Najlepsze książki dla Chłopców.

Matka będąca maniaczką czytania nie wyobraża sobie, żeby jej dzieci nie lubiły książek. To chyba byłby dla mnie największy koszmar. Całe szczęście, póki co, nie muszę go przeżywać.
W naszym domu książek dla dzieci jest mnóstwo- część Chłopcy mają „na wyciągnięcie ręki”, inne leżą na górnej półce i czekają aż podrosną albo wyciągam im je, gdy czytamy wspólnie.
Lubią je oglądać, lubią gdy im czytam. Zwłaszcza wierszyki. Mikołaj recytuję „Lokomotywę”, Arek układa własną fabułę do znanych opowiastek.
Jednak najlepszymi książkami dla nich jest seria Mały Chłopiec wyd. Olesiejuk. Mamy już wszystkie części. I czytamy codziennie, niektóre po kilkanaście razy dziennie. Oni znają je już na pamięć, ja znam je już na pamięć a dalej czytamy.
Śmiało mogę powiedzieć, że są to najlepsze książki dla małych chłopców! Fajnie ilustrowane, wierszowane (niestety kilka tytułów jest pisanych prozą i one są dużo gorsze :/), łatwo wpadają w ucho i skradają serca młodym mężczyzną. Bo o czym najbardziej lubią słuchać panowie jak nie o pojazdach? Motor Marka, Traktor Tadka czy Wóz Strażacki Jacka to są u nas wręcz kultowe pozycje.



Czasami się zastanawiam jak to się dzieje, że ktoś np. nie lubi czytać? Że jakieś dziecko nie lubi książek? W zasadzie ciężko mi tutaj wydawać jakieś opinię ale na potrzeby własne sobie wymyśliłam, że żeby zaszczepić miłość do książek u swoich dzieci muszę podejmować kilka działań w zasadzie od pierwszych dni ich życia:
1. Książki muszą być w domu, ogólnodostępne- po to, by dziecko traktowało je tak, jak każdą inną zabawkę, żeby mogło wziąć i obejrzeć zawsze, gdy tego chce.
2. Trzeba dziecku czytać od pierwszych tygodni- to nie żart, ja im próbowałam czytać Mikołajka, gdy mieli 3 miesiące. Nie byli za bardzo zainteresowani ale ambitnie próbowałam. Szybko jednak przeszliśmy na książeczki przeznaczone dla niemowląt, które zyskały ich sympatię. Zwłaszcza te, które miały wbudowane wydawanie dźwięków.
3. Rodzice muszą czytać- moje dzieci widzą mnie z książką praktycznie non stop- czytam czekając na Arka, gdy ma ćwiczenia, czytam gdy oni się zajmą zabawą, czytam podczas jedzenia śniadania, picia kawy… Na pytanie „mama, co robisz?”, słyszą odpowiedź: „czytam”. Wiedzą, że to coś fajnego, co się po prostu robi w każdej chwili. W zasadzie nie wiem jak miałabym ich przekonać do czytania, nie posiadając ani jednej własnej książki w domu! Bardzo często, gdy ja sięgam po swoją książkę, oni przybiegają ze swoją, żeby im poczytać.
4. Tłuc do głowy, że książki trzeba szanować. Nie wiem, może mam szczęście ale oni nigdy ich nie niszczyli. Może zdarzyły się jakieś pojedyncze sytuacje ale raczej z przypadku niż z premedytacji. Nie pozwalam im po nich malować, rzucać nimi (wręcz zabieram i chowam, gdy któraś pozycja fruwa po pokoju- a to dla nich wyraźna kara). Chyba mają świadomość, że jak pomalują ściany to wzruszę ramionami „się odmaluje” ale jakby podarli moją książkę… no wpadłabym w szał ze złości!
5. My czytamy codziennie przed snem. Czasami jedna, dwie pozycje. Czasami i pięć. I powiem Wam, że warto! Słownictwo dzieci jest dużo lepsze, teksty czytane zapamiętują mega szybko, po którymś czytaniu nawet intonują poszczególne frazy.
6. Najważniejsze- dobór literatury!!! Jednego ciekawi Tuwim, innego opowieści o rycerzach. Armia najbardziej lubi serię Mały Chłopiec, w dalszej kolejności Kubusia Puchatka albo Świnkę Peppę (tak, do czytania też jest). Ja lubię serię Tupcia-Chrupcia, Przygody Mikołajka albo Franklina- oni jednak niespecjalnie. Czytamy więc to co oni wybierają. Po prostu.
Jest akcja „Cała Polska czyta dzieciom” a ja chciałabym jeszcze inną „Cała Polska pokazuje dzieciom, że czytanie jest najlepszą zabawą jaką sobie ludzkość wymyśliła”
-
http://oaza-zwyczajnezycie.blogspot.com/ Joanna Wiśniewska
-
Emilia Chomicka
-
http://rodzinawpraktyce.pl/ Bartłomiej Panek
-
http://antyterrorystka.blogspot.com/ Matka Antyterrorystka
-
Monika Filipiak
