Plan B! 10


diary-614149_640

Po opublikowaniu tekstu Nie dam ci kasy Babo!, zasypaliście mnie lawiną wiadomości, e-maili, zapytań, komentarzy i próśb.

Okazuje się, że wiele współczesnych, wydawałoby się wyzwolonych i nowoczesnych kobiet- żyje w związkach, w których czują się gorsze, bo aktualnie nie pracują i są zależne finansowo. Problem ten jest złożony. Nie chodzi o samo ‘pracować lub nie’ ale o całokształt, w którym kobieta jest przez otoczenie albo samą siebie sprowadzana do roli usługodawcy i kogoś gorszego.

“Dziękuję za ten tekst sprzed pół godziny. Nie cały schemat pokrywa się z moim, ale w 98% tak. Jestem w czarnej dupie. A ten tekst pozwolił mi przypomnieć sobie, że nie tylko ja mam tak trudną sytuację.”

“Człowiek gorszej kategorii- tak właśnie o sobie często myślę.”

“Ja niestety jestem na takiej łasce”

Najczęściej pytaliście jednak jak stworzyć taki plan B?!

“ja poproszę o kolejny tekst motywujący jak znaleźć swój pan B , bo chyba będe potrzebować…”

Myślę, że każdy musi sam sobie indywidualnie stworzyć taki plan. Nie da się przygotować takiego ogólnego, który będzie dobry dla wszystkich. Dlatego też nie wypiszę wam tutaj co należy po kolei zrobić i nie dam gotowych rozwiązań. Zwyczajnie nie mam takich mocy ani nie znam waszych możliwości/okoliczności/miejsca zamieszkania/warunków itp. Ale podsunę parę pomysłów, z których mam nadzieję, uda wam się wyciągnąć coś dla siebie.

1. Wiele kobiet-matek, po urodzeniu dziecka, odnajduje w sobie siłę do działania, ma potrzebę wykorzystania swoich umiejętności i pasji. I tak powstają pracownie spinek, lalek, misiów, liter z drzewa, ręcznie szytych torebek, ciuchów dla dzieci…
Jeśli potrafisz szyć, haftować, lepić z gliny, robić niebanalne kartki okolicznościowe, tworzyć pacynki, przytulanki, obrazki, projektować ubrania, torebki- to znajdź w sobie siłę i próbuj. Zapewne nie jest łatwo ‘wbić’ się na dzisiejszy rynek ale z drugiej strony obecnie sprzedaje się (lepiej lub gorzej) praktycznie wszystko. Warto więc spróbować.

2. Umiesz piec torty albo pyszne ciasta, gotować smaczne potrawy, wykonywać drobne poprawki krawieckie? A może znalazłabyś jeden dzień w tygodniu (np.sobotę) albo 2-3 godziny popołudniu i podjęłabyś się sprzątania w biurze albo domku jednorodzinnym?
Moja koleżanka, gdy spodziewa się gości, korzysta z usług pani, która jej gotuje zupę gulaszową, piecze ciasto czy szykuje inne potrawy.
Znam wiele osób, które pieką ciasta okolicznościowe.
Kilka moich znajomych sprząta popołudniami, gdy ich mężowie/partnerzy są w domu i mogą się zająć dzieckiem.

Nie mówię, że to będą wielkie pieniądze. Ale jakieś będą.

3. Załóż bloga, stwórz portal, sklep internetowy, rób grafiki, pisz teksty na zamówienie- nie wiem jakie masz umiejętności. Ale internet to dzisiaj kopalnia możliwości. Niestety rzadko są to pieniądze “na już”. Początkowo są to najczęściej bardzo małe kwoty ale są i tacy, którym się od razu udaje i idą na szczyt. Nie możesz wiedzieć czy ty nie będziesz jedną z tych, które go zdobędą!

4. Nie zdążyłaś skończyć studiów? Twój kierunek jest dzisiaj mało pożądany na rynku pracy? Brakuje ci umiejętności? Potrzebujesz się doszkolić albo przekwalifikować?
Zacznij szukać kursów lub szkoleń. Nie każdego stać na podjęcie studiów zaocznych albo opłacenie drogich kursów. Ale można temu zaradzić.
a) Urząd Pracy- warto się dowiadywać, czasami mają ciekawe oferty.
b) Warto szukać szkoleń, warsztatów, które są bezpłatne i mogą poszerzyć wasze horyzonty (wbrew pozorom jest ich dużo!), niektóre są za małe pieniądze, inne za większe. Warto kopać i szukać.
c) Godny polecenia jest portal organizacji pozarządowych, który zamieszcza ogłoszenia o pracę dorywczą, zdalną lub stałą.

Kochane kobiety, Baby wspaniałe. Nie czekajcie na mannę z nieba, nie dajcie się zamknąć w złotej klatce ani tyranizować. Jeśli tylko masz możliwość i siłę- walcz o siebie.

Wiedz, że zawsze jest jakieś wyjście- trzeba je tylko znaleźć! 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

10 komentarzy do “Plan B!

  • olguska

    No fajne pomysły ale:
    1 owszem haftować umiem ale to za mało…
    2. nie mam odwagi by coś zacząć na własną rękę
    3. Mam bloga od 13 lat próbowałam różności ale nie umiem pisać dla publiki, próbowałam by recenzować książki próbowałam współpracy z różnymi firmami zawsze wszystko było na raz i na krótko… ech
    4.Kiedy chiałam się dokształcić mąż mnie wyśmiał uważa że teraz kiedy mam rodzinę jest już za późno…na naukę…
    mogłabym się dokształcić ale niestety nie mam co z dziećmi zrobić bo kto się nimi zajmie kiedy ja będę na kursie nie mam wsparcia w teściach czy sąsiadach…. przeprowadziłam się i niewiele osób znam. Nie oczekuje manny z nieba ale zrozumienia przez męża że jestem kimś że w domu wiele robię… a nie że on przyjedzie zobaczy “pyłek na podłodze” i powie że jestem leniem śmierdzącym że mu nic nie pomagam… ech… ostatnio miałąm taki kryzys że najchętniej zapakowałabym rzeczy soje dzieci i wyjechała daleko od męża… wzieła rozwód bo zycie z mężem to jakaś katastrofa….ech

    • Marta Skrzypiec

      Wiesz co ale to już kwestia Twoich relacji z mężem a nie szukania planu B. Nad tym musisz popracować i od tego zacząć zmiany!
      Może skopiuję komentarz Gosi- mamy 6-tki dzieciaków, który bardzo dobrze pokazuje istotę problemu:
      “Ja gdy miałam 4 dzieci podwyższyłam swoje wyksztalcenie, gdy nie miałam pracy sprzatalam mieszkania i nauczyłam się robić bombki z wstążeczek, mam pasje i hobby i jestem niezależna. Nie miałam dziadków do pomocy wszystko na zmianę z mężem i przy pomocy znajomych. Nie wolno się poddawać i zgadzać na brak szacunku. Mój M. raz gdy mieliśmy tylko jedno dziecko powiedział że siedzę w domu i nic nie robię…zostawilam go z synem na cały dzień i powiedziałam że ma być wyprane, posprzątane, obiad ugotowany i dziecko na spacerze….po powrocie oczywiście połowa nie zrobiona a mąż mnie przeprosił i NIGDY już tak nie powiedział. Walczcie o siebie bo jesteście wielkie”

      • Magdalena Rolnik

        Zgadzam się. Jeśli nie masz wsparcia męża, to masz dwie opcje – albo go do tego przekonać, albo zorganizować się nie licząc na niego. A wtedy niech gada co chce. Jedno i drugie wymaga OGROMU pracy i samozaparcia, ale efekt końcowy jest tego wart. Ja robiłam podobnie jak autorka poprzedniego komentarza – zostawiałam męża w domu. A jak kiedykolwiek mu się wymsknęło, że on chętnie by w domu posiedział, od razu proponowałam zamianę – ja do pracy, on z dziećmi. Jakoś nigdy nie chciał pójść na taki układ… ;)

  • bajeczkadlasyneczka

    Zgadzam się z Tobą w zupełności – żeby gdzieś dojść ( również do własnej
    niezależności finansowej), trzeba najpierw zacząć coś robić. Nawet jeśli te
    pierwsze pieniądze nie będą wielkie i starczą na przysłowiowe waciki, to już
    sama zmiana otoczenia/ sposobu myślenia to dużo. Inni ludzie/sytuacje często
    otwierają oczy i dostarczają inspiracji. W kontakcie ze światem zewnętrznym
    pierwotne pomysły ewoluują i mogą przekształcić się w bardzo ciekawy pomysł
    biznesowy – znam parę takich sytuacji. A już świadomość, że robi się coś „na
    swoje konto” jest bezcenna i bardzo budująca psychicznie.