Świnka Balbinka… bajka o tolerancji


To że powstały Zwierzaki-Pocieszaki wiecie. Że to akcja charytatywna- wiadomo. Oznacza to, że żadna z nas nie zarobiła na tym ani złotówki i kosztem swojego czasu i nakładów własnych zrobiła wszystko, by książka ta została wydana, sprzedana i rozesłana do nowych właścicieli.
Powszechnie wiadomo też, że jestem autorką jednego z wierszy. Pisałam Wam o tym TUTAJ, powtarzać się nie będę!
Pytacie jednak- dlaczego Świnka?! W końcu to mało przyjazne i popularne zwierzątko (poza świnką Peppą ale ona to fenomen). Fakt, świnka zbyt medialna nie jest. Baaaa jakoś szczególnie dobrze się nie kojarzy. Dzieci uwielbiają kotki, pieski, króliczki. A ja wyskoczyłam ze świnią. I to taką w wersji “kredka- strojnisia”. Właściwie to nie wiem czy najpierw powstało imię czy zwierzątko.
Imię to sprawa oczywista. Kilka dni wcześniej mama mi opowiadała, że dziadek mówił na nią “Balbina”. Podświadomie wpadło mi do głowy i zostało.
A bohaterka… miała być z założenia wyróżniająca się na tle innych zwierzątek, taka trochę niepasująca do rówieśników. Świnka nie lubiąca błotka, nosząca złote kokardy-idealne odzwierciedlenie mojej idei.
Inna ale taka sama. Wytykana przez rówieśników palcami, wyśmiewana a mimo to okazała się być dobrą koleżanką, lojalną, serdeczną.
Wiecie czego się boję w życiu najbardziej- takich betonowych ludzi, którzy są zaślepieni, zapyziali w swoich egoistycznych poglądach i totalnie nietolerancyjni.
Żyjemy w kraju absurdów. Dzień Niepodległości to pretekst do pokazania światu, że jesteśmy homofobami. Ciemnoskóry, gej, lesbijka, karzeł, Żyd, niepełnosprawny, recydywista… to zUo. W małych społecznościach wystarczy do Kościoła nie chodzić, żeby zostać najgorszym z najgorszych. Nie tolerujemy inności o akceptacji nawet nie wspominając.
Ja byłam inna bo się dobrze uczyłam i nie chodziłam na imprezy. Moje dzieci są inne bo Mikołaj ma okulary, Arek chodzi utykając na lewą nogę.
Cholernie boję się tego, że ktoś będzie sobie z tego pośmiewisko robił. Że jakiś rodzic nie będzie potrafił wychować swojego dziecka w duchu życzliwości dla innych.
Gruby, chudy, wysoki, niski, z krzywymi zębami, odstającym uchem… każdy, kto jest choćby odrobinę inny a do tego słabszy psychicznie- ma szansę stać się ofiarą.
Twoje dziecko, moje dziecko, tej pani obok dziecko również!
Stąd moja świnka, Świnka Balbinka- takie odzwierciedlenie własnych fobii. I ukryty przekaz wychowawczy.

A oto jak Chłopcy zareagowali na nową książkę.
Ja: Armia, usiądźcie tutaj albo się połóżcie- to wam poczytam.

..
.
To się położyli….

(poduszka MooMinky– na specjalne zamówienie ze świnkami, rodem z Świnki Balbinki)

Aruś przystąpił do wnikliwego oglądania. Nawet coś jakby czytał…

Uśmiech dla fotoreporterów.
-Fajny ten wierszyk Cioci Leny.

– Jakby ktoś pytał- jestem nieco zajęty!

-Poczytajmy, co to za świnkę sobie mama wymyśliła… Świetne te obrazki! 

– Oooo Mikuś patrz, widziałeś jaka ładna książka?!

Ponieważ Mikołaj uwielbia jak mu się czyta bajki i co wieczór mamy rytuał czytania (często wręcz negocjujemy ilość, bo on by do północy słuchał)- to i na widok Zwierzaków Pocieszaków nie zareagował inaczej jak po prostu “Przytulić mnie i mama poczytaj”.

Serdecznie polecam czytanie dzieciom bajek. Chociażby przed snem. Przyjemny rytuał, fajnie buduje więź (często jedyny czas w ciągu dnia, kiedy możemy na spokojnie usiąść z dzieckiem), uczy, wycisza, relaksuje, daje okazję do pobycia razem i poruszenia różnych tematów.
Polecam Zwierzaki Pocieszaki do wieczornego czytania. Zwierzątka pokażą dzieciom swój świat, przestrzegą przed nadmiernym zjadaniem słodyczy, zachęcą do pomagania innym, podpowiedzą jak wierzyć w siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *