ciemnogród seksualny

Posted By Marta Skrzypiec on Marzec 17, 2015

condom-59639_640

Czytam artykuł na temat młodocianych matek w Polsce. Dane są zatrważające- co roku dzieci rodzi 20 tysięcy nastolatek. Ile z nich jest z rodzin dysfunkcyjnych albo patologicznych? Niewielka część.
Problem niechcianych ciąż u młodych dziewczyn i braku edukacji seksualnej jest powszechny w każdym środowisku społecznym!
Mnie jednak zastanawia inna kwestia…
W Polsce prawo dopuszcza możliwość legalnego uprawiania seksu z osobą powyżej 15 roku życia. Tym samym seks 16-17-latków jest legalny i akceptowany przez prawo. Dlaczego więc owa 17-latka nie może uzyskać od ginekologa porady antykoncepcyjnej?! Nasze prawo tego zabrania! Żeby pójść do ginekologa na badanie i otrzymać receptę na tabletki albo jakąkolwiek wskazówkę o tym jak się zabezpieczać, czym grozi seks bez zabezpieczeń, kiedy są dni płodne- musi pójść z nią opiekun prawny!
Ile dziewczyn może w tej kwestii liczyć na swoje matki? No właśnie…
Zostawiamy młodzież samą sobie, wychodząc z założenia, że jeśli nie będziemy o tym mówić, to oni nie będą tego robić. My, rodzice- mamy problem z edukowaniem swoich dzieci i rozmawianiem z nimi na ten temat. Ale nie dajemy żadnej alternatywy- nawet ograniczamy możliwość wizyty u lekarza.
Baaaa, lekarz nie może zbadać nieletniej pacjentki bez obecności rodzica więc dochodzi kwestia wstydu, przyznania się, że nie tylko planuje się współżycie, ale ono już stało się faktem. Trzeba więc nie dość, że odważyć się by poprosić mamę o towarzyszenie w takiej wizycie, to jeszcze uprzedzić ją, że nie jest się już dziewicą albo za chwilę planuje się nią nie być.
Ciekawe ile nastolatek ma na to odwagę?! W ilu domach są tak sprzyjające relacje?

Kolejna kwestia- rozmawianie o tym czym jest seks! Dlaczego nastolatki posuwają się tak daleko, godząc się bardzo często na grupowy seks, seks analny i inne zdecydowanie mało romantyczne przygody?! Nie dlatego, że im się to podoba- oni nie wiedzą gdzie są granice! Nikt im tego nie powiedział!
W ostatnim numerze „Polityki” czytam, że młodzież coraz częściej dzwoniąc do telefonu zaufania Grupy Ponton, nie pyta o środki antykoncepcyjne ale o to na co sobie powinni pozwolić w łóżku! Wynika z tego, że swoją wiedzę czerpią z filmów pornograficznych, w których kobieta zawsze ma ochotę, jest zwarta, gotowa i nigdy niczego nie odmawia.
Na potwierdzenie tych słów mam opowieść z życia, gdzie młoda dziewczyna zgodziła się na seks z dwoma chłopakami. Jej chłopak ją namówił, przyprowadził drugiego (którego ona nie znała nota bene) a jej się wydawało, że wszyscy tak robią więc wstydziła się odmówić. Skończyło się na poranieniu okolic intymnych.
Nie jestem przeciwniczką bardziej fantazyjnego seksu ale kurcze, od tego się nie zaczyna, nie z pierwszym-lepszym, nie wtedy gdy dopiero smakuje się tej części swojego życia!

Zawalamy sprawę! Jako rodzice, jako społeczeństwo! Uczymy dzieci tabliczki mnożenia, pokazujemy świat, fundujemy korepetycje z angielskiego, opłacamy balet, tenisa… a upośledzamy jedną z najważniejszych sfer w życiu!
Z jednej strony dajemy ciche przyzwolenie na seks nieletnich, z drugiej nie robimy nic, by ich nakierować, stworzyć odpowiednie wzorce, zadbać o bezpieczeństwo.
Czyżby takie czasy?

*grafika- pixabay.com

Posted by Marta Skrzypiec

  • Janeczka

    Ja nie mieszkam w Polsce. U mnie sa DARMOWE kliniki dla mlodziezy od 14 lat gdzie kazdy moze anonimowo przyjsc zadac kazde pytanie pielegniarce i otrzymac specjalna recepte ktora gwaranture darmowe tabletki dla mlodych dziewczyn. Dowiedzialam sie o tym przypadkiem od kolezanki w pracy ktora ma nastoletnia corke. Dzieci wstydza sie zapytac rodzicow ale pielegniarki / pracownika socjalnego juz nie.
    Jest jeszcze kolejny bardziej kontrowersyjny temat aborcji ktora tu gdzie mieszkam tez jest legalna a jakos nie jest masowa.

    • Janeczka

      Zapomialam dodac ze do tych klinik nie idzie sie z rodzicem- samemu.

