wieczne nakręcanie się wzajemne bierze górę. Krzyki, piski w wersji double! Ciągłe naparzanie się, kłótnie i rękoczyny o zabawki, argument (na razie cztero-) zębny w częstym użyciu, logistyka wypraw samochodowych dla matki z dwoma chwiejącymi się stojąc i niechodzącymi jeszcze dzieciakami poziom hard! JEST CO ROBIĆ :) Nie mówię o podwójnych wydatkach, bo foteliki samochodowe i inne rzeczy w użyciu są w tym samym czasie, więc nie ma, że przechodnie. Także SZACUN matki bliźniąt. O trojaczkach nawet nie wspomnę :)

    • Marta Skrzypiec

      DZIĘKI!! Za podsumowanie i pokazanie tego jak to prezentuje się z boku! Idealnie opisałaś nasze życie. Chłopcy są raczej ‘ułożeni’ i osobno fajni, spokojni ale razem…istne piekło, zwłaszcza jak ich coś trafi. U nas zawsze organizacyjnie jest o tyle trudniej, że Arek mimo 3 lat nadal potrzebuje większej uwagi przy chodzeniu (nie zejdzie sam po schodach, dłuższy spacer go męczy, trzeba pilnować bo się na nierównym wywraca). Mimo tego, że są zdyscyplinowani i nie uciekają to jednak opracowanie logistyczne bywa skomplikowane. I jeszcze super jak dzieci są zdrowe- ale u nas dodatkowo dochodzi cały grafik zajęć i rehabilitacji. Nooo jest co robić. A w hałasie człowiek szybciej się męczy :)

      • Basia Marcin Mędrygał Sklarczy

        O własnie matka zdrowych bliźniakow nie ma łatwo, wiadomo skoordynowanie obrotowych gałek ocznych i zapasowych rąk wymaga wprawy i bywa nieraz w ekstremalnych warunkach trudne ale po 3 tyg walki z pierwszym przeziębieniem u dziewczyn stwierdzam ze moj stary zielony żuk przez te 3 tyg jeździł bez świateł, sprawnych hamulców i na wstecznym biegu…mam nadzieje ze do wiosny jakos dojade:) i na rehabilitacje też:)))

        • Marta Skrzypiec

          Basia jak dojdziesz do momentu kiedy w miesiącu więcej dni będziecie mieli z katarem niż bez- to w ogóle przestaniesz zauważać kiedy oni chorują. Ja po całym wrześniu z chorobami, połową zawirusowanego listopada i 3 tygodniami zapalenia oskrzeli i uszu w grudniu- w ogóle już nie kojarzę czy my już po chorobie czy właśnie przed!

          • Basia Marcin Mędrygał Sklarczy

            To wtedy żuk albo juz pojdzie na złom albo bedzie po takim tuningu że na A4 zajmie prawy pas:) a tak juz na serio to zycze wam zdrowego Nowego Roku, niech inhalatory i glutowniki zdążą się pożądnie zakurzyć, aptekarka zapomni jak się nazywasz, a ty jaki jest numer telefonu do przychodni:)

      • Ewelina

        Ja również mam półroczne bliźniaczki o które dbam praktycznie sama. Narzeczony wychodzi przed 7 do pracy, wraca koło 18 i mówi że musi odpocząć, pomaga tylko chwilę jak ja muszę zrobić coś innego w domu. W nocy też wstaje sama, no chyba że obie płaczą to jakoś zmusza się żeby wstać i pomóc. Czuje się jakby ktoś mnie przeżuł i wypluł. Więc niech nikt nie mówi że z dwójką jest latwo