walizka 3w1

Posted By Marta Skrzypiec on Grudzień 16, 2014

Mam czasami okazję pokazać Wam kilka ciekawych przedmiotów na moim blogu. Lubię to robić i chętnie korzystam z takiej możliwości bo sama dzięki blogowaniu odkryłam kilka fantastycznych rzeczy. Poduszki, przytulaki, zabawki hand made, rogal zabezpieczający ścianę przed głową moich dzieci (albo głowy przed ścianą)… Jest trochę tych perełek, które zadomowiły się u nas.
Najnowsza z nich- walizka dla dzieci. U nas oczywiście zrobiła furorę jako jeździk- Miki mówi, że to konik- ja się sprzeczać nie będę. W każdym razie walizka ta ma 3 funkcje- można do niej spakować rzeczy, pojeździć na niej i ją ciągać.

Spróbowaliśmy sprawdzić wszystkie 3 opcje.
1. PAKOWANIE- misiów, bo były pod ręką i są bardziej atrakcyjne niż ciuchy (jak dla kogo :P). Proszę zauważyć to skupienie i siłę woli, żeby ową walizkę zamknąć. Przy okazji fajne ćwiczenie jakże banalnej czynności jaką jest układanie a nie wrzucanie na oślep.
Pojemność owej walizki nie jest zbyt duża ale na bagaż podręczny się nadaje. Albo na wyjazd weekendowy. 


Tym samym może też służyć jako pojemnik na zabawki, gdy nie mamy w planach wyjazdu.

2. FUNKCJA SZNURKA- ja wam powiem, że mi się ta walizka podoba głównie dlatego, że jest przy okazji świetnym sprzętem do zabawy. Macie ze sobą na lotnisku dziecko, marudzi, chce usiąść, albo nie chce siadać- najchętniej by biegało nam w koło nóg… Samolot ma opóźnienie a wy chcecie wystrzelić się w kosmos, z biletem w jedną stronę. Wszelkie pierdziołki, autka, kolorowanki zawodzą. A taka walizka się sprawdzi! Jestem tego pewna. Wsadzisz malucha na nią i masz go pod ręką. Nie ucieknie ci nigdzie, bo go po prostu za sobą wozisz! On ma frajdę, ty masz go czym zająć.
To do mnie baaardzo przemawia!

3. JEŹDZIK- ta funkcja u nas będzie najczęściej wykorzystywana! Jak widać na zdjęciach- radość ogromna! Szaleństwo i o dziwo mimo jednej zabawki- zabawa dla dwójki (ufff całe szczęście Arek nie chciał na to wsiadać, za to świetnie się odnalazł w funkcji ‚biegając za’ lub ‚uciekając przed’).
I znowu owe lotnisko- nie wiem na ile inni oczekujący na lot byliby zachwyceni jakby moje dzieci tak sobie szalały między krzesłami, oczekując na samolot ale… lepiej by to zapewne znieśli niż ich marudzenie i wycie.

  

Podsumowując- moim zdaniem genialny wynalazek dla ludzi podróżujących z dziećmi samolotami. Fajne tak po prostu jako zabawka w domu. Moje dzieciaki powyrastały ze wszelkich autek, odpychaczy, pchaczy itp. a lubią się tym bawić więc tutaj duży plus dla walizki bo jest na tyle wysoka, że im pasuje wielkością.
Nie wiem jak by się sprawdziło w podróży samochodem bo my mamy tak zawsze zapakowane auto, że nawet włos ciężko włożyć dodatkowo…
Ale na pewno w cieplejsze dni może posłużyć jako jeździk na spacerze.
No fajna jest po prostu.

Posted by Marta Skrzypiec

  • http://olguska84.blogspot.com/ olguska

    miałam taką dzieciom kupić ale przerażającą cena ich była więc sobie je odpuściłam za to mają inne i każdy swoją

  • monika

    Jako matka z walizka przy dupie i malym 2,5roczbym Tadziem zgodze sie ze wszystkimi argumentami po za podróżą samolotem. Walizka chyba nie jest wymiarowa do tych wszystkich kostek metalowych w które musisz wkladac bagaż podrezczny wiec dziekuje za użeranie sie z obsluga, przepakowywanie czy rezygnacje z bagażu podręcznego. Dodatkowo, jesli wsadzisz cos elektronicznego to musisz to wypakować na taśmę dodatkowo. Trzymając dziecko, pilnujac walizki, torebki, plaszcza czy co tam jeszcze masz jestes wkurzona spocina z językiem na brodzie matką. Przy moim szczęściu zawsze musze sciagnac buty, pasek, biżuterię. W moim przypadku kilkunasu juz lotów z dzieckiem i posiadania malej walizeczki na kolkach tylko nie typowo dziecięcej jak ta, mogę powiedzieć ze plecak, plecak i jeszcze raz plecak jest najwygodniejszym rozwiązaniem. Bo uwaga drogie mamy do samolotu tez muszisz wejść z ta ladna walizka. wąskim przejściu miedzy fotelami, tloczacymi sie ludźmi trzymasz dziecko na rekach plecak nie ciąży w drugiej dloni tylko masz go wygodnie na plecach. Jestes serio sprawniejsza choć pewnie nadal marzy sie tylko o tym żeby usiąść na swoim miejscu i by dziecko zapadlo w blogi sen:)
    walizka Super ale nie do samolotu. Takie jest doświadczenie moje i syna.

    • http://matkawygodna.pl/ Matka Wygodna

      Monia serio ? ja tam ryanairem i wizzarem latałam z podobna thomasa, która młody ciągał i nigdy problemu nie było, na taśmę do prześwietlenia szła normalnie jak inne bagaże o_O Zawsze to wykorzystywałam, bo miałam swój podręczny ( ten przepisowy ), a młodego był dodatkowy i jakoś się nie czepiali, tam sobie swoje graty trzymał, picie jakieś przekąski itp. Z plecakiem nie latałam przyznaję, bo zawsze młodego w chuście miałam, to plecy zajęte :)))

      Co do tej walizki u nas się sprawdza jak jeździk na chwile obecną, w podróż też ciągam, bo to zawsze już nie muszę brać miliona samochodzików, pistolecików i innych badziewi żeby go czymś zająć :)))

      • monika

        Część, ja dopiero dochodze do ladu poswiatecznego szaleństwa w Polsce. Wiec wybacz opoznienie w pisaniu. dopiero nadrabiam zaleglosci. Tak z ta walizka jest tak ze ja moze mam pecha ale zawsze 100% moich lotów mialam cyrki. Tadek tez ma małą walizkę, tyle ze taka jak dla doroslego nie odjechana ja ta o której mowimy. I z nią jest tez zabawa na taśmie, wcześniej jego histeria ze mu zabierają. Koszmar!!!! Dlatego plecak w moim przypadku jest jedynym wlasciwym rozwiązaniem. Moze to ja mam po prostu tyle szczęścia do podróży samolotem:)

  • http://dziendobrypani.blogspot.com/ Małorzata B.

    My mamy Trunki – sprawdziła się świetnie. Przydatne, zwłaszcza na lotniskach większych niż Okęcie. Uratowała nam wręcz życie na lotnisku na Majorce.

  • Sylwia

    Idealna, my many rozowa. Sprawdza sie w kazdej podrozy. Najcenniejsze jest to ze mozna na niej siedziec podczas dlugich kolejek