niedziela, 2 marca 2014
światopogląd matki

20:49
23

Piękni, młodzi, zakochani.
Wspólne plany, marzenia, przyszłość.
Wspólny dom, dzieci. Czasami nawet praca.
Normalka. Ludzie są razem to się jednoczą na wielu płaszczyznach.
Czasami jednak odnoszę wrażenie, że niektórzy na zbyt wielu.

Dobra, ja mam naturę wybitnie indywidualną. Mężul też. Oboje nie wyobrażamy sobie, żeby wszystko mieć wspólne.
Lubimy mieć osobne szafy, kołdry, telefony i komputery.
Tak- mamy osobne laptopy. Mieliśmy zanim wspólnie zamieszkaliśmy, mamy do dzisiaj bo tak nam wygodnie. Bo każde z nas ma swój komputer spersonalizowany pod siebie!
Jedno drugiemu nawzajem sobie tam nie zagląda, nie używa bez pozwolenia.
To dla nas wyraz wzajemnego szacunku.

Tym samym mamy też osobne skrzynki mailowe i konta na fb.
W zasadzie konto w banku też mamy osobne. Ale to akurat pewnie zależy od sytuacji finansowej w każdej rodzinie- nie mam nic przeciwko wspólnemu kontu. Kiedyś nawet takie chciałam mieć. Ale mi przeszło :)

Jest jednak pewna jedność, której nie rozumiem.
Wspólne konta na fb i wspólna skrzynka mailowa.
No wybaczcie- ale czy na prawdę małżeństwa/pary mają tylko wspólnych znajomych a ci znajomi piszą do nich wspólne wiadomości?! I adresatami tych wiadomości są zarówno ona jak i on?!
A może w temacie należy wtedy pisać- Do Agaty/ Do Janka!?
Jestem realistką- pragmatykiem. Zakładam wspólne konto z Mężulem na fb i pierwszy problem- czyją datę urodzin wpisać?! Jak zatytułować- które z nas jest ważniejsze i ma być wymienione jako pierwsze?! Które szkoły nam wpisać albo miejsce pracy? Obojga? Jego? Moje?

No właśnie... nie jesteśmy jedną osobą! Każde z nas ma swoja przeszłość, kolegów z liceum albo podstawówki, znajomych z pracy, których druga osoba ma prawo nie znać i nie chcieć mieć w swoich znajomych.

A wspólny mail... To dopiero mnie zastanawia. Tak czysto teoretycznie. Moja przyjaciółka pisze do mnie wiadomość- jakąś bombę, newsa dnia. Do mnie! Czyta mój Mężul. Mimo, że była to informacja poufna. Jasne, on nikomu nie powie ale czy nadawca chciał, żeby to czytał ktoś poza adresatem? Nie sądzę!
Inna sytuacja- mam wielki problem, sekret największy z możliwych, piszę rozpaczliwego maila do przyjaciółki, którego zamiast niej czyta jej mąż. Czyta bo ma dostęp. Czyta chociaż nie powinien. Czyta mimo, że nie do niego był on napisany!

To tylko kilka argumentów, które obrazują moje zdanie na ten temat.
Fajnie jak ludzie są zgrani, zakochani i jeszcze się do tego ze sobą przyjaźnią.
Fajnie, gdy małżeństwa mają wiele wspólnych mianowników.
Fajnie, kiedy mąż i żona się zwyczajnie lubią i mają wspólne zainteresowania.

Jednak każde z nich ma prawo do własnej prywatności.
Każde z nich ma prawo do własnych znajomych, sekretów i prywatnych rozmów oraz korespondencji.
Każde z nich ma prawo do swoich zainteresowań.

Nie wiem dlaczego ludzie sami sobie to odbierają i jeszcze im się to podoba :)
Nowszy post Starszy post

23 komentarze:

  1. Katarzyna Kubiczek2 marca 2014 20:56

    Według mnie jesteś normalna. Ja również nie wyobrażam sobie tego o czym piszesz. My z rzeczy, które wymieniłaś mamy wspólne konto bankowe, na szczęście bo w innym przypadku rozwód murowany :) Z moim zerowym dochodem ciężko byłoby się utrzymać z własnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec3 marca 2014 07:46

      :))))))

      Usuń
  • Agnieszka Pieniak2 marca 2014 21:04

    Ja znam takich co myją zęby jedną szczoteczką i wycierają się jednym ręcznikiem! Fuj, fuj, fuj. Dla nas suwerenność i przestrzeń osobista jest bardzo ważna, daje nam taką "higienę" w związku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec3 marca 2014 07:47

      FUJ, FUJ, FUJ!!! Ale że tak z oszczędności czy faktycznie z takiej mega miłości?! Bo jakoś ciężko mi to myślami ogarnąć :P

      Usuń
  • Przewijka2 marca 2014 21:32

    Mój eks miał jedną cudowną zaletę, nawet do torebki nie zajrzał mi bez pytania. Ba! mało tego, jak nawet go poprosiłam/pozwoliłam to wolał mi ją podać. No, ale to była jedna z nielicznych jego zalet :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec3 marca 2014 07:48

      Dobrze, że miał jakiekolwiek :D

      Usuń
  • Ola N2 marca 2014 21:33

    U nas też wszystko osobno, tylko laptop wspólny, ale tyle co maz używa to drugi byłby zbędny. Konta mamy osobne ale to ja robie przelewy w obu. Z fb nie ma problemu bo mąż nie korzysta. Ale też mnie ten fenomen zastanawiał co to za sens. A może tak się robi jak jedno albo drugie jest zazdrosne? Może to rodzaj kompromisu że ok, możesz mieć fb ale wspólny że ja też wszystko będę widział/a ?