  • Aleksandra W.

    Bardzo mądry tekst. Niestety, nadal jest tak, że seks jest tematem tabu. Edukacja seksualna w szkole leży i kwiczy. Często zajęcia prowadzone są przez kobiety, które wstydzą się prowadzić lekcje. Mówi się jedynie o AIDS i pierwszej miesiączce. Nikt nam w szkole nie przedstawiał sytuacji nienormalnych, nie tłumaczył, jak powstają filmy pornograficzne, z których nastolatki czerpią wiedzę na temat seksu. Przykre, przecież jest to jedna z najlepszych rzeczy w życiu, jedno z najpiękniejszych doświadczeń.

  • http://www.blogowypamietnik.pl/ Blogowy pamiętnik – Kate

    Ciekawe spostrzeżenia. Niestety nasz kraj to jeszcze taki ciemnogród i może za kilka pokoleń będzie łatwiej mówić o seksie.

  • http://matkawygodna.pl/ Matka Wygodna

    U mnie w domu były bardzo sprzyjające warunki do rozmów o seksie.
    Pierwsze prezerwatywy dostałam od taty, to mama zaprowadziła mnie do ginekologa.
    Podobnie jest u mnie w domu, ani nagość, ani seks nie jest tematem tabu.
    Jako matka dwóch chłopaków, życzyła bym sobie, by ich seks przygody w przyszłości były świadome, by zdawali sobie sprawę z konsekwencji. Wiem, że najtrudniejsze rozmowy dopiero przede mną, jednak wcale się ich nie boję.
    Niestety w moich młodych czasach, świadomość wśród dziewczyn była zatrważająca. Ciąża w wyniku pocałunku, płukanie szklanką octu po stosunku, w celu zapobiegania ciąży…młodzi Brytyjczycy stają na książce telefonicznej, by w nią nie zajść…tak XXI wiek, wachlarz możliwości, wspaniałe pomoce naukowe, możliwości dialogu i wstyd. Wstyd dorosłych ludzi, by uświadamiać młodzież. Uświadamiać w porę.
    Po co, skoro to może zachęcić, skoro i tak jak będzie chciała to to zrobi, bo nie upilnuję.
    Niestety w naszym kraju, absurd goni absurd.Obserwując to co się dzieje wśród gimnazjalistów, idzie to w złym kierunku, jednak dopóki to my, rodzice się nie otrząśniemy i nie podejmiemy tematu, to nie liczmy, że ktoś to za nas zrobi…dobrze zrobi.

    Dziś utrata dziewictwa to wyścig między młodzieżą, kto szybciej, kto częściej, kto z większą ilością partnerów, kto bardziej wymyślnie…niestety jest to nie tylko moda, trend, ale też brak budowania przez rodziców poczucia wartości i szacunku do samego siebie, wśród tych młodych ludzi. Dziś dzieci chowają się same, a rodzice liczą, że ktoś te dzieci wychowa i uświadomi za nich. No nie.

  • http://rysunkiannyl.blogspot.com/ Anna Laurman

    serio prawo zabrania porady lekarskiej? Dobrze, że lekarze do których chodziłam ja i moje koleżanki, nie przestrzegali prawa :)

    • http://www.matkaniewariatka.pl/ Marta Skrzypiec

      Bo „w naszych czasach” takie prawo nie obowiązywało! :)
      Teraz mówili o tym w tv i czytałam w gazecie, że tak się przepisy pozmieniały… Pewnie nie wszyscy lekarze tego przestrzegają ale jednak!

      • http://rysunkiannyl.blogspot.com/ Anna Laurman

        o matko…

  • Aleks Andra

    to bardzo ważny temat, który poruszyłaś.. Ja miałam to szczęście, że moja mama ze mną o tym rozmawiała, ale nie znam nikogo ze swojego grona kto mógłby w tej kwestii liczyć na swoich rodziców…

    • http://www.matkaniewariatka.pl/ Marta Skrzypiec

      Z moją mamą też było spoko w tej kwestii. Mało która moja koleżanka miała takie relacje ale te co nie miały, mogły same iść do ginekologa („za naszych czasów” kilkanaście lat temu było to możliwe!). I żadnej z nas nie przyszło na myśl bawić się w „słoneczka” i inne gry zbiorowe! :)

  • Magdalena Rolnik

    Poruszyłam temat tabu, na który nikt nie chce m.in. ze mną rozmawiać. Szlag mnie trafia jak słyszę, że „tabletki dzień po” powinny być ogólnodostępne, „bo tak”, ale nikt nie bierze pod uwagę, że nastolatki traktują je jako „normalne metody, żeby dziecka nie było”. Ja mam małe dzieci i cały czas oswajam SIEBIE z myślą, że ROZMAWIAM Z NIMI O SEKSIE. Oczywiście – nie nachalni i odpowiednio do ich poziomu, ale od czegoś trzeba zacząć.
    A co do prawa – seks w Polsce dozwolony jest od 15 roku życia, a rozmowa z lekarzem o antykoncepcji, oczywiście – za zgodą opiekuna, od 16 roku życia. Między 15 a 16 rokiem życia lekarz nie ma prawa podjąć tematu, nawet za zgodą rodzica. Bez komentarza.
    Bardzo podoba mi się Twój blog i chyba zagoszczę tu na dłużej :)
    Pozdrawiam!

