Perfekcjonizm- nie daj sobie wmówić, że to zaleta!


Jestem perfekcjonistką. Kiedyś myślałam, że to przywilej i moja najlepsza cecha. To pomagało mi osiągać sukcesy, skończyć jednocześnie dwa kierunki studiów i zawsze być wszędzie “na czas”, robić wszystko na najwyższym poziomie i jednocześnie niczego nie zaniedbać i o niczym nie zapominać.

Dzisiaj myślę, że to jedna z moim najgorszych cech. To pętla, która każdego dnia zaciska się na mojej szyi i steruje moim życiem. Perfekcjonizm jest jak sznurki, które sterują marionetką. Każe być zawsze w gotowości, każe być najlepszym, nie pozwala być zadowolonym ze swoich osiągnięć i ogranicza swobodę działania. A przede wszystkim nie pozwala nigdy swobodnie odpoczywać.

Skąd się bierze perfekcjonizm?

Największy wpływ ma tutaj dzieciństwo. Dzieci z dobrych domów, gdzie rodzice pokładali w nich duże nadzieje. Dzieci z domów, gdzie z jakiś powodów chciały być zawsze grzeczne i nie sprawiać problemów. To też dzieci z domów, w których ktoś miał wobec nich wygórowane oczekiwania. Jeśli jako dziecko dostawałaś pochwały tylko wtedy, gdy osiągałaś sukcesy, to starasz się ich mieć coraz więcej i więcej. Swoją wartość oceniasz przez pryzmat tych sukcesów. Innymi słowy- czujesz, że jesteś coś warta i kochana tylko wtedy, gdy dostaniesz piątkę albo pochwałę. Dzieci takie są najczęściej nadambitne. Ta ambicja kiełkuje we wczesnym dzieciństwie, później tylko rośnie i rośnie. By w końcu osiągnąć takie rozmiary, że nie jesteś w stanie sprostać swoim własnym wymaganiom wobec siebie.

Oczywiście wpływ na nasz perfekcjonizm ma również temperament i cechy indywidualne osobowości. Jedne osobowości będą bardziej na to podatne, inne mniej.

Jakie są główne, złe skutki perfekcjonizmu?

Perfekcjoniści są najczęściej pracoholikami. I tu już nie chodzi tylko o tych pracoholików, którzy w korporacjach wyrabiają dziesiątki nadgodzin. To chodzi o to, że nie umiemy odpoczywać. Ciągle sobie wymyślamy jakieś zajęcia. A leniwy dzień “odchorowujemy” poczuciem winy.

Perfekcjonizm to nasz wróg, bo sprawia, że rezygnujemy ze swoich szans, bojąc się porażki. Porażka jest dla perfekcjonisty czymś najtrudniejszym. Wszystko dlatego, że czujemy przymus, by zawsze być super, żeby zawsze dać radę i nikogo nie zawieść. A jednocześnie nie cieszymy się ze swoich sukcesów, bo wydaje nam się, że zawsze mogłoby być lepiej. Uparcie wręcz poprawiamy wszystko po kilka razy. Nadambicja i życie zgodnie z zasadą “ja siama” to nasza codzienność. W końcu nikt nie zrobi czegoś lepiej niż ja sama.

Brak zadowolenia z siebie to również “czepianie się” swojego wyglądu.

Jeśli wszystko ma być idealnie dopieszczone i wszystko co robimy powinno być najlepsze, to i od siebie oczekujemy tego samego. Patrzysz w lustro i nie widzisz siebie w całości jako kogoś wartościowego. Widzisz pojedyncze defekty- odstające ucho, za duży brzuch albo krzywy palec. To zabiera ci całą radość i zużywa mnóstwo energii. Wymagasz od siebie niemożliwego. Bo przecież nikt nie jest idealny i nigdy nie będzie. Niezależnie od tego ile perfekcjonizmu z siebie wyciśniemy, nigdy nie będziemy idealni. Chyba, że zaakceptujemy samych siebie i uznamy swoją naturalność za ideał. Tak byłoby najlepiej. Ale to właśnie jest najtrudniejsze i wymaga od nas pracy nad sobą.

Uwaga! Perfekcjonizm jest groźny! Nie przenoś go na swoje dziecko!

Perfekcjoniści nie mają łatwego życia. Ta wewnętrzna presja potrafi mocno dać się we znaki. Czasami masz ochotę tak zwyczajnie pół dnia poleżeć z książką ale czujesz, że nie możesz, bo najpierw obowiązki. Czytasz więc mimochodem- między smażeniem naleśników a odrabianiem lekcji z dzieckiem. Wymagasz od siebie za dużo. Czasami wymagasz też dużo od innych. Robisz to nieświadomie. Nie siadasz dopóki wszystko nie jest idealnie dopracowane, nie pójdziesz spać dopóki nie umyjesz naczyń w zlewie. Nie weźmiesz ulubionego czasopisma do czytania, bo najpierw obowiązki. Obowiązki, obowiązki, obowiązki- spędzają ci sen z powiek i zajmują większość dnia. Nie umiesz odróżnić rzeczy ważnych od pilnych. Chcesz, żeby wszystkie były zrobione na najwyższym poziomie.

Na to wszystko patrzą twoje dzieci i uczą się takich zachowań. Uczą się, że odpoczynek jest czymś złym, że nie ma na niego czasu, że zawsze trzeba być “w pogotowiu” do działania. Że trzeba wszystko dopracować na najwyższy poziom. I nie ma w tym niczego złego, jeśli jest to zdrowy perfekcjonizm. Gorzej jak staje się on obsesją i czujemy jak mocno nas uwiera. Mnie mój od jakiegoś czasu mocno uwiera. Dlatego postanowiłam nad nim pracować i walczyć z własną głową. Ale główna myśl jaka mi ostatnio przyświeca to nauczyć się odpoczywać i to tak, żeby moje dzieci widziały jak odpoczywam. Usłyszałam ostatnio świetne zdanie “czasami trzeba ostentacyjnie poodpoczywać, żeby cały świat zobaczył, że nawet takie szalone perfekcjonistki mogą bezkarnie kilka godzin nic nie robić.” Owszem, nie jest to łatwe. Za każdym razem chciałabym na drugi dzień nadrobić to moje odpoczywanie. Za każdym razem jak czegoś nie zrobię idealnie, albo jak sobie odpuszczę ciągłe wymyślanie obowiązków, to mam wyrzuty sumienia. Ale nad tym też pracuję.

Jeśli jesteś taką samą perfekcjonistką jak ja- wiedz, że jest nas wiele. Ale nie ma takiej rzeczy, której nie można w sobie zmienić.

Musisz wiedzieć, że perfekcjonizm najczęściej jest objawem niskiego poczucia własnej wartości. Zapamiętaj więc, że:
– JESTEŚ FAJNA I WARTOŚCIOWA/WY! TAK PO PROSTU! BEZ WYRAŹNYCH POWODÓW.
– NIKT NIE JEST DOSKONAŁY! NAPRAWDĘ NIKT! TY TEŻ NIGDY NIE BĘDZIESZ! SZKODA ENERGII, BY Z TYM WALCZYĆ
– NIE MARNUJ ŻYCIA NA DUPERELE. CIESZ SIĘ TYM JAKIE ONO JEST!
– KAŻDY Z NAS POPEŁNIA BŁĘDY. PERFEKCJONIŚCI RÓWNIEŻ!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *