O włosach. Po prostu.


Od 2 lat intensywnie zapuszczam włosy. Są piękne, uwielbiam je pielęgnować i na nie patrzeć. Dostaję mnóstwo komplementów w związku z tym jak mi one pasują, jak ładnie wyglądam. Dostaję też wiele pytań o to jak je pielęgnuję, co robię, że są w tak dobrej kondycji. Postanowiłam spisać dla was kilka takich podstawowych rzeczy, które każda kobieta zapuszczająca włosy powinna wiedzieć. Długie włosy są wspaniałe, tylko wtedy, gdy się o nie odpowiednio dba. Nie sądziłam nawet ile czasu trzeba poświęcić na to, żeby móc cieszyć się zdrowymi włosami. Zwłaszcza gdy się je farbuje i rozjaśnia. Dlatego też bądźcie świadomi tego, że długie włosy to nie tylko piękne fryzury i kaskada fal. To przede wszystkim świadoma i zaplanowana pielęgnacja. Bywa, że planuję sobie dzień pod moje włosy, bo na przykład wiem, że muszę je dzisiaj umyć ale najpierw chciałabym nałożyć olej… Ale od początku…

Dlaczego nagle długie włosy?

Jako dziecko i nastolatka miałam długie włosy. Zawsze chciałam mieć kręcone ale moje były tak ciężkie i grube, że nawet nakręcanie ich na wałki albo robienie warkoczyków i spanie z nimi nic nie dawało. Chwila moment i były proste. Potrafiłam łamać spinki na nich. Zdecydowanie moje naturalne włosy były bardzo zdrowe i gęste. Później mi coś odbiło i jakoś w okolicy matury ścięłam włosy na krótko. Nie potrafię wyjaśnić co mi strzeliło do głowy. Ponieważ wyglądałam w takiej fryzurze jak moja mama, od razu zaczęłam je na nowo zapuszczać. Ale nie zdecydowałam się już na długie. Od tamtej pory miałam raczej półdługie. Ale nadal ciemne, bo naturalnie jestem brunetką. Blondynką stałam się dopiero po urodzeniu dzieci. Wcześniej eksperymentalnie był jeszcze rudy. Po traumatycznych doświadczeniach i kilku niespodziewanych zwrotach akcji w moim życiu nastał moment na bunt. Wtedy też na moich włosach pojawiło się golenie jednej strony i ostrzejsze cięcia. Moja fryzura ewidentnie krzyczała “lepiej ze mną nie zadzieraj”. Pewnego dnia przyszedł moment wyciszenia i uznałam, że czas stać się delikatną blondynką. I tak oto jestem.

Długie włosy? Musisz o nie odpowiednio dbać!

Pierwsza zasada długich włosów- one nie tylko są, one mają być piękne! Jeśli nie masz czasu o nie dbać, to ich nie zapuszczaj. Jeśli farbujesz i tylko patrzysz jak rosną to bądź pewna, że za chwilę będziesz miała porozdwajane, puszące się albo poniszczone siano na głowie. Jeśli nie farbujesz to jakoś te włosy same o siebie zadbają. Ale rozjaśniane, zapuszczane włosy wymagają specjalnego traktowania. Jak miałam krótkie, to nawet sobie nie zdawałam sprawy jakie to ważne. Często je podcinałam, co chwilę coś zmieniałam więc nawet nie zdążyły się zniszczyć, bo już ich nie było. Teraz mam na nie cały plan…

Po pierwsze i najważniejsze- dobry fryzjer! Żadna pielęgnacja wam nie pomoże jak traficie do fryzjera, który wam spali włosy. Standardowy kolor możecie sobie robić gdzie wam pasuje ale jak planujecie jakieś mocne rozjaśnianie to szukajcie sprawdzonych i pewnych salonów. Moje włosy naprawdę nie mają łatwo, bo są regularnie co kilka tygodni rozjaśniane. Gdyby nie odpowiednia, fachowa koloryzacja, nie miałabym już na głowie ani jednego włosa. Tylko mądry i doświadczony fryzjer, pracujący na dobrych kosmetykach, zapewni wam bezpieczną koloryzację.

Po drugie- diagnoza. Jak już macie zapuszczane i dobrze farbowane włosy. Nikt wam ich nie spieprzył ani nie spalił, to musicie rozpocząć obserwację tego, co wasze włosy lubią a czego nie. Na różnych stronach możecie sobie zrobić test porowatości włosów i to wam ułatwi ocenę potrzeb. Moje są średnioporowate i na tej podstawie dobieram dla nich kosmetyki. Dlatego nie ma jednej, uniwersalnej zasady pielęgnacji. Wszystko zależy od struktury włosa, jego gęstości, stopnia zniszczenia (albo zadbania) i tego co na niego zadziała. Metod pielęgnacji jest bardzo wiele. Niektórzy myją odżywką. Inni polecają tylko łagodne szampony, jeszcze inni stawiają na intensywne odżywanie i regularne olejowanie. Ja biorę z każdej tej metody po trochę.

