Tablet dla dziecka? Tak czy nie? 26


Akcja dzieje się kilka dni temu na jednej z grup zrzeszających matki. Ktoś wrzuca zdjęcie dzieci z tabletami. Pod nim trwa dyskusja. Tworzą się dwa obozy. Pierwszy matek krzykaczek, które atakują, że to szkodzi, złe, odbiera czas na zabawę, za wcześnie, ogranicza, dobrze że nie morduje! Drugi matek liberalnych, które albo dają dzieciom tablety albo nie mają nic przeciwko temu.

Myślę sobie, moje dzieci mają tablet, wypowiem się i ja!
Nie wiem czy bym im go kupiła, gdybym to ja go kupowała. Być może szkoda by mi było pieniędzy, żeby celowo kupować dzieciom taki gadżet. Być może uznałabym, że w ich wieku nie jest to obowiązkowa zabawka. Ale oni go dostali więc po prostu się pojawił i jest.
Początkowo Armia w ogóle nie była zainteresowana. Włączaliśmy im go na kilka minut, gdy potrzebowaliśmy ich zająć w aucie itp.miejscach. Najczęściej grali wtedy “w kota”, który powtarzał to co oni mówią. Później dostali aplikację do rysowania- uznaliśmy że zwłaszcza dla Arka jest to świetna metoda rehabilitacji ręki! Gdy dostrzegłam kolejny plus- oswajanie z koniecznością dzielenia się i zgodnego korzystania z jednej rzeczy, znalazłam im aplikację, która pozwala na współpracę.

I takimi oto małymi kroczkami Chłopcy korzystają z tabletu, który spełnia również swoje funkcje edukacyjne! Nie mogli załapać gry w memo- mamy karty, rozkładaliśmy na podłodze i nie szło. Mamy na tablecie memo z Peppą. Grają i lubię. Baaa, sama z nimi gram!

peppa2

Inna aplikacja tak im wyszlifowała kolory, że poza znajomością podstawowych, wiedzą które należy łączyć, żeby powstały kolejne!

peppa peppa3

Tablet sam w sobie nie jest złem! Nie odetniemy dzieci od technologii. Owszem, możemy udawać, że takiego sprzętu nie ma i podstawiać im do zabawy jedynie drewniane klocki i miski z własnej kuchni. Ale świat jest jaki jest. Dzieciaki są bystre, szybko się uczą i chętnie poznają nowe rzeczy.

Jestem przeciwnikiem stosowania tego jako niańki i pozwalania na całodniowe siedzenie przy nim. Moje dzieci korzystają jak im się przypomni. Czasami raz w tygodniu przed kilkadziesiąt minut, czasami 3 dni pod rząd i później przez dwa tygodnie w ogóle nie włączają. Nie świruję z hipokryzją i nie będę wam mówić jakie to złe i niedobre. Są sytuacje, gdy życie można sobie taką zabawką uratować (np.Mikołaja pobyt w szpitalu). Jak zawsze najważniejszy jest zdrowy rozsądek, umiar i bezpieczeństwo!

IMG_0200 IMG_0202 IMG_0203
Chłopcy dostają tablet bez włączonego internetu (jakoś nie mam ochoty płacić za ich przypadkowe klikanie w jakieś dodatki czy nowe gry), korzystają z aplikacji, które im wgramy i przetestujemy (układanie torów dla ciuchci to moja ulubiona gra logiczna- trudna jak cholera ale ulubiona Mikołaja, który radzi sobie z nią wręcz genialnie). Nie kiszą się w domu, bo chcą pograć- tylko grają bo leje deszcz i po całym dniu zabaw w klockach i autkach czują nudę i znużenie. Nie zastępujemy tabletem rodziców. Ale korzystamy czasami, gdy pilnie musimy coś zrobić, niekoniecznie w asyście dzieci. Albo gdy Chłopcy po prostu chcą zrobić z Peppą zakupy albo połączyć punkty, żeby wyszedł obrazek.
Wszystko jest dla ludzi. Trzeba tylko korzystać z tego z głową. A przy okazji można świetnie wykorzystać takie urządzenie do nauki.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

26 komentarzy do “Tablet dla dziecka? Tak czy nie?

  • Agnieszka T.

