„THORN” ma moc

Posted By Marta Skrzypiec on Sierpień 18, 2015

20150818_230842

„THORN” książka o jakże niejasnym tytule, która od kilku dni elektryzuje sieć. Jedni jej nienawidzą, chociaż przez sekundę nawet nie mieli jej w ręce. Drudzy uwielbiają, mimo że nie wszystko udało im się zrozumieć.
Jedno można o niej powiedzieć na pewno- to nie jest zwyczajna książka! Sam fakt, że autor osobiście ją wydaje i promuje, jak również zajmuje się dystrybucją jest mało spotykanym (a może w ogóle nie spotykanym) zjawiskiem w Polsce. Ale mówimy przecież o Jasonie Huncie. On nie jest tacy jak inni!

Bez wątpienia siłą autora jest indywidualne podejście do klienta/czytelnika. Niby wszystkie xxxxxx osoby (kilka? kilkanaście tysięcy? Może się za jakiś czas dowiemy), które kupiły w przedsprzedaży książkę, otrzymały ten sam liścik ale… każdy poczuł się w jakiś sposób wyjątkowy, bo ilu pisarzy się trudzi, żeby napisać list do czytelnika i osobiście go podpisać?!
Ja do tej pory dostałam JEDEN i to dlatego, że moja przyjaciółka mi to zorganizowała w ramach prezentu urodzinowego. Tamten był bardzo osobisty, napisany tylko do mnie więc zupełnie inny. Ale jakby nie patrzeć nie jest to powszechna praktyka. Tym bardziej działa na plus.

„Nawet najpiękniejsza historia musi mieć swój ostatni rozdział. Jeśli będziesz żył marzeniami, których nie zrealizowałeś, i uczuciami, którym nie pozwalasz się wypalić, twoje życie będzie przypominało książkę bez ostatniego rozdziału. To tak, jakbyś ciągle na nowo pisał te same fragmenty, wierząc, że w końcu ułożą się w przepiękną opowieść.”

Ten cytat z książki, który już wcześniej pojawił się u Jasona Hunta na blogu, kołacze się w mojej głowie odkąd przeczytałam go po raz pierwszy.
W THORNIE więcej jest takich zdań, które należałoby wypisać i powiesić nad łóżkiem (tak robiłam jako nastolatka), na lodówce (tak robię czasami teraz), w zeszycie ważnych myśli (zdarza mi się do takowego zaglądać).
Chociaż krążą teorie spiskowe o ukrytych stronach i zagadkach (faktycznie są) i nawet udało mi się co nieco rozwiązać mimo nieustannego wrażenia rozdwojenia jaźni (Sherlock Holmes to ze mnie nie będzie), to zdecydowanie większą przyjemność czerpałam z czytania historii o człowieku, który do wszystkiego co ma dochodził SAM a niepowodzenia zamieniał w motywację do dalszych działań.

Ilu z was miało pod górkę w młodości/ dzieciństwie? Ilu nie udało się zostać gwiazdą szkoły? Nie miało przyjaciół i dziewczyn/chłopaków na pęczki? Ilu wypadało nijak na tle świecących w blasku wspaniałości rówieśników? Ilu czuło się samotnikami?

Książka ma jasny przekaz- możesz płynąć z prądem i być przeciętny jak cała reszta albo uprzeć się i mimo, że świat wmawia ci coś innego- przeć do przodu ku swoim marzeniom!

Uwielbiam ludzi, którzy widzą „szklankę do połowy pełną”, i którzy robią wszystko, by dolewać do niej wody a nie użalają się nad jej niepełną objętością.
Chcieć to móc i tylko od nas zależy jak sobie zaprojektujemy nasze życie. A THORN udowadnia, że nie trzeba być synem bogatego tatusia, misterem szkoły albo ulubieńcem drużyny cheerleaderek, żeby osiągnąć sukces.
Bo sukces jest w nas. To coś jakby siła naszego umysłu.

Ponieważ jest to powieść wielowątkowa, a jednym z nich jest czysta, szczera i niewinna miłość, taka romantyczna dusza jak ja nie może tego przemilczeć.
Z jednej strony mamy postać autora, któremu w wizerunku blogera bliżej do gburowatego i obojętnego faceta niż romantycznego misia. Z drugiej strony mamy opowieść o pięknej, młodzieńczej miłości, tęsknocie, samotności, żałosnych próbach odwrócenia rzeczywistości. Rzadko spotykamy się z (polskimi) męskimi autorami powieści, którzy w tak mądry i piękny sposób opisują uczucia towarzyszące zawodowi miłosnemu!
Do tej pory tyle zaznaczeń (ołówkiem i znacznikami- nie toleruję niszczenia książek) ma na mojej półce tylko „Samotność w sieci” (w THORNIE mnóstwo zaznaczeń to również moja próba rozwiązania zagadek…).

11863467_10207559175167399_8671349376126562400_n

Ktoś, kto nigdy nie przeżył odrzucenia przez osobę, która była dla niego całym światem, nigdy nie zrozumie przekazu i sensu słów Jasona Hunta. Co bardziej grubiańscy będą się śmiać, w końcu to takie niemęskie. Ich strata!
Zwłaszcza, że autor się nad sobą nie użala a prawdy zawarte w tej książce mogą się przydać niejednemu złamanemu sercu- ku pokrzepieniu albo przestrodze.

THORN to więc opowieść wielowątkowa, inna niż wszystkie, zaskakująca, niebanalna, nowoczesna. To ostatnie określenie jest chyba dla niej najlepsze! Ani to typowy poradnik, ani typowa powieść. Nie jest powieścią biograficzną (chociaż wiele z tych rzeczy wydarzyło się naprawdę), nie można jej określić jako gatunek fantasy a jednak szukanie ukrytych stron i odkrywanie zaszyfrowanych zdań przypomina magię. Do literatury obyczajowej też ciężko ją jednoznacznie przypisać.
O czym więc jest ta książka?
O determinacji w dążeniu do spełnienia swoich marzeń, o miłości, która choć piękna, to przede wszystkim bolesna. O magii- ale nie takiej rodem z Harrego Potera. To magia znaczeń, ukrytego sensu, niedopowiedzeń, niejednoznaczności bohaterów. To książka o… tym, co każdy jest w stanie w niej dla siebie znaleźć!

Można przeczytać tę książkę i przyswoić tylko historię o chłopcu/mężczyźnie, który dochodzi od zera do… nie powiem do czego, przeczytasz to się dowiesz albo domyślisz. Albo zostaniesz z milionem myśli i pytaniami w głowie.
Można też skupić się na zabawie w najlepszego detektywa w Internetach i rozkodować ukrytą stronę (jeśli się ją uprzednio znajdzie).
Można poszukać ukrytych osobowości, zdziwić się ile razy pojawia się jedna cyfra i próbować odkryć dlaczego.

Jednego nie można na pewno! Nie można przeczytać THORNA raz i odłożyć go na półkę. Bo wtedy stracisz znacznie więcej niż jesteś sobie w stanie wyobrazić!

Posted by Marta Skrzypiec

  • http://mamdystans.pl Joanna Wiśniewska

    Świetna recenzja. Ze wszystkich dotąd czytanych przemawia do mnie najbardziej. może dlatego, że poprzednie recenzje pisali faceci ;) Na pewno kupię :)

    • Marta Skrzypiec

      Cóż mogę powiedzieć… Mi się te napisane przez facetów też średnio podobały i słabo mi pasowały do magii książki :)