jak skutecznie komunikować się z dzieckiem 11


Było już o bezstresowym wychowaniu, wmawiałam Wam, że ustalanie granic w relacji z dziećmi jest niezbędne. A dzisiaj o rozmowach.
Bo kto nie lubi gadać? Do dziecka, z dzieckiem… Szkoda, że na 10 naszych przemówień, dziecko słucha i zareaguje zgodnie z naszymi oczekiwaniami na 2 :)
Tym razem będzie punktach, co to by znowu poematu nie zrobić:

1. Jasne i proste komunikaty– my, matki mamy tendencję do nadmiernego gderania:
“ooo matko, znowu tutaj wlazłeś a mówiłam ci, żebyś nie wchodził. Po 100 razy się do ciebie gada a ty dalej swoje, osiwieje przez ciebie…”
Co zrozumiało dziecko? Pewnie niewiele :)
A wystarczyłoby powiedzieć (po raz setny na pewno) “nie wolno tu wchodzić!”. Ewentualnie dodać ostrzeżenie co się wydarzy, jeśli nas nie posłucha!

Zamiast: “Codziennie to samo. Już południe a wy nadal w piżamach chodzicie. W ogóle mnie nie słuchacie…”
Wystarczy: “Chłopcy- piżamy”

2. Możliwie krótki komunikat– zwłaszcza w sytuacji zagrożenia.
STOP, stój, zejdź itp.
Na tłumaczenie będzie jeszcze czas. Chodzi o osiągnięcie stanu bodziec- reakcja. Dziecko słyszy słowo STOP i automatycznie się zatrzymuje! W wielu sytuacjach wypracowanie takiej reakcji ratuje tyłek!
Można to osiągnąć przez zabawę- włączamy muzykę, wyłączamy mówiąc STOP i zastygamy w bezruchu! Dziecko szybko podłapie. (Modyfikacji tej zabawy jest wiele ale dla najmłodszych najlepsza jest z muzyką.)

3.Ostrzeganie dziecka przed konsekwencjami- krótko i na temat- “jeśli jeszcze raz tak zrobisz, to…” A jeśli już dajemy kary to niech one będą adekwatne do przewinienia. Zrzuciło talerz z jedzeniem ze stołu- to niech to posprząta. Uderzył brata autkiem-zabieramy autko. Iiiii u nas najważniejsze- słowo “przepraszam”. Ja coś zrobię to przepraszam, oni też przepraszają siebie nawzajem albo mnie.

4. Pozwolenie na odczucie konsekwencji– dużo dzieci ma kłopot, żeby na placu zabaw zachowywać się zgodnie z oczekiwaniami rodziców. Dużo wrażeń, zabawa- ciężko słuchać, kiedy chce się bawić! Ustalamy więc pewne zasady jeszcze w domu: nie wolno sypać piaskiem, nie wolno bić dzieci, nie wolno uciekać. Zawieramy kontrakt- jeśli będziesz bił/sypał/uciekał to wracamy do domu.
Nawet jeśli nasze wyjście miałoby się skończyć po 3 minutach- trudno- wracamy!

5. Nie zaprzeczajmy uczuciom dziecka– jeśli ono mówi, że jest mu zimno to nie wmawiajmy mu, że jest ciepło. Gdy skarży się, że go boli- nie mówmy, że przecież słabo się uderzył… Okażmy współczucie, zainteresowanie, nazwijmy te uczucia.

6. Nazywaj swoje uczucia:
-Jest mi przykro, kiedy na mnie krzyczysz.
– Boli mnie jak mnie bijesz.
– Nie lubię jak się tak zachowujesz.
– Jest mi smutno kiedy mnie nie słuchasz.

7. Zawsze argumentuj– nigdy nie ma gwarancji, że dziecko nas posłucha tylko dlatego, że mu wyjaśnimy dlaczego czegoś mu zabraniamy. Ale na pewno dla naszych relacji i dla jego poczucia sprawiedliwości lepiej będzie, kiedy dowie się jaki jest powód naszych decyzji. Argument “nie, bo nie” to nie jest argument. To jest wykorzystanie naszej przewagi bycia dorosłym i rządzenia.
– Nie możesz biegać po ulicy, bo przejedzie cię samochód.
– Nie skacz po kanapie bo spadniesz i rozbijesz sobie głowę.
– Wyłączam już bajki, ponieważ oglądasz je pół godziny a to za długo dla twoich oczek.

8. Pozwól dokonywać wyboru– dzieci lubią być samodzielne. Lubią o sobie decydować. Pozwólmy im na to. Często sprzeciwiają się nam dla samej zasady-warto więc być sprytniejszym :)
“Nie będę jadł, nie będę się ubierał, nie chce…”
Nie pytaj “Chcesz jeść?”, bo pewnie usłyszysz, że nie.
Zapytaj: – “Chcesz serek czy kanapkę?”
Nie mów: “Ubieraj te spodnie”
Zapytaj: “Zielone czy niebieskie?”

9. Krytykuj zachowanie, nie dziecko
“Bałaganiarzu jeden”, “Jesteś straszną gapą, niczego nie potrafisz zrobić”, “Ciągle coś psujesz, niezdara z ciebie nie z tej ziemi”.
A można: “Bardzo mi się nie podoba, że zrobiłeś taki bałagan. Mam nadzieję, że to posprzątasz.”
“Uważaj i patrz pod nogi, bo się przewrócisz”.
Wzmacniaj pozytywnie: “Oooo, jak pięknie posprzątałeś”, “Super sobie poradziłeś z tym zadaniem”.