    Stary post ale nie mogę sobie darować, żeby nie wtrącić swojego zdania. Fajnie się mówi spędzaj z dzieckiem czas, nie dawaj tabletów, nie puszczaj bajek, edukuj itd. Zwłaszcza jak mówią to Panowie. Tylko nikt nie pamięta, że matka ma tysiące innych czynności do wykonania, które nikt za nią nie zrobi. Odpuściłam już dawno temat odpoczynku, czasu dla siebie, bo nie mam go w ogóle. Zazdroszczę szanownym koleżankom, że udaje im się taki czas wygospodarować albo, że mają kogoś do pomocy. Od kiedy dzieci są tj. od ponad 3 lat czasu wolnego dla siebie nie mam wcale. Mając cały dom na głowie, wszystkie prozaiczne czynności jak sprzątanie, gotowanie, pranie, robienie zakupów i setki innych spraw na głowie i pracując na cały etat, w dodatku z dziećmi, które chodzą spać nie wcześniej niż o 21:30 (drzemki w ciągu dnia to już przeszłość) i nie mając nikogo do pomocy oprócz męża to przepraszam bardzo, ale poświęcanie maksymalnego czasu dzieciom i nie posiłkowanie się tabletem albo bajkami jest po prostu niemożliwe. Ja bardzo chętnie bym się z nimi pobawiła i poedukowała (3 latki są już super kontaktowe, mądre i bystre) ale wtedy chodzimy głodni, bez upranych ubrań i zarastamy kurzem i brudem itp. Więc mimo nawet najlepszej organizacji czasu mam tylko dwie ręce (chociaż przydałoby się z 6). Ile mogę to poświęcam im czasu, o czasu dla siebie już dawno zapomniałam, do 5 godzin spania już się przyzwyczaiłam. Podsumowując nic złego nie widzę, że dzieci się czymś zajmie i nie będzie to mama albo tata. I nie miałabym nic przeciwko, żeby Panowie w wielu pracach domowych też nas wyręczyli.

    • Bartłomiej Panek

      Mam się chwalić? Bliźniaki 4 lata, najbliższa babcia – 450km, oboje pracujemy, dzieci w przedszkolu. W sobotę – ja sprzątam, na tygodniu też odkurzacz się nie boję, okna myję też ja (8 piętro). Zmywarka – własciwie moja przyjaciółka, pralka ma sporo programów, ale sobie radzę – rzeczy segreguje żona ;-) powiesić już wyprane daję rade sam. Firanki i zasłony też ja wieszam, dzieci potrafię nakrarmić i umyć – kąpanie moja działka, kremowanie żony… co jeszcze?? Gotować też czasem potrafię, choć przesadzam z przyprawami, ale dzieciom smakuje, właściwie wszystkei mięsa ja robię. Telewizor oglądamy od 20 (tak, dzieci około 20 już śpią), jestem do tego totalnym leniem, co ciągle powtarza mi żona i marudzi, że mało jej pomagam, co zresztą zapewne jest prawdą ;-) Aha – prasuję takim metalowo plastikowym żelazkiem. Od urodzenia dzieci jakoś tak samo się zrobiło. Cholernie mnie to odpręża biorąc pod uwagę, że w czasie prasowania jestem zmuszony do oglądania M jak coś tam. Nie wierzę, że Wasi mężowie tych wszystkich lub większości rzeczy nie robią!!

        • Marta Skrzypiec

          Bartek soryyy ale myslę, że niewielu facetów jest takich jak ty. Ja na mojego męża w opiece nad dziećmi narzekać nie mogę bo zajmuje się nimi tak jak ja (zakładając, że jest w domu!) ale kwestie domowych obowiązków ogarniam ja. Nie jest to zadanie ponad moje siły, a że działam szybko to i czas na kawę znajdę. Jednak gotowanie, zakupy, pranie, mycie okien i inne takie to moja działka. On odkurza i czasami machnie podłogę. Najczęściej jednak jak już jest w domu to nie “traci” czasu na szorowanie łazienki, tylko bawi się z Chłopakami. A jak ja jestem z nimi sama to żeby coś zrobić- niestety posiłkuję się bajkami albo tabletem. W innym wypadku co chwilę muszę się odrywać i gasić pożar bo się kłócą, biją albo coś demolują.
          Nie demonizujmy tak tego, że jak się dzieciom włączy bajkę to jest się beeee bo czasu się im nie daje! Bez przesady. Są ze mną 24/7. Jak nawet godzinę dziennie zajmą się czymś innym niż wiszeniem na mnie to ich dzieciństwo nie ucierpi :)
          Ps. Ja nie prasuję. Nienawidzę tego! Odpowiednio wieszam pranie. Albo moja mama patrzec nie może jak coś jest średnio wyglądające i ściąga nam z pleców koszulki :P

  • Tedi

    Zawsze do wszystkiego trzeba podchodzić ze zdrowym rozsądkiem. U mnie akurat jest tylko telefon, ale dwa razy już nam życie uratował – długa podróż w pociągu. Poza takimi momentami telefon jest mój i dziecko nie ma dostępu.

