Religia czy język angielski?
Zawsze wiedziałam, że nasz kraj jest pełen absurdów. Że nie brakuje głupich decyzji, debilnych postanowień i idiotycznych układów. Ale dzisiaj runął mój światopogląd. Dzisiaj się dowiedziałam, że są takie szkoły, w których są 2 godziny religii tygodniowo a tylko jedna wf-u!
W ogóle zaskoczyło mnie, że aż tyle religii ustanowiono, która to nota bene jest opłacana z budżetu państwa!
Pracowałam w dwóch szkołach podstawowych. Ostatnio ponad 3 lata temu (przerwa na macierzyński mi się nieco przedłużyła). Nie pamiętam czy już wtedy było tego tyle ale pamiętam, że co roku gminy robiły wszystko by obniżyć szkołom budżet a dyrektorzy dwoją się i troją, żeby te cięcia odbyły się jak najłagodniej i z jak najmniejszą stratą dla dzieci.
Pamiętam dylemat poruszany na Radzie Pedagogicznej- które zajęcia zabrać? Dodatkową godzinę języka niemieckiego czy kółka zainteresowań?! Bo pieniędzy na wszystko nie wystarczy!
Na religię natomiast są! Obowiązkowo bo to przedmiot w ramach podstawy programowej!
Nie neguję wiary w Boga (chociaż religii praktykowanych w Polsce jest co najmniej kilka a nauczają tej jednej jedynej i nawet w podręcznikach darmowych ją narzucają!). Neguję fakt, że nauczanie religii jest tak oczywiste i rzekomo potrzebne (niezbędne?) jak język polski i matematyka! Przez co musi je opłacać Ministerstwo Edukacji.
Zwłaszcza w małych szkołach często brakuje pieniędzy na logopedę, psychologa, pedagoga! Te dwie godziny dla każdej klasy tygodniowo mogłoby zostać zupełnie inaczej wykorzystane… Prosty rachunek- katecheta, ksiądz to etat. 19 godzin w szkołach (takie znalazłam info w necie), 25 lub 22 w przedszkolach. Czy 19 godzin za które płaci się katechecie nie lepiej by było przeznaczyć na dodatkowe godziny języka angielskiego?! No właśnie…
Moje dzieci nie są nieochrzczone i nie wiem jeszcze czy w ogóle będą więc teoretycznie nie powinno mnie to obchodzić, bo być może na religię również nie będą chodzić! Ok, na religię może nie będą ale być może nie będą miały również dodatkowego angielskiego albo kółka plastycznego. Bo zabraknie kasy w budżecie. Bo przyjęło się, że religia jest tak cholernie ważna, że młodzież bez niej żyć nie może!
Szkoda tylko, że lekcje religii nie wnoszą do ich życia i przyszłego wykształcenia jakiś szczególnych walorów. Natomiast mówi się, że dzieci/młodzież nie mają możliwości rozwijania swoich zainteresowań. Nie mówiąc już o tym, że w dzisiejszym świecie najważniejsza jest znajomość języka obcego!
Tak, jestem za tym, żeby gminy przestały finansować lekcje religii.
Tak, jestem za tym, żeby były one dla chętnych.
Nie przeszkadza mi, żeby odbywały się one w szkołach ale nie pod przymusem (nie czarujmy się- etyka nie jest ani mile widziana ani powszechna) i kosztem innych, dużo ważniejszych przedmiotów.
Religii dzieci mogą się uczyć od rodziców, podczas mszy, rekolekcji i innych spotkań wiary.
Nie kojarzę natomiast, żeby takie okazje zdarzały się w związku z nauką np. języków obcych. Szkoła albo lekcje prywatne- innej opcji nie ma!
Umiar, racjonalizm i zdrowy rozsądek- wystarczyłoby tylko tyle, a wszystko miałoby odpowiednie proporcje!
-
Ania Stachuła
-
madzia
-
Ania Stachuła
-
-
Janeczka
-
http://www.matkaniewariatka.pl/ Marta Skrzypiec
-
http://www.szalonooka.pl/ Szalonooka
-
Janeczka
-
-
-
http://www.szalonooka.pl/ Szalonooka
-
http://www.matkaniewariatka.pl/ Marta Skrzypiec
-
http://www.szalonooka.pl/ Szalonooka
-
-
-
mama za miastem
-
http://www.szalonooka.pl/ Szalonooka
-
http://dzieciaczkowo-kolorowo.blogspot.com/ Monika dz.
-
http://www.szalonooka.pl/ Szalonooka
-
http://www.matkaniewariatka.pl/ Marta Skrzypiec
-
http://dzieciaczkowo-kolorowo.blogspot.com/ Monika dz.
-
-
-
mama za miastem
-
-

