Religia czy język angielski?

Posted By Marta Skrzypiec on Marzec 27, 2015

person-371015_640

Zawsze wiedziałam, że nasz kraj jest pełen absurdów. Że nie brakuje głupich decyzji, debilnych postanowień i idiotycznych układów. Ale dzisiaj runął mój światopogląd. Dzisiaj się dowiedziałam, że są takie szkoły, w których są 2 godziny religii tygodniowo a tylko jedna wf-u!
W ogóle zaskoczyło mnie, że aż tyle religii ustanowiono, która to nota bene jest opłacana z budżetu państwa!
Pracowałam w dwóch szkołach podstawowych. Ostatnio ponad 3 lata temu (przerwa na macierzyński mi się nieco przedłużyła). Nie pamiętam czy już wtedy było tego tyle ale pamiętam, że co roku gminy robiły wszystko by obniżyć szkołom budżet a dyrektorzy dwoją się i troją, żeby te cięcia odbyły się jak najłagodniej i z jak najmniejszą stratą dla dzieci.
Pamiętam dylemat poruszany na Radzie Pedagogicznej- które zajęcia zabrać? Dodatkową godzinę języka niemieckiego czy kółka zainteresowań?! Bo pieniędzy na wszystko nie wystarczy!
Na religię natomiast są! Obowiązkowo bo to przedmiot w ramach podstawy programowej!

Nie neguję wiary w Boga (chociaż religii praktykowanych w Polsce jest co najmniej kilka a nauczają tej jednej jedynej i nawet w podręcznikach darmowych ją narzucają!). Neguję fakt, że nauczanie religii jest tak oczywiste i rzekomo potrzebne (niezbędne?) jak język polski i matematyka! Przez co musi je opłacać Ministerstwo Edukacji.

Zwłaszcza w małych szkołach często brakuje pieniędzy na logopedę, psychologa, pedagoga! Te dwie godziny dla każdej klasy tygodniowo mogłoby zostać zupełnie inaczej wykorzystane… Prosty rachunek- katecheta, ksiądz to etat. 19 godzin w szkołach (takie znalazłam info w necie), 25 lub 22  w przedszkolach. Czy 19 godzin za które płaci się katechecie nie lepiej by było przeznaczyć na dodatkowe godziny języka angielskiego?! No właśnie…

Moje dzieci nie są nieochrzczone i nie wiem jeszcze czy w ogóle będą więc teoretycznie nie powinno mnie to obchodzić, bo być może na religię również nie będą chodzić! Ok, na religię może nie będą ale być może nie będą miały również dodatkowego angielskiego albo kółka plastycznego. Bo zabraknie kasy w budżecie. Bo przyjęło się, że religia jest tak cholernie ważna, że młodzież bez niej żyć nie może!

Szkoda tylko, że lekcje religii nie wnoszą do ich życia i przyszłego wykształcenia jakiś szczególnych walorów. Natomiast mówi się, że dzieci/młodzież nie mają możliwości rozwijania swoich zainteresowań. Nie mówiąc już o tym, że w dzisiejszym świecie najważniejsza jest znajomość języka obcego!

Tak, jestem za tym, żeby gminy przestały finansować lekcje religii.
Tak, jestem za tym, żeby były one dla chętnych.
Nie przeszkadza mi, żeby odbywały się one w szkołach ale nie pod przymusem (nie czarujmy się- etyka nie jest ani mile widziana ani powszechna) i kosztem innych, dużo ważniejszych przedmiotów.
Religii dzieci mogą się uczyć od rodziców, podczas mszy, rekolekcji i innych spotkań wiary.
Nie kojarzę natomiast, żeby takie okazje zdarzały się w związku z nauką np. języków obcych. Szkoła albo lekcje prywatne- innej opcji nie ma!
Umiar, racjonalizm i zdrowy rozsądek- wystarczyłoby tylko tyle, a wszystko miałoby odpowiednie proporcje!