  • Marta Buczkowska Perfikowska

    Ja tez podzielam zdanie autorki, tablet jest czasami potrzebny. Przydaje sie do zabawy, ale i do nauki. Jestem mamą prawie pięcoletniego chłopca ze spektrum autyzmu. W sieci można znaleźć wiele super aplikacji, które wspomagają rozwój takiego dziecka. Oczywiscie tablet nie zastępuje mojemu synkowi terapii, ale jest mega pomocny. Nie można się oszukiwać, że jest się lepszym rodziem, bo tabletu czy komputera się dziecku nie daje. W dzisiejszych czasach, tak samo jak język angielski, obsługa komputera jest podstawą. Pamiętam 9 lat temu moją rozmowę o pracę i dziewczynę, ktora wyszła z rozmowy przede mną. Napisała w CV, że zna język angielski w mowie i w piśmie. Oczywiście padło pytanie jakie języki pani zna, więc ona odpowiedziała,ze tak jak napisała zna angielski. Wtedy usłyszała że język angielski to jest w ogóle podstawa do pracy w tej firmie więc nie jest to traktowane jako język obcy. Tak więc, kiedy moje dzieci będa szukać pracy myślę, że obsługi komputera nie będzie sie juz nawet do CV wpisywać, bo będzie to coś oczywistego ;)

  • Rodzinne porachunki

    Tablet, komputer czy telewizor to sprzęty, które nas otaczają. Tak samo cukierki, pączki czy wata cukrowa. Warto nauczyć dzieci rozsądnie z nich korzystać, niż udawać, że takich rzeczy nie ma. W domu możemy unikać problemu i chować te rzeczy przed dzieciakami. Gdy zaczną chodzić do przedszkola, taki zabieg już się nie uda.

    • Bartłomiej Panek

      Co znaczy rozsąsdnie? Mam obok siebie 2 przypadki. Dzieci w wieku 5-6 lat mają własne telefony komórkowe. Jeden jest cukrzykiem i zabiera telefon do przedszkola. Z tego telefonu dzwonią nauczycielki po każdym posiłku, a mama mówi ile insuliny wstrzyknąć ze specjalnej pompki. W drugim wypadku, chłopczyk po prostu dostał telefon i sobie dzwoni do babci (telefon na kartę). A ja mówię, że na razie moje chłopaki nie potrzebują tableta do zabawy i po prostu dostaną go kiedyś, gdy wniosą coś w ich życie – choćby jak ktoś tu podał w szkole. Przecież nie chodzi o to, żeby coś chować, tylko nauczyć z tego kożystać. Uważam po prostu, bo Marta ma chłopaki w wieku podobnym do moich, że dla 4-latka jest jeszcze za wcześnie. W tym wieku, to tak naprawdę inteligętny uciszacz. Nadmienię tylko, że nie mam zamiaru wychować “cyfrowych analfabetów”, bo z wykształcenia jestem automatykiem, programuje maszyny CNC i nie mogę się doczekać, żeby kupić, poskładać i zaprogramować LEGO Technic, ale razem z nimi.

  • bajeczkadlasyneczka

    Dajmy sobie prawo do bycia zmęczonym / nie w formie. Niezależnie od tego co zadeklaruje 100 matek polek,
    każdy ma gorsze chwile. Tablet może nas wtedy odrobinę wyręczyć. Z drugiej strony (moim zdaniem) nie można stawiać znaku równości pomiędzy zezwoleniem dziecku na korzystanie z tabletu i rodzicielską olewką. Wiele z tabletowych aplikacji dla najmłodszych naprawdę rozwija, niejedna może też stanowić bazę dla wspólnych „działań twórczych” i rozmów pomiędzy dzieckiem i rodzicem.