    • http://rodzinawpraktyce.pl/ Bartłomiej Panek

      To zapraszam do siebie – Jak cofnąć czas – czyli pigułka dzień po. Od tamtej pory sporo przeczytałem i choć jestem przy swoim zdaniu, trochę zmiękłem. Co do seksu od 15 roku życia, to nie jest tak różowo jak piszecie. Nie oznacza, że od 15 roku wolno, tylko uważa się, że takie osoby zdają sobie sprawę z tego co robią. Nie wiedzą? A to niby czemu? W internecie jest „tego” pełno. Więc po co „o tym” rozmawiać, skoro dzieci „to” wiedzą, a poza tym, „to” nie dla dzieci. Może warto jednak o tym pomyśleć zanim będzie za późno? Co do lekarzy, nie jest potrzebna zgoda rodzica, gdy dziecko ukończyło 16 lat – poszukam dokładnego info i na swoim blogu zamieszczę, bo to ważne. A dlaczego lekarze nie chcą przyjmować? Bo się po prostu boją. Zresztą, to robota rodziców powiedzieć co i jak i do lekarza też zaprowadzić jak trzeba. Potem taka młoda dziewczyna ma torbiele na jajnikach, bo przecież po co się badać w wieku 16 lat.
      P.S. Co to za temat tabu?

      • http://www.matkaniewariatka.pl/ Marta Skrzypiec

        No właśnie potrzebny jest rodzic/opiekun prawny! Nawet spotkałam się w kilku miejscach z taką informacją na drzwiach u ginekologa! Mam również przyjaciółkę, która ma nastoletnią córkę i żeby lekarz mógł ją zbadać, nie tylko musiała wyrazić na to zgodę ale i być obecna w gabinecie!
        Nie wie czy torbiele w tym wieku są tak szczególnie powszechne ale tak jak się idzie z dzieckiem do pediatry, tak z młodą kobietą powinno się udać do ginekologa! Niestety rodzice się boją bo myślą, że to tylko lekarz dla dorosłych! Zresztą… tysiące kobiet w różnym wieku się nie bada więc to temat na zupełnie inną rozmowę!

      • Magdalena Rolnik

        Miało być „poruszyłaś temat tabu”, czyli totalnej niewiedzy nastolatków na temat seksu. Jeżeli nie wierzysz, że to tabu – zapytaj przypadkowych rodziców nastolatków kiedy i jak z nimi rozmawiają.
        Dlaczego uważasz, że lekarze nie chcą przyjmować? Przyjmują. I informują. Przynajmniej Ci lepsi (w sensie – bardziej znający problemy dorastających dzieciaków). Pomimo zakazu.
        Torbiele na jajnikach, czy gdziekolwiek to inna kwestia. A artykuł przeczytałam, zbieram myśli na komentarz.

    • http://www.matkaniewariatka.pl/ Marta Skrzypiec

      No właśnie… to jest brak podstawowej wiedzy! Nie uczy się młodzieży wystarczająco na temat antykoncepcji, to wydaje im się, że „tabletka po”- jest właśnie takim środkiem! Moje dzieci jeszcze nie podejmują tematów seksualnych ale chyba nie będę miała z tym problemów- mam w koło siebie młodzież, z którą rozmawiam bo rodzice tego nie robią! Mam więc niezły trening :)
      Ps. O tej luce między 15-16 rokiem życia nie wiedziałam :/ To dopiero debilizm!

      • Magdalena Rolnik

        Ja się dowiedziałam od swojego lekarza.
        Ja miałam tak, że moja mama z powodów bardzo osobistych, zaprowadziła mnie do gina w wieku lat 16 (pomimo, że miesiączkowałam dużo wcześniej i już wtedy tłumaczyła mi pewne sprawy) i wtedy wbiła mi do łba na całe życie, że regularne wizyty u ginekologa są ważniejsze niż dentysta czy inny lekarz. Szczególny też nacisk kładła na higienę miejsc intymnych, a co za tym idzie, „naturalnym” kolejnym tematem była antykoncepcja. A reszty, czego się nie dowiedziałam od niej, wyjaśnił mi lekarz. Ale to było prawie dwadzieścia lat temu! Nie było internetu, pisma pornograficzne były chowane w kioskach, a więc głównym źródłem wiedzy byli starsi koledzy (koleżanki) i rodzice. Ja miałam szczęście, że ze mną rozmawiała mama. Ale – tak jak piszesz – niewiele z nas miało to szczęście.