Spraw sobie prezent- poczuj się piękna!


Usłyszałam od pewnego mądrego mężczyzny, że kobieta nie powinna wiedzieć czy jest piękna i seksowna. Kobieta powinna to czuć. Jeśli czuje się seksowna i piękna to taka jest. Bo to z niej emanuje, to w niej po prostu jest.
Można być najpiękniejszą kobietą świata i czuć się jak brzydkie kaczątko. Wiecie, że jedna z Miss Polonia, moim zdaniem bardzo piękna dziewczyna, przyznała się, że ma mnóstwo kompleksów i nie czuje się atrakcyjna?! Sama w sobie zabija poczucie własnej wartości. Jej umysł niszczy pewność siebie. Tysiące ludzi ją podziwiają a ona siebie nie lubi. Absurd.

Punkt 1- posprzątaj w głowie i poczuj się piękna

Tak robią miliony kobiet na całym świecie. Są niepewne siebie, swojego ciała, swoich wdzięków. Oceniają siebie bardzo krytycznie, czepiają się każdego szczegółu. Stają przed lustrem i nie widzą tego co jest piękne, tylko dostrzegają to, co najgorsze. Ja też tak często robię. Chociaż od 3 lat intensywnie pracuję nad swoją głową to nadal zdarza mi się mieć w niej bałagan. Jednak zamiast narzekać i szukać w sobie powodów do niechęci, lepiej skupić się na szukaniu pozytywów i pracować nad niedoskonałościami.

Jeśli przeszkadzają ci zmarszczki, to kup sobie lepszy krem albo znajdź zabieg, który je wygładzi.
Jeśli masz dosyć swojej wagi to idź do dietetyka i rusz tyłek na ćwiczenia.
Jeśli nie możesz znieść zbyt mało jędrnej skóry albo cellulitu- poszukaj zabiegów na ciało.

Punkt 2- poszukaj rozwiązań swojego problemu i poczuj się piękna

Moim lekarstwem na kompleksy są zabiegi na ciało w pracowni The happy body“. Masaż modelujący to absolutne mistrzostwo świata na moje ciało. M I S T R Z O S T W O! W momencie gdy moje hormony totalnie zwariowały i myślałam, że dołączę do tych szalonych kobiet, które latem chodzą w długich spodniach, znalazłam Sandrę. Spadła mi prawie z nieba i sprawiła, że moje nogi mogą nadal błyszczeć w krótkich sukienkach <3

W tym roku poszłam o krok dalej i postanowiłam przetestować zabiegi falą uderzeniową MASTERPULS MP200 na cellulit oraz miejscową tkankę tłuszczową. Wybrałam uda i pośladki, bo… brzuch zawsze można ukryć pod koszulką. Nawet na plaży można go ewentualnie ukryć pod jednoczęściowym strojem (chociaż ja nie ukrywam). Ale krótkie spodenki i spódnice nie mają litości.

Wobec tego wybrałam pakiet 10 zabiegów, które wykonuje się w odstępach od 3-7 dni. Było to trochę czasochłonne i wymagało poświęcenia w postaci znalezienia tylu terminów. Ale udało się! Jestem po wszystkich zabiegach i mogę wam powiedzieć, że:
1. Skóra jest dużoooo bardziej jędrna. Myślę, że poprawa jędrności o jakieś 100%.
2. Cellulit znika. Naprawdę znika. Nie chce przesadzać więc nie powiem, że na 100%, bo jak się postaram i mocno napnę to i owo, to jeszcze gdzieś tam zobaczę. Ale w swobodnej postawie nie ma- zniknął!
3. Skóra jest gładsza. Tak ogólnie.

W wielkim skrócie, zabieg polega na tym, że coś mniej więcej jak pistolet jeździ po wybranej partii skóry, bzyczy i ma się wrażenie lekkiego „uderzania”. Mnie nic nie bolało. Moc jest regulowana więc jak ktoś jest bardzo wrażliwy to pewnie go traktują łagodniej. Ja nie jestem wrażliwa.
Muszę wam powiedzieć, że efekty są naprawdę widoczne! Już po jednym/dwóch zabiegach widać dużo większe napięcie skóry. A po 10 zabiegach miałam 2 cm mniej w udzie! Szok. Myślę, że to przede wszystkim spadła woda i jakaś tam część tkanki tłuszczowej. Ale co by nie spadło, ważne, że jest tego mniej.

Także drogie panie (i panowie też), punkt 3 brzmi:

3. Po prostu poczuj się piękna!

Wybij ze swojej głowy kompleksy. To co możesz to zmień. Czego nie możesz zmienić to zaakceptuj. I ciesz się życiem. Zabiegi falą uderzeniową za mną, ale z regularnych masaży nie zamierzam rezygnować. Jest mi to potrzebne, żeby czuć się jeszcze lepiej. Zresztą już dawno powiedziałam, że nie zamierzam się starzeć godnie i nie po to medycyna estetyczna i kosmetologia wymyśla tyle nowych sposobów na poprawienie skóry, żebym udawała, że to mnie nie dotyczy. Oczywiście wszystko z umiarem. Nie naciągnę sobie policzków aż do biustu i nie zrobię nowych cycków, bo moje są całkiem okej. Ale czy sobie nie wygładzę zmarszczek? Nie wiem. Czy będę korzystała z zabiegów na cellulit? Będę. Bo chcę i mogę. Zamiast stać przed lustrem i płakać. Zamiast nosić w upały długie spodnie (laski, zlitujcie wy się nad sobą!!!!) to wolę nałożyć krótkie spodenki i cieszyć się słońcem i życiem. Szkoda czasu na negatywne myślenie, brak pewności siebie i liczenie powierzchni kwadratowej cellulitu na swoim ciele.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *