Przewagę testosteronu widać gołym okiem. A pomysłowość przechodzi moje najśmielsze oczekiwania. Nowe słowa Chłopców zaskakują codziennie. Ale najczęściej nie te długie, mądre i skomplikowane ale takie potoczne, które nagle nie wiadomo jakim cudem wiedzą gdzie użyć!
Arek pyta gdzie babcia. Mówię, że w łazience a on "Aha, ok!"
Spadła mi łyżeczka, Miki "noooo nie!"
-------
Przyjechał dziadek. Wraz z babcią obskoczyli wszystkie sklepy jakie mają w okolicy i kupili co tylko znaleźli z zabawek i ciuchów z Myszką Miki. Wśród prezentów była również maskotka myszki- pokaźnych rozmiarów.
Mikołaj na jej widok tak szybko machał rękoma, że mało nie odfrunął- wykrzykując przy tym "Łobacz, fajna, super" A Arek na to "Ojej! Ojej!"
-------
Ale chyba najbardziej lubię jak nadużywają słowa 'pjoszę' i 'dzieduje'.
Przynosi mi kubek- 'pjoszę'
Podaję mu książeczkę 'dzieduje'
Nie chce już jeść- 'dzieduje, koniec'
"Chcesz kanapkę?" - 'pjoszę'
"Podaj mi miseczkę" - 'pjoszę'
"Daj bratu autko"- 'pjoszę"
Słodkie to...
-------
Mikołaj zaskakuje mnie swoją błyskotliwością! I reagowaniem na różne sytuacje.
Dzisiaj grzebał coś przy gniazdku. Babcia mówi więc do niego, że nie wolno, bo go prąd kopnie! To on nogę zadziera i kopie gniazdko nogami. A na koniec pogroził gniazdku palcem i mówi "Nie wolno kopać Mikusia"
Nooo, to gniazdko można uznać za wychowane!
-------
Wychodzimy na spacer. Mężul mówi, że słońce mocno świeci i go razi.
Na to Miki "nie patrz".
-------
Chłopcy ukryli się za kanapą. Coś szurają więc zerkam kontrolnie. Kredki w ruchu! Arek na mój widok maluje jeszcze szybciej, żeby więcej zdążyć. Mikołaj rzuca kredkę, zakrywa nogą i patrzy się na mnie pytająco "co tam matka chcesz?". Zaczynam wywód, że nie wolno. Pytam co oni tu robią, kto to pobrudził...
Miki odpowiada- "Ajuś", Arek też mówi, że "Ajuś".
Także wiecie- jeden prawdomówny a drugi cwaniak!
-------
Nie dalej jak przedwczoraj pół dnia awantura. Syn mi robi, bo sobie wymyślił, że plastikowy indyk będzie jeździł w małym traktorku. W końcu udało mi się mu wyjaśnić, że się tam nie zmieści. Uznał więc, że indyk będzie jeździł na dachu. Ale dziad spadał więc awantury ciąg dalszy.
Wkurzyłam się, przyniosłam duży traktor, wsadziłam ptactwo do środka. Zadowolenie. Za 2 minuty ryk bo się dziad wywraca i jedzie na leżąco.
Arek wyje, Miki się drze, ja mam ochotę obu udusić. Taki obrazek zastaje Mężul powrócony z pracy. Szybko mu relacjonuje o co ta awantura i zapewniam, że nie głodzę dzieci, oni tak z pierdoły. A ten chwyciła za traktor i uciekł na górę. Wraca po chwili i mówi "Teraz już nigdy się nie będzie wywracał!"
No takie u nas sytuację się dzieją!

Uśmiałam się :) Pomysłowy tata :)
OdpowiedzUsuńAle to prosze i dziękuję (u nas jeszcze "pepasiam") dobrze świadczy o rodzicach ;) Ja zawsze gdy mi mówią, że "och, ach, jak ładnie wychowałaś, jak go nauczyłaś" odpowiadam, że nie uczyłam, tylko ona tak mamusię naśladuje ;)
OdpowiedzUsuńfajne masz atrakcje, z indykiem niezła akcja była, dobrze że tatuś się zjawił to opanował sytuację :D
OdpowiedzUsuńCudni są. Gniazdko wychowane...genialne :) :)
OdpowiedzUsuńHe he he ;-) mnie przypadło do gustu dobre wychowanie i indyk :-D:-D:-D
OdpowiedzUsuńWidzę ciakwie jak u nas się dzieje, tata pomysłowy ,a dzieci zagadkowe :D
OdpowiedzUsuńHahahah siuram :D
OdpowiedzUsuńa mnie najbardziej, że jeden prawdomówny, a drugi cwaniak:D
OdpowiedzUsuńGniazdko wychowane-umarłam!
OdpowiedzUsuńhehehe, super są :)
OdpowiedzUsuńhihihi :D Rozbawiło mnie to "nie patrz" :D
OdpowiedzUsuńAch te maluchy ! Ja tez uwielbiam te słodkie słowa. Córka zawsze mówi "poproszę" jak coś jej pytam :) Tata pomysłowy bez dwóch zdań :) Pozxdrawiamy
OdpowiedzUsuńBędzie afera, jak postanowią coś innego zainstalować w traktorze. :) a tu indor miejscówę sobie obczaił :D
OdpowiedzUsuń