łoże małżeńskie w schemacie 2+2
Kilka dni temu nie chciało mi się Arka przenosić do mojego łóżka więc zostaliśmy z Mężulem razem w sypialni.
Środek nocy, słyszę:
– Mamo, gdzie jesteś?
Idę, przykrywam, głaskam, mówię, że jestem, żeby spał. W odpowiedzi słyszę:
– Chyba się zgubiłaś- i zasypia.
Poranek.
– Mamo,gdzie Ty jesteś?
– W sypialni, chodź do nas.
Przychodzi, kładzie się koło mnie, tuli. I nagle:
– Mamo, widziałaś? W NASZYM łóżku śpi tato!
-Widziałam, cichoo niech jeszcze śpi.
– Ciii, nie budzimy go skoro już śpi w NASZYM łóżku!
-Aruś, bo ty już jesteś duży i możesz spać bez mamy. Jak już spałeś dzisiaj w pokoju z Mikusiem, a tata z mamą to może już zawsze tak zrobimy, że Ty będziesz spał w swoim pokoju a tata z mamą w sypialni.
– Nie pozwolę na to!- odpowiedział z taką stanowczością, że bałam się podejmować dalsze dyskusje!
I tak to właśnie bywa z tym spaniem…
Ale nie walczymy z tym. Widzimy, że jemu jest to potrzebne. Po nocy beze mnie, cały dzień marudził, wisiał na nas, co 3 sekundy było „mamo, ja się chcę przytulić”, tak jakby na zapas chciał się wyściskać i nadrobić brak nocnej bliskości!
Już się przyzwyczailiśmy, że śpimy osobno i w zasadzie nie stanowi to dla nas żadnego problemu. Bawią mnie tylko czasami reakcje ludzi „jak to, przecież to niezdrowe dla małżeństwa?” Hmm… nie zauważyłam, żadnych braków z tego tytułu nie mam! Nie pierdzimy pod jedną kołdrę ale i bez tego czujemy się sobą nasyceni!
Całe szczęście spotykam się później z inną mamą, która mówi, że oni też tak ze swoim facetem żyją. Tak im łatwiej i wygodniej. Tak się wszyscy wysypiają. Ufff.. więc nie tylko ja wybrałam ‚sen w ogóle’ nad próby spania z mężem.
To może szybko wyjaśnię różnice.
*Spanie w łóżku z mężem wygląda mniej więcej tak- kładziemy się razem, miło jest, bo zawsze to męskie silne ramiona są tuż obok (chociaż romantyzm już dawno poszedł w siną dal i teraz stawiamy na wygodę więc żadne tam przytulanie i spanie w niewygodnych pozycjach, byleby blisko!), on zasypia, ja też. Mija kilkanaście minut, czasami godzina- dwie i słyszę „mamoooo”. Wstaję, idę, przykrywam, głaskam, wracam do sypialni. Zasypiam, znowu „mammoooo”. Schemat się powtarza. Którejś nocy naliczyłam 10 takich wędrówek a rano obudziłam się wciśnięta w ścianę w łóżku syna (90×200 cm, z czego 3/4 zajmował on). Mężu niewsypany bo moje ciągłe wstawanie i kręcenie się budziło i jego. Ja jak zombie, czułam się jak po maratonie. Jak się można domyślić, romantyzmu brak.
*Spanie w łóżku z dzieckiem- późnym wieczorem, gdy już zamierzamy iść spać i tylko spać, zabieram Syna Pierwszego z jego łóżka i przenoszę do swojego, w sypialni. Mężu idzie spać w jego łóżku (duże, dorosły się spokojnie wyśpi). Kładę się, zasypiam, przebudzę z raz by przykryć, ewentualnie odsunąć wciskającą się w moje żebra stopę i wstajemy rano. Wyspani całą czwórką!
Mała rzecz a cieszy! A jak pozytywnie wpływa na relacje w rodzinie!
-
Janeczka
-
http://www.matkaniewariatka.pl/ Marta Skrzypiec
-
-
Marta Maksym
-
http://www.matkaniewariatka.pl/ Marta Skrzypiec
-
-
Małgorzata Kucznerowicz
-
http://www.matkaniewariatka.pl/ Marta Skrzypiec
-
-
Magdalena Rolnik
-
http://www.matkaniewariatka.pl/ Marta Skrzypiec
-
-
http://mpfanaberie.blogspot.com/ MPFanaberie
-
http://www.matkaniewariatka.pl/ Marta Skrzypiec
-
-
http://antyterrorystka.blogspot.com/ Matka Antyterrorystka
-
http://www.matkaniewariatka.pl/ Marta Skrzypiec
-
http://antyterrorystka.blogspot.com/ Matka Antyterrorystka
-
-

