Dlaczego warto wysłać chłopa samego na „wakacje?”

Wystawiam poniekąd swoje życie na publiczne komentarze więc dostaję również takie, które nie zgadzają się z moimi przekonaniami. Tak było również w sytuacji, gdy napisałam, że Mężu sam pojechał na 9 dni do Włoch, szusować na desce.
Nie będę wnikliwie tłumaczyła naszych decyzji. Taki system nam odpowiada. On wyjeżdża czasami sam, ja wyjeżdżam sama. Lubimy to i już.
Ja nie lubię zimy, śniegu i tych narciarsko-snowboardowych klimatów. On by się zanudził wlekąc się za mną na spotkania blogerów.
Odkąd mamy dzieci nie możemy sobie pozwolić na wspólne wieczorne wyjścia (sporadycznie) więc wychodzimy co jakiś czas osobno.
Nie trafiają do mnie argumenty typu- „chłopa trzeba pilnować„- uważam, że jak będzie chciał mnie zdradzić to zrobi to tuż pod domem, nie będzie specjalnie wydawał tyle kasy i wlókł się 16 godzin autokarem. „Okazja też nie czyni złodzieja”, bo okazji takich to on ma wiele na co dzień. I jakby chciał to by z nich korzystał. Bez sensu więc się na siłę ograniczać „w razie czego”.
„Powinno się razem spędzać czas„- jasne, ale dlaczego cały czas? Nie można mieć odrobiny wytchnienia? Po 13 latach razem, półtora tygodnia rozłąki co jakiś czas, dobrze każdemu zrobi.
„Powinno się jeździć z dziećmi„- może nie mając bliźniaków i w dodatku lubiąc takie ekstremalne wyjazdy, byłabym zachwycona takim pomysłem. Niestety, żadne z nas by na takim wyjeździe nie odpoczęło. Czasami jeździ się z dziećmi, czasami bez nich! Z nimi jeździmy dużo i często tam, gdzie każde z nas ma szansę miło spędzić czas. Na pewno nie ucierpieli z tego powodu, że tym razem zostali w domu!
Każdy związek ma swój pomysł na życie. My lubimy taki styl. Fajnie jakby każdy potrafił to uszanować.
Przy okazji chciałabym pokazać też urocze strony samotnego wyjazdu faceta:
1. Dużo wolnego czasu dla mnie- myślałam, że będę jakoś przybita obowiązkami a tu niespodzianka. 5 książek przeczytałam podczas jego nieobecności i w sumie się obijałam! Na obiad coś szybkiego co my lubimy a on się tym nie najada- naleśniki, placki ziemniaczane, spaghetti… Szybko i smacznie. Wieczory całe dla mnie. Armia o 20 do łóżek a ja pod kocyk z książką. Nawet 2 razy wyszłam z domu na spotkanie z koleżankami (dzięki uprzejmości babci). Zdecydowanie dobrze wykorzystałam ten czas dla siebie.
2. Kilkanaście milusich smsów dziennie – w codziennej rutynie, zabiegani, nie mamy w ciągu dnia czasu na takie wymiany czułości!
3. Przyjemne uczucie tęsknoty- fajnie tak czasami za sobą zatęsknić!
4. Miłe powitanie- wiecie jak cudnie się witać z mężem, z którym się nie widziało prawie 2 tygodnie? Po lekkim odczuciu tęsknoty, gdy się faktycznie czekało i długo nie widziało i gdy on jeszcze ma dla mnie niespodzianki… (patrz punkt kolejny!)
5. Prezenty- kto nie lubi ich dostawać? Ja uwielbiam! Oczywiście dla Chłopców być musiały, ja się niespecjalnie spodziewałam a dostałam ładne i dużoooo
A do tego włoski prowiant w postaci serów, oliwek, wódki i papryczek faszerowanych… W sam raz na powitalną bardziej lub mniej romantyczną kolację we dwoje!
Reasumując- częściej muszę go wysyłać na takie wyprawy bo zdecydowanie więcej z tego zysku niż strat. Takie wyprawy zdecydowanie dobrze robią naszemu zdrowiu psychicznemu i związkowi!
-
Agnieszka T.
-
http://www.matkaniewariatka.pl/ Marta Skrzypiec
-
-
http://mamineskarby.pl/ Mamine Skarby
-
http://zyciecodziennepi.pl/ Katarzyna Kor
-
Wampirza Matka
-
Magdalena Rolnik
-
http://matkadebiutujaca.blogspot.com/ Matka Debiutująca
-
Janeczka
-
Agnieszka T.
-
