Mów swojemu dziecku komplementy!


Opowiem wam historię, która mnie spotkała kilka dni temu. Dla niektórych może wydać się głupia, dla innych smutna, a dla niektórych może nawet zabawna. Ale jest prawdziwa. Skłoniła mnie do przemyśleń i chciałabym, żeby i was do czegoś zainspirowała.

Historia jest niezwykle krótka. Otóż moja sąsiadka, wspaniała kobieta, która jest dla nas trochę jak taka mama, a dla moich dzieci jak babcia, napisała do mnie wiadomość, że jestem śliczna. Tak po prostu. Bo poczuła, że chce mi coś takiego powiedzieć. Bo patrzyła na mnie i tak pomyślała. I to mnie wprawiło w szok. A wiecie dlaczego? Bo nikt mi tak nigdy nie mówił. Przynajmniej nie pamiętam, żebym jako dziecko albo nastolatka usłyszała takie słowa od swoich rodziców. Mężu też nie bywa szczególnie wylewny. Chociaż wiem, że mnie kochają i akceptują taką jaka jestem, to w słowach są raczej oszczędni. No taka mi się po prostu trafiła mało wylewna rodzina.

Najpierw pomyślałam, że sąsiadka się pomyliła, że wysłała to przez pomyłkę. Później nie do końca wiedziałam jak zareagować. A na końcu było mi jednocześnie przyjemnie i smutno. Nie umiem tego wytłumaczyć. Coś drgnęło, coś to poruszyło. Chociaż to tylko słowa. Jakiś komplement, który nie wpływa w żaden sposób na moje życie. Przecież nie ma większego znaczenia czy faktycznie ktoś uważa, że jestem atrakcyjna czy nie. Jestem jaka jestem. Zdążyłam siebie polubić, zaakceptować to, czego nie lubię i jestem w takim momencie swojego życia, w którym czuję się ze sobą bardzo dobrze. A jednak było to… poruszające.

I tak sobie myślę jak wiele można zrobić dobrego, mówiąc komuś miłe słowa. Jak bardzo jest to w życiu potrzebne. Jak może pomóc młodemu człowiekowi w jego rozwoju, pokonywaniu własnych słabości, w kształtowaniu samego siebie. Całe życie walczyłam z absurdalnymi kompleksami. Musiałam dobić do trzydziestych któryś urodzin, żeby poczuć, że mam to wszystko gdzieś i że moje życie jest dobre takie jakie jest, ze mną taką jaką jestem. Być może zajęłoby mi to mniej czasu jakbym częściej słyszała miłe słowa, oceniające mój wygląd, który tak bardzo mi się nie podobał.

Mówicie swoim dzieciom, że są piękne, śliczne, ładne, wspaniałe, mądre, najlepsze na świecie? Mówcie! Niech wam się nie wydaje, że one to wiedzą. Rodzice myślą, że dla dzieci jest to oczywiste. Przecież jest waszym dzieckiem, więc wiadomo, że je kochasz i podziwiasz. Jasne, ono to pewnie czuje, ale chce to również usłyszeć. I wiedzieć na pewno a nie się tylko domyślać.

Często krytykujemy nasze dzieci. Mówimy, że coś robią źle, poprawiamy je, upominamy. Dużo gadamy na temat tego co się nam nie podoba. Mówmy więc tyle samo pozytywów. Mówmy, że je doceniamy, uwielbiamy, że są dla nas ważne. Mówmy, że są najpiękniejsze na świecie. Tak po prostu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *