Alergia u dziecka- pokolenie alergików

Jestem alergiczką. Od jakiś 10 lat co roku, w okolicach kwietnia-maja pieką mnie oczy, zapycha się nos, czasami na skórze pojawiają się czerwone krostki, które swędzą. Kicham, smarkam, znowu kicham… i tak na okrągło mniej więcej do września! Raz mocniej, raz mniej ale jednak. Mam swój zestaw leków. Czasami wystarczy słabsza tabletka ale są takie dni, gdy biorę najsilniejszą jaką mam, do tego spray do nosa, krople do oczu a i tak efekty niewielkie!
Jednym słowem żadna to przyjemność.
Plusem mojej alergii na pyłki jest ich sezonowość. Zimą mam spokój totalny. Nie biorę leków, nie mam objawów.
Alergia oczywiście jest dziedziczna (A jakże! Zawsze wszystko co najgorsze mamy po rodzicach!), nie byłam więc specjalnie zdziwiona jak Chłopcom testy wyszły pozytywnie…
Mogę chyba śmiało powiedzieć, że prawdziwym dramatem dla matki-alergiczki jest posiadanie dziecka alergika! W dodatku uczulonego na kurz (no weź go kurde wyeliminuj) i na jabłko (pozornie łatwy do unikania alergen).
Jestem z natury miłośniczką porządku ale mimo tego, nie ma szans na całkowite wyeliminowanie kurzu z domu. No nie da się i już! Można zmniejszać, ograniczać, wywalić zasłony i koce, codziennie myć podłogę a i tak jak dziecko pójdzie poskakać po łóżku i podrzucać poduszki to wraca zasmarkane (nawet jak pościel była zmieniana nie dalej niż 2 dni temu!).
Jabłko z pozoru stanowi „łatwy” alergen. Jednak Chłopcy do tej pory jedli dużo jabłek. Nigdy im nic nie było. Czy teraz nagle powinnam z nich zrezygnować? Z soków owocowych, które zawierają w składzie jabłko też? Mimo że wcześniej je pili i było ok?! Ograniczamy ten produkt ale jak wytłumaczyć dziecku, które jabłka uwielbia i jadło je prawie codziennie, że nagle nie będzie tego dostawać?!
Poza tym owoc ten powoduje tzw. alergie krzyżowe. Osoby uczulone na jabłko, najczęściej uczulone są również na brzozy. I to by wyjaśniało dlaczego Mikołaj czasami wraca ze spaceru zasmarkany i z dusznościami.
Zawsze z dużą paniką reagowałam na pojawiający się u Chłopców katar, bo nie dalej jak za 2 dni był już wraz z zapaleniem oskrzeli. Teraz muszę się przyzwyczaić, że Mikołaj (głównie on bo ma dużo większe uczulenie) prawie codziennie ma katar. Czasami chwilowy, czasami przez pół dnia coś mu z nosa kapie.
Przez całe święta towarzyszył nam pojawiający się i znikający katar bo u rodziny są dywany. Odkurzane były a mimo to Młody kichał i smarkał :/
Wczoraj był na spacerze i ok, przedwczoraj wracaliśmy po pół godzinie bo narzekał, że się zmęczył a jemu się po prostu źle oddychało.
Sama bywam zmęczona własną alergią ale przyzwyczaiłam się do niej i jakoś udaje mi się bezboleśnie z nią żyć (sterydy do nosa robią swoje). Ale alergia mojego dziecka jest dla mnie wyjątkowo uciążliwa. Wiem jakie to upierdliwe. Wiem jakie bywa męczące i jak czasami otoczenie w ogóle nie rozumie, że ciągłe kichanie i spuchnięte oczy potrafią zmęczyć bardziej niż wysiłek fizyczny!
Ja np mam bardzo silną alergię na trawy. W okresie pylenia mam ochotę sobie odrąbać siekierką nos i wydrapać oczy bo mnie tak swędzi. Mój Mężul natomiast co roku się ze mnie śmieje, że tak naprawdę mam alergię na kosiarkę, bo mi się kosić trawy nie chce…
Przerąbane być alergikiem. Przerąbane być matką alergika!
Teraz będziemy sobie razem zaczynać pakowanie na wyjazdy od zabrania leków!
Alergenów można próbować unikać.
Nie wychodzić z domu w środku dnia (najmniejsze stężenie pylenia jest rano i wieczorem), wieszać na okna zmoczone prześcieradła (zatrzymuje pyłki, żeby nie wlatywały do domu), nie wychodzić gdy mocno wieje wiatr. Po powrocie ze spaceru myć twarz i zmieniać ubranie (ja czasami cała się od razu kąpie, gdy mnie skóra swędzi).
Przy alergii na kurz należy bezwzględnie wyrzucić dywany i inne „zbieracze” kurzu, jak najczęściej (nawet codziennie) myć podłogi a na pewno codziennie odkurzać, prać zabawki, często zmieniać pościel, wyrzucić pluszaki.
Jest trochę więcej zabiegów i dodatkowych obowiązków ale to naprawdę poprawia komfort!
I co najważniejsze- nigdzie się nie wolno ruszać bez leków (na dalsze wyjazdy- wycieczki do lasu, na łąkę itp.)! Duszności bywają niebezpieczne a przy silnej alergii możliwy jest również wstrząs anafilaktyczny.
*grafika- www.pixabay.com
-
samira
-
Karolina Kamińska