  • Bartłomiej Panek

    Nie jestem przeciwnikiem żadnej techniki, ale z własnych obserwacji i doświadczenia wiem, że problem nie leży w tablecie/komputerze/telewizorze, tylko w sposobie jego wykorzystania. Daje się dzieciom tego typu sprzęty zamiast siebie i swojego czasu. Prawie żaden rodzic nie siądzie z dzieckiem na 1h i razem z nim się tabletem pobawi, tylko po prostu go da dziecku dla, tzw. “świętego spokoju”. Najpierw to będzie kilka minut, potem godzina, a potem… łatwo się przyzwyczaić. Mógłbym to porównać do smoczka – choć powszechnie wiadomo, że dzieci od 6 miesiąca życia smoczka nie potrzebują, to i w przedszkolu (!!) smoczka u dzieci widziałem. Ja wypowiedziałem się w temacie na swoim blogu pod tytułem Dzieci są analogowe.

    • Marta Skrzypiec

      No nie przesadzaj. I tak nie siedzę z dziećmi przez 24/7, dużo czasu bawią się sami ze sobą. Baaaa ja ich “wyganiam” do samodzielnej zabawy bo w wychowaniu nie chodzi o to, żeby ciągle dawać dzieciom siebie. Oni się muszą nauczyć zajmować się również sami sobą! Tablet jest jedną z alternatyw do zabawy- nie ma co udawać, że tego urządzenia nie ma bo w dzisiejszych czasach już w przedszkolu a na 100% w szkole dzieci pracują na komputerach. Najważniejsze jednak, żeby to rodzic kontrolował czas i sposób korzystania z tych dobrodziejstw.

      • Bartłomiej Panek

        To skoro już o tym, to na blogu jest kilka wskazówek jak bezpiecznie korzystać z komputera: Bezpieczeństwo w sieci. Nie udaje, że tabletów nie ma, tylko wolę spędzać z nimi czas bez wspomaganaczy elektroniczneych. Mnie szczególnie, więc że względu na nich wolę ten czas im poświęcić. Kosztem mojego zmęczenia i braku wpisów na blogu, choćby o ich urodzinach w maju, mam z nimi świetny kontakt i sporo radości. Na tablet po prostu przyjdzie czas…

        • Marta Skrzypiec

          Jedno nie wyklucza drugiego! Ja np.lubię z nimi grać w to memo albo w układanie torów. Nie wiem jak pojmujesz spędzanie razem czasu i czy wspólne granie się w to wpisuje… Co to bezpieczeństwa w sieci to podkreślę raz jeszcze- tablet jest bez podłączonego internetu. Tak małe dzieci zdecydowanie nie mają czego szukać w sieci!

  • Patrycja

    A ja jestem przeciwniczkom tabletów, laptopów i telefonów komórkowych + dziecko. Od samego początku przyjęłam sobie, że w naszym domu dzieci (póki co) korzystać z dobrodziejstw elektrotechniki nie będą korzystać. Bajki w TV też są u nas od święta. Moi chłopcy mają 4 i 2 lata i wiedzą, że telefon i laptop rodziców, nie dotykają, nie zabierają, nie muszę krzyczeć czy powtarzać, oni to wiedzą od “małego”. Nie krzyczę, że tablet to samo zło, ale nie jestem zwolenniczką tego typu “zajmowania dziecka”. W domu, gdy potrzebuję ich czymś zająć, sadzam ich w pokoju, daję zabawki, podpowiadam zabawę i bawią się – raz lepiej, raz gorzej (albo wspólnie albo się biją, jak to w rodzeństwie bywa), gdy jest pogoda ubieram ich i puszczam samopas do ogródka – moje dzieci od najmłodszych lat sa uczone samodzielności, nie siedzę nad nimi, jak bawią się w piaskownicy, doglądam ich z okna, jesteśmy w stałym kontakcie wzrokowo-słuchowym. W aucie…nie wiedziała, że dzieci w samochodzie trzeba zajmować, już sama jazda autem staje się przygodą: odpowiadam na milion pytań, śpiewam, tańczę, opowiadam historyjki, gdyby się dało prowadzić i stać na głowie robiłabym to. Wiem, że takie podejście do tematu jest męczące dla mamy, czy taty, wiem, że potrzebna jest cierpliwość, mega organizacja, dużo wyobraźni i pochłania wiecej energii i czasu. Ale taki model wychowania sobie wybrałam – zawsze z dziećmi i dla dzieci.Nie uważam się za lepszą czy gorszą, raczej za spełnioną mamę. I tabletom i laptopom w tej chwili mówię NIE.

