Nie chwal dziecka swego bo będzie pierdoła z niego!
Metod wychowawczych jest mnóstwo. Podejść pedagogicznych również. Jedne zakładają „zimny chów”, inne zabraniają ingerować w rozwój dziecka, jeszcze inne każą go modelować.
Niedawno moja czytelniczka podesłała mi link do artykułu o jednym z założeń metody Montessori, która zakazuje chwalenia dzieci. Według tego co zrozumiałam, dziecka nie powinno się chwalić, ponieważ wtedy nie stara się ono zdobywać nowych umiejętności dla siebie, tylko dla pochwały. Podobno brak zachwytu z naszej strony, pozwala na wzmocnienie determinacji i wywołanie w dziecku zadowolenia z samego siebie, zupełnie niezależnego od naszego zadowolenia. Więc jeśli Jasiu pierwszy raz w swoim życiu ułoży wielką wieżę z klocków to ty jako rodzic masz to przemilczeć. Kamienna twarz, jakby nigdy nic. Jeśli pochwalisz to podetniesz dziecku skrzydła, bo ono już nie będzie się starać i następnym razem zrobi to tylko po to, żeby dostać brawa!
Podobno dziecko staje się interesowne i przestaje samodzielnie podejmować decyzje.
Początkowo zgłupiałam. Zaczęłam analizować. Może faktycznie ma to sens… W końcu dzisiejszy świat jest taki brutalny…
Zaraz po tym odwróciłam sytuację. Zobrazujmy to tak- narobiłaś się, upiekłaś mega super wielki tort. Pierwszy raz w życiu to robiłaś więc jesteś z siebie mega dumna! I teraz twoje otoczenie (mąż, dzieci, przyjaciele) słowem nawet nie powiedzą czy dobry, będą milczeć z kamienną twarzą bo uważają, że nie warto cię chwalić, żebyś nie myślała, że robisz to dla pochwał! Oczywiście w głębi duszy są zachwyceni ale udają, że tak nie jest. Super!! Mnie by chyba szlag trafił! I w nosie bym miałam, że mój mąż w środku pęka z dumy, jakby mi o tym nie powiedział!
No tak to trochę działa…
Dziecko odbiera świat poniekąd naszymi oczami, ono się odbija w naszych oczach i naprawdę chce, żeby mu mówić, że coś zrobiło dobrze! Tak jak chce wiedzieć, że jest kochane. Tak chce czuć, że coś robi dobrze, że podoba nam się jego nowy rysunek czy zdobycie nowych umiejętności. Moim zdaniem to raczej motywator a nie okaleczanie samodzielności.
Chwalić też trzeba umieć!
Oczywiście nie chodzi o to, żeby bić brawo i skakać pod sufit za każdym jego działaniem. Takie infantylne zachwycanie się każdą pierdołą faktycznie może działać negatywnie. Dlatego w chwaleniu również trzeba zachować umiar i wyważyć co powinno się dostrzegać i podkreślać a co po prostu należy uznać na normę i przemilczeć.
Jednak jeśli nasze dziecko osiągnęło nową umiejętność, wymagało to od niego wysiłku, cieszy się samo ze swojego sukcesu- to cieszmy się razem z nim! Powiedzmy „super to zrobiłeś, jestem z ciebie dumna”, pochwalmy „piękny rysunek, bardzo mi się podoba, że się postarałeś i nie wyjechałeś za linię”, podkreślmy wysiłek „widziałam jakie to było trudne ale dałeś radę”.
Niech te pochwały będą trafione w działanie, konkretne i podkreślające to co w danej sytuacji było najważniejsze.
Zamiast „och, jaki ty jesteś boski”, powiedz „świetnie sobie poradziłeś z tymi klockami”.
Jeśli dziecko pierwszy raz samo się ubrało, nie mów jak do idioty „ojej, mój ty cudowny, wspaniały, tutusiu malutki, słodziutki”. Powiedz „jesteś już taki duży, sam potrafisz się ubrać, jestem z ciebie dumna”.
Każdy człowiek chce być doceniany, chce by jego wysiłek był zauważany. Skoro ja lubię jak ktoś mnie chwali, to tym bardziej potrzebuje tego małe dziecko, które od nas czerpie informację o tym jaki jest i które jego działania są dobre. Nie warto mu tego odbierać!
Ja chwalę i chwalić będę.
-
http://antyterrorystka.blogspot.com/ Matka Antyterrorystka
-
http://dzieciakiwdomu.pl/ Angelika Booher
-
Magdalena Rolnik
-
www.kilkuetatowamama.com