10. I przede wszystkim- słuchajmy naszych dzieci– kiedy do nas mówią, odłóżmy obiad, gazetę lub książkę. Słuchajmy aktywnie. Kucnijmy, nawiążmy kontakt wzrokowy. Obserwujmy też mowę pozawerbalną. Dziecko czasami nie potrafi wyrazić tego co czuje (zwłaszcza, gdy słabo mówi) ale wiele można wyczytać z jego zachowania.

*A teraz realnie- nikt z nas nie jest idealny. Często z braku czasu burkniemy cokolwiek, wymusimy jakieś zachowanie, używając swojej pozycji silnego rodzica albo zwyczajnie “olejemy” własne dziecko, gdy przyjdzie nam coś powiedzieć. Każdy w nerwach powiedział wiele razy o jedno słowo za dużo, wykrzyczał coś czego dziecko nie powinno usłyszeć. Trudno. Pewnie jeszcze nie raz taka sytuacja się zdarzy!
Jednak zawsze można dziecko przeprosić (to też jest ważne, ono uczy się od nas, że czasami można w gniewie kogoś obrazić ale trzeba za to przeprosić) i porozmawiać z nim już zgodnie z mądrymi zasadami komunikowania się w rodzinie!

– Literatura w temacie: “Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły” A.Faber, E. Mazlish.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

11 komentarzy do “jak skutecznie komunikować się z dzieckiem

  • Janeczka

    Ja sie niestety nadal musze bawic w detektywa. Moze Marta masz jakis pomysl jak zmusic moich chlopakow do mowienia ?16 miesiecy i nic. Nawijaja ciagle ale jakas chinszczyzna. Rozumieja duzo i tylko palcami pokazuja jak cos chca. Ja juz jestem mistrzem w mowie niewerbalnej :(

  • Janeczka

    Ja sie niestety nadal musze bawic w detektywa. Moze Marta masz jakis pomysl jak zmusic moich chlopakow do mowienia ?16 miesiecy i nic. Nawijaja ciagle ale jakas chinszczyzna. Rozumieja duzo i tylko palcami pokazuja jak cos chca. Ja juz jestem mistrzem w mowie niewerbalnej :(

  • Matka Wygodna

    Tak to napisałaś,iż poczyniłam pewne kroki…jestem pewna iż włamałaś się na mój blog i podpatrzyłaś jeden z tekstów roboczych…:P właśnie o komunikacji z dziećmi. I wiesz co,dobrze,że to zrobiłaś,bo Twój tekst jest o wiele bardziej zwięzły niż mój. Zgadzam się w stu procentach i zgadzam się,że nie zawsze udaje się nam tego pilnować na co dzień. Ale warto próbować :)

    p.s A teraz jak jesteś taka mądra,to natychmiast tu przyjeżdżaj i ucz mnie jak wyegzekwować sprzątanie na siedmiolatku do którego krótki komunikat posprzątaj pokój – nie działa.
    Kary nie działają,pochwały jak już uda się choć książki na półkę ułożyć,jakoś nie mobilizują dalszego sprzątania…nawet moja zachęta w postaci pomocy,tudzież atrakcji jakie będziemy robić po sprzątaniu nie działają. Podczas pakowania zabawek do czarnego wora,które miały zostać wyrzucone,po chwili namysł mówi – wiesz co mamo. Nie wyrzucaj ich,tylko oddaj biednym dzieciom ja ich nie potrzebuję…A dodam iż dziecko od małego było tego uczone,a proszę,przepraszam,dziękuję ma wpojone i obcuje z tym bardzo chętnie.

    • Marta Skrzypiec

      Ojjj tam od razu włamałam. Zajrzałam ukradkiem :D Chociaż nie wiem kto komu się włamał, bo ja ten tekst to już od tygodni miałam zaplanowany, tylko ciągle mi brakowało weny, żeby go skończyć :P
      No cóż… albo faktycznie musisz zapakować te zabawki i wynieść- może dopiero jak zobaczy pusty pokój to do niego dotrze!
      Albo trafił ci się wybitny bałaganiarz i nic nie poradzisz! Dobra jest metoda- nie weźmiesz kolejnej zabawki jak nie odłożysz tej, którą się teraz bawisz. Sprzątanie wielkiego bałaganu jest nużące ale wizja odłożenia jednej rzeczy wymaga małego wysiłku i daje poczucie panowania nad chaosem.

  • Zolicha Rut

    Przeraziłam się czytając tą 10, zdecydowanie nie jestem idealną mamuśką. Niby wszystko wiem, staram się zastosować w praktyce ale czy to działa…Moja bardzo żywiołowa , z tendencjami do dominacji córka ma głęboko w poszanowaniu moje “złote” rady, przestrogi. z całej 10-tki może 3 mamy hmm zgrane;}}

  • Wiśniowa Dama

    Jestem właśnie w trakcie czytania “Jak mówić,..”. Niby nie znoszę poradników, ale ten jest całkiem fajny. I przede wszystkim z obrazkami ;) Szkoda tylko, że nie znalazłam jeszcze metody, by Pierworodny zaczął jeść. Bo póki co jest na “nie” i nie ma na Niego sposobu.