      • Marta Skrzypiec

        Naprawdę? Zawsze z dziećmi i dla dzieci? Wiesz co, ja jestem za tym, żeby rodzice byli zawsze za dzieckiem, żeby stawali po jego stronie, spędzali z nimi czas. Ale one muszę również być same ze sobą. Nie jestem zwolennikiem ciągłego “zabawiania” dzieci, zarówno w aucie jak i w domu. Jak chcę się “pozbyć” moich dzieci to im mówię ‘idzcie do siebie się pobawić’ i oni sobie idą zorganizować tą zabawę. Nie czekają aż ja im ją wymyślę czy będę się z nimi bawić. Jest czas w ciągu dnia tylko dla nich ale jest też czas kiedy oni mają po prostu sami się zająć sobą. Tak samo w samochodzie… Jak droga trwa długo to mogę coś tam wymyśleć ale ogólnie to śpią, bawią się swoimi autkami albo oglądają widoki. Nie robię za klauna. W aucie odpoczywam. Poza tym mam chorobę lokomocyjną więc odwracać za bardzo się nie mogę.
        Tablet jest jedną z alternatyw zabaw dla dzieci, które można wykorzystywać lub nie. Ale z drugiej strony ile będziesz udawać, że tego nie ma? Za rok twoje dziecko będzie w zerówce. Wiele szkół ma komputery już dla zerówkowiczów. Jego koledzy będą śmigać na sprzęcie.
        Takie mamy czasy, nie da się udawać, że jest inaczej.

        • Bartłomiej Panek

          Nie zgodzę się, że:

          Wiele szkół ma komputery już dla zerówkowiczów. Jego koledzy będą śmigać na sprzęcie. Takie mamy czasy, nie da się udawać, że jest inaczej.

          Po 1) dzieci sobie poradzą, bo obsługa tabletu/komputera jest dziś “intuicyjna”, a aplikacje teoretycznie są dostosowane do wieku dziecka. Moje chłopaki sobie z tabletem radzą, tylko go nie dostają do zabawy.

          Po 2) jak to bywa z narzędziami – ważne są inne umiejętności, a tablet ma tylko pomóc. Jak ktoś nie umie czy to pisać, czy to liczyć, to tablet mu nie pomoże… Ważna jest kreatywność, ważny jest pomysł, ważna ogólna wiedza. Zresztą po co uczyć się tabliczki mnożenia?? Mamy komputery i XXI wiek!!

          A słyszeliście kiedyś o tym (do wpisania w Google): szkoła bez komputerów w krzemowej dolinie i dlaczego tam uczą się dzieci, których rodzice pracują w Google, eBay i Apple?

    • Marta Buczkowska Perfikowska

      Czasami podziwiam ;) rodziców co to zawsze z dziećmi i dla dzieci. Ja, pomimo tego ze jestem mamą dziecka z problemami, mam w sobie dosć dużo egoizmu i uważam, że zasługuję na trochę samotnosci i odpoczynku. A tak na marginesie to prowadząc auto jednak radziłabym sie skupic na drodze bo “stajac na głowie” podczas jazdy można zrobić krzywdę nie tylko sobie i swoim dzieciakom, le też komuś innemu

  • Agnieszka

    Totalnie nie przeszkadza mi dziecko + tablet. Mam mocno liberalne podejście do tematu i uważam, że należy podążać za technologią, bo po to jest. Dyskusje o tym, że “za moich czasów, dzieci bawiły się…” trwają od wieków. Wyobrażacie sobie ten szum, kiedy w bok odeszły gęsie pióra i zaczęto pisać czymś innym? “Za moich czasów dzieci…” i tak dalej.
    Tablet ratuje mi życie, gdy mam zapierdziel w pracy i nie mogę sobie usiąść z synem na dywanie i pobawić się klockami. Młodzian bierze sobie tablet, uruchamia, co tam chce i układa puzzle, rysuje, czy co tam mu się akurat umyśli. I naprawdę, mam głęboko w tyłku zdanie rodziców, którzy się szczycą tym, że “moje dziecko ma pięć lat i nie umie obsługiwać tabletu ani komputera!”. No super, to niech sobie dalej wychowują technologiczne kaleki. Żyjemy w takich, a nie innych czasach, więc korzystajmy z dobrodziejstw, które mamy. Żal mi tylko, że tablet to dla wielu rodziców samo zło, ale że w lodówce pełno przetworzonego syfu, to im nie przeszkadza.