Olejowanie, odżywanie i zabezpieczanie przed niekorzystnymi warunkami

Nie chciałabym wam polecać jakiś konkretnych produktów, bo nie wiem czy to co służy moim włosom, będzie też dobre dla was. Jednak wiem, że chcecie konkretów więc… dla mnie numerem jeden odżywek do włosów jest Kallos Color (nie ma silikonów więc każde włosy ją lubią) i Kallos Multiwitamina. Każdy, komu polecałam te odżywki, serdecznie mi dziękował, bo włosy są po nich super. W dodatku cena jest zachwycająco niska. Mi jeszcze służą odżywki z serii Garnier Frucits Goodbye Damage i Oil Repair 3 (pomarańczowa do zniszczonych włosów i żółta z 3 olejkami). Szamponów używam kilku na zmianę, w zależności od aktualnej kondycji włosa. Czasami myje dwoma- jednym przy głowie (przetłuszczają mi się), drugim końce (te lubią się przesuszać). Co ważne- warto myć głowę 2-3 razy, przy jednym myciu. Pierwsze mycie nie zmyje nam wszystkich kosmetyków i zanieczyszczeń. Tak samo co jakiś czas dobrze jest umyć włosy szamponem przeciwłupieżowym, który super ściąga wszystkie olejki i kosmetyki, które się na naszych włosach skumulowały. Jak już mamy umyte włosy, dajemy olejek zabezpieczający (na mokre włosy, głównie na końcówki, tuż po umyciu, chwilę przed suszeniem).
Wśród kosmetyków, których regularnie używam jest jeszcze olej do olejowania.

Sposobów na olejowanie jest kilka. Próbowałam chyba już każdego (olejek plus maska, olejek na suche włosy, olejek na mokre włosy, olej i włosy pod czepek). Na mnie działa najlepiej jeden z nich.
1.Zaplanuj na olejowanie dzień, w którym masz myć głowę. Zwiąż włosy w kitkę i nałóż olejek na ten obszar, który masz poniżej gumki (omijamy ten blisko skóry, bo nie potrzeba nam tłuścić nasady).
2. Ja nakładam olejek na suche włosy, nie mieszając go z niczym (można mieszać z odżywką albo jakąś maską- mi to nie służy).
3. Naolejowane włosy podpinam spinką, żeby mi nie zwisały i nie brudziły wszystkiego naookoło i tak sobie z tym chodzę przez minimum godzinę. Jak mam więcej czasu to dłużej. Można też takie olejowanie zaplanować sobie na całą noc i nałożyć je przed snem. Ale wtedy zabezpieczcie sobie czymś poduszkę.
4. Myję głowę, nakładam odrobinę odżywki i gotowe.

Daję wam gwarancję, że po takim zabiegu końcówki są super miękkie, gładkie i lśniące. O ile dobrze dobraliście olejek. I tu się zaczyna trudność, bo olei jest mnóstwo. Jak wybrać dobry? Przede wszystkim szukajcie prawdziwych olei. Mogą być z apteki albo ze spożywczaka, byleby to był prawdziwy olej a nie olejek do pielęgnacji, w pakiecie z silikonem i kilkoma chemicznymi dodatkami. A takie najczęściej znajdują się w drogeriach. Moim zdaniem one są dobre jedynie do zabezpieczania przed suszeniem, na pewno nie do odżywania. Najpopularniejszy olejkiem jest chyba arganowy ale na mnie on nie działa. Wolę olej ze słodkich migdałów albo z czarnuszki. Dziewczyny chwalą też olej kokosowy i z pestek winogron.

Suszenie i czesanie też ma znaczenie

Moje włosy nienawidzą być rozczesywane na mokro. A ja, nie wiedząc, że mogę tego nie robić, uparcie je szarpałam i rozczesywałam. Finał był taki, że na szczotce zostawała mi garść włosów. Po co rozczesywałam? Bo myślałam, że jak tego nie zrobię to będą pogniecione i brzydkie. I pewnie by takie były jakbym je tak zostawiała. Ale ja je przecież najczęściej suszę suszarką. A one się pod wpływem suszenia pięknie same rozczesują i prostują. Bez szarpania, wyrywania ich i mojego nerwa. Jeśli macie włosy, które trudno rozczesać to spróbujcie.
Sposób suszenia włosów też ma znaczenie. Przede wszystkim powietrze nie może być zbyt gorące. Przed suszeniem wcieram we włosy kilka kropli olejku zabezpieczającego i suszę tak do 80% suchości. Chodzi o to, żeby nie przesuszać włosów, bo się robi z nich siano. Lepiej je zostawić takie odrobinę wilgotne, żeby same doschły niż sprawić, że końcówki będą śmiesznie sterczeć i się puszyć. Taki drobiazg ale wpływa na estetykę.

To tyle jeśli chodzi o moje włosy. Mam nadzieję, że coś pomogłam.
Spodobał ci się ten tekst? Zajrzyj również na nasz InstagramMożesz też polubić mnie na FB.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *