Nie dam ci kasy Babo!

Posted By Marta Skrzypiec on Czerwiec 7, 2015

purse-758770_640
Ona wystrojona, w białej sukni i welonie. On przystojny, w garniturze i krawacie. Oni piękni i szczęśliwi. Razem, na zawsze.
Ona w ciąży. Radość wielka. Czekają, oczekują, odliczają. Godzina zero- dziecko na świecie. Ona rezygnuje z pracy. On mówi, że tak będzie lepiej.
Jest lepiej. Ona może oddać się wychowaniu dziecka, on przecież zarabia dużo. Jej trochę smutno, odrobinę tęskni za pracą ale dziecko najważniejsze. Zresztą i tak zarabiała tak mało, że ledwo na nianię by wystarczyło…
Brzmi znajomo?
Właśnie!
Nie chcę strzelać ale patrząc tylko na moich znajomych, jakieś 70% związków, w których pojawiają się dzieci tak właśnie wygląda. Najpierw oczywiście ma być pięknie, a przynajmniej normalnie, jak do tej pory. On zarabia, ona zajmuje się domem. On daje jej pieniądze, ona kupuje co tam potrzeba.
Ładnie jednak jest tylko z teorii. Prędzej czy później ona dowie się, że NIC NIE ROBI, ZA DUŻO WYDAJE, KUPUJE NIEPOTRZEBNE RZECZY (kto to widział jeść tyle owoców). Ona więc czuje się poniżona, bo oto musi prosić męża o pieniądze na tzw.waciki. On nagle mówi, że to JEGO pieniądze. On jest zmęczony bo pracuje. On decyduje bo pracuje. On ma potrzeby bo pracuje.

Sytuacja bez wyjścia. Z jednej strony kobieta nie ma jak wrócić do pracy. Bardzo często nie miałaby nawet dokąd wracać bo praca zrezygnowała z niej jak tylko dowiedziano się, że jest w ciąży. Nie ma co zrobić z dzieckiem, nie stać ich na nianię, nie ma miejsca w żłobku itp.
Z drugiej strony nie może znieść tego, że nagle stała się człowiekiem gorszej kategorii. Teściowa klepie nad uchem, że synuś taki biedny, bo zaharowuje się dla rodziny, a zła synowa tylko w domu z dzieckiem SIEDZI! Mąż wytyka nieudolność w gospodarowaniu pieniędzmi i nic nie robienie (bo jego ciuchy same się piorą, prasują i do szafek wchodzą, obiad przychodzi na talerz z nieba a dzieckiem zajmują się krasnoludki!). Wszystko to przytłacza. Mimo to nie bardzo można cokolwiek w tej sytuacji zmienić. Więc czeka ta biedna kobieta na czas, gdy dziecko odda do przedszkola i będzie mogła zacząć zarabiać.

Świetnie, jeśli zdąży.

Niestety wiele małżeństw się rozchodzi. Rozwodzą się i już. Nie przetrwali próby rodzicielstwa. Odkryli, że do siebie nie pasują. Często on nagle odkrył, że pasuje do innej! Zwinął więc cztery litery i poszedł w siną dal. Żonę zostawiając z dzieckiem na łaskę i niełaskę nie wiadomo kogo. Rzucił alimentami (albo i nie) i poszedł zaznać szczęścia w ramionach młodszej, szczuplejszej, bezdzietnej.
Idealnie, gdy chociaż miejsce zamieszkania zostawił, bo są i tacy co każą się wyprowadzić ze swojego! Zostawił czy nie- gdzieś mieszkać trzeba. I za coś to mieszkanie opłacać. A jeszcze dziecku jeść dać i samemu czasami też wypadałoby coś zjeść.
Jaśnieksiążę oczywiście wie, rozumie, że ona nie ma pracy, bo jeszcze nie znalazła, że dziecko… ale soryyy- nie mam kasy. Przecież wiadomo- on też opłaca rachunki, ma wydatki, jego nowa pani potrzebuje butów. Jasna sprawa!

I nagle ta kobieta, która ostatnie kilka lat poświęciła na zajmowanie się domem i ich dzieckiem. Ta sama, która zrezygnowała (niejednokrotnie namawiana przez niego) z pracy, ze swoich ambicji- zostaje bez męża, bez pieniędzy, bez pracy, bez perspektyw!

Znam wiele takich kobiet. To nie są historie wyssane z palca. Tak wygląda życie. Brutalne, przykre życie. W którym facet nagle zapomina, że się inaczej umawiali. W którym z dnia na dzień przestaje się interesować czy jego dziecko ma co jeść.

Wiem, że czasami inaczej się nie da. Mimo to będę zawsze namawiała wszystkie kobiety do tego, by NIGDY NIE BYĆ W 100% ZALEŻNĄ OD KOGOŚ, od mężczyzny, męża, partnera!
ZAWSZE trzeba mieć WYJŚCIE AWARYJNE! Niestety takie mamy czasy, gdy nic nie jest na zawsze. Nie można być pewnym nawet tych, którzy są nam najbliżsi. Wszystkim życzę by ich małżeństwa/ związki trwały 100 lat. Każdemu życzę by był szczęśliwy i nigdy nie musiał się martwić o byt! Jednak życie jest życiem.

Jeśli nie masz jak wrócić do pracy to trudno. Ale nie rezygnuj dla niego ze skończenia studiów. Nie pal za sobą mostów. Nie porzucaj dodatkowych źródeł zarabiania pieniędzy, które można pogodzić z prowadzeniem domu, tylko dlatego, że on uważa to za głupotę. Zastanów się czasami czy dałabyś sobie radę, jakby nagle powiedział ci, że odchodzi?! Jeśli nie, to przeanalizuj swoje możliwości i zrób w głowie plan awaryjny. Tak dla własnego spokoju.

W ostatnim czasie na moich oczach rozpadły się związki, które wydawały się być nie do ruszenia.
W ostatnim czasie usłyszałam kilka historii kobiet, które nagle zostały same!
Takie rzeczy się dzieją.
Oby żadna z nas tego nigdy nie doświadczyła.
A jeśli (tfu tfu- oby nie!) jednak… to miej plan B.

*grafika www.pixabay.com

Posted by Marta Skrzypiec

  • http://www.zielona-cytryna.pl/ Agnieszka

    Tak, tak i jeszcze raz tak. Usłyszałam kiedyś od bardzo mądrej babki, że kobieta MUSI mieć swoje pieniądze. Musi i koniec. Choćby zarabiała grosze na te swoje cholerne waciki, to niech zarabia, a nie, żeby jej chłop musiał nawet majtki kupować. I ja się z tym zgadzam.