    OdpowiedzUsuń
  • Lucy eS2 marca 2014 21:45

    nie znam realnych przypadków takiej symbiozy
    znam za to odwrotność - osobne półki w lodówce albo łóżka, bo o o innych porach wstają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. yendza o.2 marca 2014 22:26

      to już hardkor!

      Usuń
    2. Marta Skrzypiec3 marca 2014 07:49

      Haha! Zaproponuję mojemu Męzulowi- w końcu on jada rzeczy, których ja nie jadam więc w zasadzie... :))))))))))

      Usuń
  • Ania2 marca 2014 21:47

    Ja też tego nie rozumiem... Ale cóż. Może komuś to służy.

    OdpowiedzUsuń
  • Matka Debiutująca2 marca 2014 22:09

    A ja nie wiedziałam, że można tak wszystko wspólnie? Mam swoje tajemnice, wstydliwości przed chłopem. Mam swoich znajomych, on swoich. Ja mam swoje konto, on swoje i mimo że wiem czym mniej więcej oboje dysponujemy, to niekoniecznie chciałabym by wiedział, że znowu kupiłam sobie fajki.
    I im dłużej jestem w małżeństwie tym bardziej wiem, że swoją część życia trzeba zachować. Dla dobra ogółu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec3 marca 2014 07:52

      Otóż to! Dla dobra ogółu! Hmmm... może odkryłaś klucz- im dłużej w małżeństwie, tym mniej takich przypadków. A młodzi, naiwni, zakochani... :P

      Usuń
  • Matka Wygodna2 marca 2014 22:46

    Własna przestrzeń,to zdecydowanie coś,co każdy powinien mieć.
    Też mamy osobne kołdry,konta itd...laptopa mamy jednego,ale to nie o to chodzi w poście,prawda ? :
    Nie wyobrażam sobie symbiozy o której piszesz...bo nie wyobrażam sobie golić pach,maszynką z kłakami łonowymi męża...chyba tak to podsumuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec3 marca 2014 07:54

      A fuuuujjjjjj :) No właśnie- pewne rzeczy po prostu każdy musi mieć swoje!
      I wiadomo, że nie o jednego laptopa chodziło chociaż fajnie, jak się da, mieć osobne :)
      A gdy się nie da, to dostęp do własnego maila pod prądem :D

      Usuń
  • sarkastyczna matka3 marca 2014 08:06

    A ja tam mam z mężem konto na fb. Nieformalnie, bo to moje konto, on swojego zakładać nie chce, bo uważa, że jest mu zbędne. Czasem się zdarzy, że któryś ze znajomych coś do niego napisze, ale sekrety jakieś straszne to nie są, więc nikt nie robi z tego tragedii. Skoro dziecko możemy mieć wspólne, to konto na portalu społecznościowym chyba też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec3 marca 2014 10:38

      Skoro on nie chce to po co go włączać do Twojego?!

      Usuń
  • Agnieszka M3 marca 2014 08:46

    Każdy ma jak mu dobrze i wygodnie. Ale wspólny komputer - nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
  • Agnieszka G.3 marca 2014 10:00

    Nie ogarniam czegoś takiego... Znaczy ok mam z mężem wspólną kołdrę... Ale jakbym go maiła na moje FB wpuścić i pokazać rozmowy z koleżankami, to nie... Czasami np marudzę na teściową i co, i by miał to przeczytać i by była wojna, a w sumie moje marudzenie nie jest groźne i ogólnie ją lubię, tylko potem to facetowi wytłumacz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta Skrzypiec3 marca 2014 10:39

      Otóż to... weź później wytłumacz facetowi dlaczego jak miałaś zły dzień to wieszałaś na nim psy :) Albo że jak piszesz do przyjaciółki, że masz go dość to wcale nie oznacza, że faktycznie tak jest :P

      Usuń
  • Mama Filipa3 marca 2014 14:31

    My z M. mamy bardzo dużo spraw wspólnych. Wydawało mi się, że wszystkie, ale nie;) Laptop mam swój, na laptopie konto mailowe, FB, nawet nasza klasa. Moje i tylko moje;)

    OdpowiedzUsuń
  • Elenka3 marca 2014 16:44

    Ja mam wrażenie, że 90% tych wspólnych kont, to baby zakładają. Bo wielka miłośc. No sorry. Przynajmniej w moim otoczeniu takie sweet istoty. Których za cholerę nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  • Ann S4 marca 2014 23:52

    A wyobraź sobie aplikację o oracę ze wspólnego meila :P

    W sferze razem mamy chyba jednego laptopa, drugi się spalił-stąd przyczyna, no i konto. Ja, bądź co bądź, ale swoją indywidualność sobie bardzo cenię :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz! Cenię sobie zdanie czytelników, dlatego jeśli masz coś do powiedzenia- nie wahaj się :)