Posted by Marta Skrzypiec

  • Ania Stachuła

    Podpisuję się pod każdym słowem. Mimo, iż jestem osobą wierzącą, to uważam, że lekcja religii nie jest potrzebna w polskich szkołach. Można wprowadzić takie ciekawe zajęcia zamiast tego – w-f (a coraz częsciej jest tak, że dziecko piłki złapać nie potrafi czy zrobić prostego fikołka!), lekcja samoobrony, kurs pierwszej pomocy, zajęcia z logopedą czy nauka tolerancji. Dzieci potrafią być okrutne, nieraz byłam świadkiem, jak naśmiewano się dziecka, które nie uczęszczało na religię z powodu odmiennej wiary.

  • madzia

    Kurcze,przykro mi czytać Twoje słowa,tak ostro krytykujace lekcje religii.U nas w Polsce na wszystko brakuje pieniędzy przecież.Jestem z tych wierzących,nie wstydzacych sie nosić medalika na szyi i wierzacych,że to jednak wiara,religia jest najważniejsza zasadą, nauką,podwalina,jaką można przekazać naszym dzieciom.Ja,moj mąż od 13lat mieszkamy w Danii,mówimy świetnie po angielsku,dunsku, ale gdyby nie religia,wiara,którą z Polski zabraliśmy, to pewnie nie jeden raz kulka w łeb. A języków wcale nie nauczylismy sie w szkole.Zycie,praca i wlasne checi.Nie buntuj sie tak bardzo.Są gorsze sprawy,na ktore w Pl przymyka się oczy.Pozdrawiam.

    • Ania Stachuła

      Tak jak wyżej Marta napisała, religii uczymy się gdzie indziej – w kościele, w domu… W szkole mnie niczego nie nauczyli, poza tym, że oceniane jest piękne mówienie paciorka i zdolność zinterpretowania poszczególnych tekstów z Biblii, a nie prawdziwa wiara. Jakim prawem w ogóle wiara ma być oceniana stopniami? I jeszcze bardzo ważna kwestia: co z dziećmi, które są odmiennej wiary?

  • Janeczka

    Mam pytanie. Ja nie wiem jak to wyglada. Czy mozna nie wyslac dzieci na religie? Ja pamietam ze jak ja bylam w szkole to najpierw chodzilam na religie dopiero w liceum byl wybor dla mnie swiadomy czy moge chodzic badz nie chodzic.
    U mnie z chrztem bylo smiesznie :) Ja nie mam nic przeciwko ochrzczeniu jako obrzadek rodzinny. Rodzina szczegolnie meza napierala na chrzest. Ja powiedzialam ze nie ma problemu chlopcow ochrzcze – prosze zalawic kosciol, ksiedza ( a dodam ze ja nie mam slubu koscielnego wiec nie kazdy ksiadz ochrzci) i zaplacic za wszystko a ja chlopcow przyprowadze. Temat chrztu sie zakonczyl natychmiast :))))

    • http://www.matkaniewariatka.pl/ Marta Skrzypiec

      Podobno można nie chodzić ale wtedy szkoła musi zapewnić zajęć z etyki bo religia jest przedmiotem, który wchodzi do średniej ocen :/

      • http://www.szalonooka.pl/ Szalonooka

        Oczywiście że można nie chodzić. I tu jest właśnie to o czym wspomniałam. Mamy wolność wyboru, wolność w praktykowaniu wiary bądź jej braku- co wynika z praw człowieka ;) Nie ma takiej opcji, żebyś musiała chodzić na religię. Nie wiem jak jest z etyką, ale z tego co wiem bardzo wiele osób rezygnuje także z zajęć etyki.

      • Janeczka

        z drugiej strony za moich czasow ;) to jakie masz oceny w podstawowce czy w LO sie do niczego nie liczylo. Ja mialam czerwony pasek w podstawowce i calkiem dobre w LO ale egzaminy na studia byly zupelnie osobne. Moglabym miec srednia 3.0 i na maturze same 2 i dostac sie na najlepszych uniwersytet w kraju zdajac egzaminy wstepne. Ale teraz jest chyba inaczej? ( nie w temacie bo od kilku lat poza Polska ale tymczasowo wiec bedzie trzeba wracac do Ojczyzny)

  • http://www.szalonooka.pl/ Szalonooka

    Oczywiście podpisują sie obiema rękami ale nie tylko z powyższych powodów. Dla mnie religia w szkole to wymuszanie, wciąganie na siłe w wiarę. Bo jeżeli dziecko nieochrzczone, to większość rodziców dla dobra dziecka jak najdłużej ten fakt będzie zatajało. Szczególnie w małych szkołach gminnych. Według mnie sam fakt że religia w szkole jest- narusza podstawowe prawa człowieka, a dodatkowo wnika w nasze dane wrażliwe- jakimi jest deklaracja o tym czy ktoś jest wierzący czy nie. Zapisałam właśnie młodego do szkoły i mam dylemat w jaki sposób wymiksować go od religii, która u nas na wsi ma mocne korzenie. Nawet w statucie szkoły jest zapisane wpajanie katolickich wartości! Co oczywiście jest sprzeczne ze statutem szkoły publicznej.
    Mogłabym to załatwić zasłaniając się prawem, ale cholera nie wiem czy jestem gotowa na walkę z wiatrakami.
    Łatwiej by było, gdyby religia była po lekcjach, albo w ogóle nie było jej w szkole.
    Dla mnie temat religii to temat rzeka, więc wiesz… ;)

    • http://www.matkaniewariatka.pl/ Marta Skrzypiec

      W małej mieścinie to chyba bez sensu… ja walczyłam gdy po przeprowadzce na wieś, bez mojej wiedzy i świadomości wyczytano mnie w imienia i nazwiska z ambony do sprzątania kościoła! Bo jakaś pani uznała, że to jest oczywiste, że będę chodzić o to robić!! Myślałam, że rozszarpię pół wsi. Awanturę zrobiłam i uznano mnie za niegroźną wariatkę ale… już mnie nie wyczytują! :) Teraz mieszkam w mieście i tutaj to w ogóle luz kościołowy jest. Przynajmniej na razie póki dzieci nie są w szponach religii w placówce!

      • http://www.szalonooka.pl/ Szalonooka

        No to u mnie sie dopiero zacznie. Nie chcę wojowac, nie o to mi chodzi. Mam perspektywy na integracje z tutejszym społeczeństwem, wolałabym więc jak najdłużej pozostać w pokojowych stosunkach. Mam nadzieję że nie będe musiała uciekać sie do prawnych kruczków i że będe jednak mogła liczyć na zrozumienie ludzi.

  • mama za miastem

    Mimo, że moje dziecko jest ochrzczone, zgadzam się z Tobą w pełnej rozciągłości. Religia w szkole to jest pomyłka. Nurtuje mnie jeszcze jedno. Czy wiarę da się ocenić? Od 1-6?

    • http://www.szalonooka.pl/ Szalonooka

      A do czego Ci ocena Wiary? :D

      • http://dzieciaczkowo-kolorowo.blogspot.com/ Monika dz.

        Mamie za miastem chodziło chyba o to, że ocena z religii jest wpisywana do „średniej”, więc jakim mcudem da się ocenić wiarę? Np wierzący chłopiec, który nie jest w stanie nauczyć się przykazań na pamięć, ale za to modli się szczerze każdego dnia ma tróję, a np dziewczynka, która potrafi wyryć na pamięć, ale nie wierzy znów tak mocno ma szóstkę… Sprawiedliwe? Nie. Pogmatwane to trochę jak napisałam, ale tak myślę

        • http://www.szalonooka.pl/ Szalonooka

          No tak oczywiście, nie załapałam :P Faktycznie paradoks- jak ocenić poziom czyjejś wiary.

          • http://www.matkaniewariatka.pl/ Marta Skrzypiec

            Ja pięknie recytowałam to co kazano sie nauczyć (świetna pamięć) ale nigdy nie zgadzałam się z teoriami księdza i się z nim sprzeczałam. Z wiedzy 6, z teorii 1 :) I weź taką oceń :P gUpota!

          • http://dzieciaczkowo-kolorowo.blogspot.com/ Monika dz.

            No właśnie o to mi chodzi :D

      • mama za miastem

        Nie mi, ale nauczycielowi :P Dokładnie o to mi chodziło, co napisała p.Monika