
Piękni, młodzi, zakochani.
Wspólne plany, marzenia, przyszłość.
Wspólny dom, dzieci. Czasami nawet praca.
Normalka. Ludzie są razem to się jednoczą na wielu płaszczyznach.
Czasami jednak odnoszę wrażenie, że niektórzy na zbyt wielu.
Dobra, ja mam naturę wybitnie indywidualną. Mężul też. Oboje nie wyobrażamy sobie, żeby wszystko mieć wspólne.
Lubimy mieć osobne szafy, kołdry, telefony i komputery.
Tak- mamy osobne laptopy. Mieliśmy zanim wspólnie zamieszkaliśmy, mamy do dzisiaj bo tak nam wygodnie. Bo każde z nas ma swój komputer spersonalizowany pod siebie!
Jedno drugiemu nawzajem sobie tam nie zagląda, nie używa bez pozwolenia.
To dla nas wyraz wzajemnego szacunku.
Tym samym mamy też osobne skrzynki mailowe i konta na fb.
W zasadzie konto w banku też mamy osobne. Ale to akurat pewnie zależy od sytuacji finansowej w każdej rodzinie- nie mam nic przeciwko wspólnemu kontu. Kiedyś nawet takie chciałam mieć. Ale mi przeszło :)
Jest jednak pewna jedność, której nie rozumiem.
Wspólne konta na fb i wspólna skrzynka mailowa.
No wybaczcie- ale czy na prawdę małżeństwa/pary mają tylko wspólnych znajomych a ci znajomi piszą do nich wspólne wiadomości?! I adresatami tych wiadomości są zarówno ona jak i on?!
A może w temacie należy wtedy pisać- Do Agaty/ Do Janka!?
Jestem realistką- pragmatykiem. Zakładam wspólne konto z Mężulem na fb i pierwszy problem- czyją datę urodzin wpisać?! Jak zatytułować- które z nas jest ważniejsze i ma być wymienione jako pierwsze?! Które szkoły nam wpisać albo miejsce pracy? Obojga? Jego? Moje?
No właśnie... nie jesteśmy jedną osobą! Każde z nas ma swoja przeszłość, kolegów z liceum albo podstawówki, znajomych z pracy, których druga osoba ma prawo nie znać i nie chcieć mieć w swoich znajomych.
A wspólny mail... To dopiero mnie zastanawia. Tak czysto teoretycznie. Moja przyjaciółka pisze do mnie wiadomość- jakąś bombę, newsa dnia. Do mnie! Czyta mój Mężul. Mimo, że była to informacja poufna. Jasne, on nikomu nie powie ale czy nadawca chciał, żeby to czytał ktoś poza adresatem? Nie sądzę!
Inna sytuacja- mam wielki problem, sekret największy z możliwych, piszę rozpaczliwego maila do przyjaciółki, którego zamiast niej czyta jej mąż. Czyta bo ma dostęp. Czyta chociaż nie powinien. Czyta mimo, że nie do niego był on napisany!
To tylko kilka argumentów, które obrazują moje zdanie na ten temat.
Fajnie jak ludzie są zgrani, zakochani i jeszcze się do tego ze sobą przyjaźnią.
Fajnie, gdy małżeństwa mają wiele wspólnych mianowników.
Fajnie, kiedy mąż i żona się zwyczajnie lubią i mają wspólne zainteresowania.
Jednak każde z nich ma prawo do własnej prywatności.
Każde z nich ma prawo do własnych znajomych, sekretów i prywatnych rozmów oraz korespondencji.
Każde z nich ma prawo do swoich zainteresowań.
Nie wiem dlaczego ludzie sami sobie to odbierają i jeszcze im się to podoba :)









Według mnie jesteś normalna. Ja również nie wyobrażam sobie tego o czym piszesz. My z rzeczy, które wymieniłaś mamy wspólne konto bankowe, na szczęście bo w innym przypadku rozwód murowany :) Z moim zerowym dochodem ciężko byłoby się utrzymać z własnego :)
OdpowiedzUsuń:))))))
UsuńJa znam takich co myją zęby jedną szczoteczką i wycierają się jednym ręcznikiem! Fuj, fuj, fuj. Dla nas suwerenność i przestrzeń osobista jest bardzo ważna, daje nam taką "higienę" w związku ;)
OdpowiedzUsuńFUJ, FUJ, FUJ!!! Ale że tak z oszczędności czy faktycznie z takiej mega miłości?! Bo jakoś ciężko mi to myślami ogarnąć :P
UsuńMój eks miał jedną cudowną zaletę, nawet do torebki nie zajrzał mi bez pytania. Ba! mało tego, jak nawet go poprosiłam/pozwoliłam to wolał mi ją podać. No, ale to była jedna z nielicznych jego zalet :D
OdpowiedzUsuńDobrze, że miał jakiekolwiek :D
UsuńU nas też wszystko osobno, tylko laptop wspólny, ale tyle co maz używa to drugi byłby zbędny. Konta mamy osobne ale to ja robie przelewy w obu. Z fb nie ma problemu bo mąż nie korzysta. Ale też mnie ten fenomen zastanawiał co to za sens. A może tak się robi jak jedno albo drugie jest zazdrosne? Może to rodzaj kompromisu że ok, możesz mieć fb ale wspólny że ja też wszystko będę widział/a ?
OdpowiedzUsuńnie znam realnych przypadków takiej symbiozy
OdpowiedzUsuńznam za to odwrotność - osobne półki w lodówce albo łóżka, bo o o innych porach wstają...
to już hardkor!
UsuńHaha! Zaproponuję mojemu Męzulowi- w końcu on jada rzeczy, których ja nie jadam więc w zasadzie... :))))))))))
Usuń