Wiosna po wiedeńsku 4


Jestem świeżo po lekturze “Wiosny po wiedeńsku” Katarzyny Targosz.
Przeczytanie całej książki zajęło mi 24 godziny (odejmując czas na sen, zajmowanie się dziećmi, ugotowanie obiadu, przewijanie, karmienie i inne). Słowem- migiem mi poszło!
I wcale nie dlatego, że skończyłam jakiś kurs szybkiego czytania. Nieeee, tą książkę po prostu czyta się jednym tchem!
Niebanalna, zagadkowa, zabawna- to chyba najlepsze słowa na jej określenie.

“Wiosna po wiedeńsku” to niby historia o miłości a jednak kryminał.
Niby optymistyczna i lekka a jednak skłaniająca do refleksji.
Niby opisująca życie paczki przyjaciół- a jednak przekazująca głębsze wartości.

Ale od początku…
Autorka tej powieści jest moją czytelniczką od dawna. Nawet nie wiem kiedy- udało nam się wirtualnie ‘zaprzyjaźnić’. Wymieniałyśmy się komentarzami, później prywatnymi wiadomościami aż kiedyś Kaśka napisała, że niedługo wydaje swoją własną książkę! Oniemiałam. Oto właśnie się okazało, że jestem koleżanką prawdziwej, najprawdziwszej pisarki! Ja, maniaczka książek, wielbiciel słowa pisanego- znam prawie że osobiście pisarkę!!!
A kiedy Kaśka powiedziała, że wyśle mi swoją książkę jak tylko sama dostanie jej pierwsze egzemplarze- ucieszyłam się podwójnie. W końcu nigdy nie dostałam książki prosto od autorki i to z tak wspaniałą dedykacją.
Po głowie jednak kołotało mi się niepokojące pytanie “co ja zrobię jak mi się książką nie spodoba?!”.

Dostałam ją we wtorek. Leżała, patrzyła na mnie a ja na nią. Sięgnęłam po nią dopiero w niedzielę. A w poniedziałek kończyłam ostatnie zdanie.

Pierwsze na co zwróciłam uwagę to język pisarki- ironizowanie i żartobliwe porównania- to lubię!
Druga ważna sprawa- inność i tolerancja. Przyjaciele głównej bohaterki Katariny są barwni, ciekawi i zabawni. W książce m.in. pojawia się depresyjny, niespełniony artysta, szalona psycholożka i transwestyta. Sama Kat też jest zakręconą i niestereotypową bohaterką. Na niespełna 200 stronach powieści pojawiają się tak różni osobowościowo ludzie, którzy tworzą spójną, zabawną całość.
Nie byłabym sobą jakbym nie przywiązała dużej wagi do relacji damsko-męskiej. Tutaj z jednej strony możemy się przekonać, że nie można oceniać człowieka po pozorach i skreślać go na podstawie ocen innych osób.  Z drugiej strony utwierdzamy się w przekonaniu, że o prawdziwą miłość warto powalczyć, bo nie można oszukać własnego serca. Mimo wielu zabiegów- ono zawsze zapuka w najmniej odpowiednim momencie!
No i ten kryminał… fajny wątek, trzymał w napięciu i sprawiał, że ciężko było odejść od lektury, bo chciało się wiedzieć co będzie dalej. I serio- do końca nie wiedziałam kto okaże się kim i dlaczego.

Jedni mówią, że debiut pisarski jest zazwyczaj najlepszą książką, inni że dopiero w kolejnych pisarz nabiera wprawy i wyrabia sobie styl.
Jeśli Katarzyna Targosz mając tak świetny debiut, dopiero zamierza nabrać wprawy- to ja chcę mieć jej książki najlepiej na długo przed przejściem przez długą drogę wydawniczą, bo czekanie na kolejne będzie mi się bardzo dłużyło!

A teraz niespodzianka!!!
Mam dla Was jeden egzemplarz tej książki do wygrania!
Aby zgłosić chęć udziału w konkursie należy:
1. Polubić fp autorki- Katarzyny Targosz
2. Wpisać w komentarzu pod plakatem na FB- TUTAJ– dlaczego to właśnie Ty powinieneś/powinnaś ją dostać.
3. Polubić plakat konkursowy.
Na zgłoszenia czekam do 15.05.2014 r do północy!

AKTUALIZACJA:
Łatwo nie było, ponieważ każda z Was miała ciekawy i niepodważalny powód, dlaczego książka powinna trafić akurat do niej. Po konsultacji z autorką książki- Katarzyną Targosz- wybrałyśmy zwycięzców. Tak, jednak zwycięzców.

Książkę “Wiosna po wiedeńsku” otrzymuje:

Goha Micyk
za wypowiedź okraszoną poczuciem humoru. Niech ta książka w magiczny sposób odwróci bieg negatywnych wydarzeń, które u Ciebie goszczą. A przykład Katariny pokaże, że z każdej zakręconej historii jest jakieś wyjście.  

Jako, że nie mogłyśmy się z Kaśką dogadać ponieważ każda z nas miała inne kryteria wyboru więc postanowiła Ona, że sama od siebie przyzna dodatkową nagrodę.

Zresztą sami przeczytajcie co ma Wam do powiedzenia:
Wszystkie wpisane przez Was komentarze były niesamowite i wcale nie chciałabym być na miejscu Matki Jeszcze Nie Wariatki, która musiała wybrać ten jeden jedyny. Jednak, jako że – jak już wiedzą osoby obserwujące mój profil – lubię działać wbrew zasadom i po swojemu, postanowiłam przyznać drugą nagrodę, niezależną od decyzji Marty, która ten konkurs organizowała. Postanowiłam tak dlatego, że pojawiła się w konkursie jedna wypowiedź, która niesamowicie mnie ujęła (z kilku względów) i nie mogłam przejść koło niej obojętnie. Przede wszystkim wiara w szczęście, w spełnianie marzeń i realizację pragnień jest czymś, co jest mi bardzo bliskie i co zawsze będę wspierać. Po drugie, ja też obecnie tymczasowo przebywam z dala od mojego mężczyzny, więc wiem, że dom bez faceta bywa smutny. A po trzecie – jeszcze nikt nigdy nie porównał mnie do czarodziejki! A czarodziejki są przecież od tego, żeby spełniać życzenia:) Dlatego dodatkowa, samowolnie przyznana przeze mnie nagroda w postaci drugiego egzemplarza “Wiosny po wiedeńsku” wędruje do: Katarzyna Katarzynka. Obie zwycięskie Panie proszę o kontakt na priv w celu podania adresów do wysyłki i danych imiennych do dedykacji:)

Na kontakt z Katarzyną Targosz macie 3 dni (do poniedziałku włącznie). Nie zgłoszenie się do tego czasu skutkuje przekazaniem nagrody komuś innemu.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 komentarzy do “Wiosna po wiedeńsku