Jakim cudem równo traktować bliźnięta? 2


Jestem cholernie uparta w kwestii różnicowania bliźniąt. Od pierwszych ich dni starałam się, żeby czuli się indywidualnie. Nie ubierałam ich tak samo, nie kupowałam identycznych rzeczy, nie traktowałam jak jedności. I walczyłam z otoczeniem, które próbowało ich tak traktować. Owszem, zdarzają się identyczne zabawki- ale rzadko. Najczęściej mają takie same, np. dwie hulajnogi- ale każda w innym kolorze. Dla nas było to naturalne. Szybko zauważyliśmy też, że Chłopcy sami również tak wybierali. Będąc w sklepie jeszcze się nam nie zdarzyło, żeby chcieli coś identycznego. Najczęściej jest tak, że jak brat wybrał niebieską koszulkę, to drugi chce czerwoną. A jeśli nie da rady kupić dwóch różnych rzeczy to od razu podpisują. Tak jest z przedmiotami.

Sprawiedliwość- czym to jest właściwie?

Jednak jeśli chodzi o wychowanie, traktowanie, czas spędzany z nami i ogólnie pojęte relacje rodzinne, to bardzo chcą i my również bardzo chcemy, żeby było po równo. Żeby żaden nie czuł się gorszy czy faworyzowany. I tutaj naprawdę napotykamy ogromne kłody. Bo jak traktować tak samo dwoje różnych ludzi? W jaki sposób sprawić, żeby zawsze było sprawiedliwie, gdy nie zawsze da radę dostrzec źródło nieporozumienia? Gdy to jeden jest zazwyczaj prowodyrem i to jego należałoby bardziej dyscyplinować. Co wtedy, gdy jeden rozrabia i wypadałoby wyłączyć bajkę ale wtedy drugi przy okazji również ma karę? Codziennie przechodzę takie dylematy i codziennie nie wiem jak postąpić by było dobrze. Z jednej strony nie należy chyba nadmiernie się nad tym zastanawiać. Nasze babki albo matki nie miały takich dylematów i dzieci się jakoś wychowały. Ale z drugiej strony dlaczego ten spokojniejszy ma np. nie jechać na lody, tylko dlatego, że jego brat dostał na nie bana za skandaliczne zachowanie? Znowu jak pojechać tylko z jednym? Jak znieść w tym czasie histerię i żal drugiego? Ja nie potrafię! Nie wiem czy byłoby mi łatwiej gdyby między Chłopcami była różnica wieku. Czy moje dylematy wynikają z poczucia i pewnego obciążenia tym, że jest ich dwóch i za wszelką cenę chcę, żeby nie czuli się sobą nadmiernie obciążeni. Żeby nie mieli poczucia, że musieli zawsze być cieniem brata, w cieniu brata albo pokutnikiem jego grzechów. Wiem, brzmi okrutnie ale tak trochę jest. Całe szczęście w większości rozrabiają we dwoje po równo. Ale co w momencie gdy przegina tylko jeden?

Trudna sztuka równego traktowania bliźniąt

Jeszcze trudniej jest, gdy jeden z bliźniąt jest słabszy. Z powodów zdrowotnych jeden słabiej jeździ na rowerze, wolniej na hulajnodze, albo w ogóle tego nie jest w stanie opanować. Być może dlatego, że się boi, a może dlatego, że nie może albo nie chce. Co wtedy? Czy ten drugi też ma być ograniczany, bo pierwszy nie daje rady? Jak to pogodzić będąc jednym rodzicem dla obu. W jaki sposób zaplanować spacer, gdy jeden chce iść na rower a drugi nie daje rady na nim jeździć i płacze, bo chciałby. Jaką podjąć decyzję, żeby żaden nie czuł się faworyzowany? Powiem wam, że codziennie spędza mi to sen z powiek. Nie chcę ograniczać silniejszego. Ale trochę tak właśnie robię. Mógłby jeździć na rowerze już dwa lata temu a dopiero w tym roku mu go kupiliśmy, bo “czekał” na brata. Bo jak to zrobić? Iść z jednym a drugiego podrzucić do babci czy zostawić w domu? Jak wspierać tego słabszego, jednocześnie nie ograniczając silniejszego? Jak dawać im poczucie indywidualności, gdy życiowe sytuacje same im każą patrzeć na tego drugiego i się do niego dostosować? Nie wiem. Naprawdę nie wiem! Bardzo możliwe, że za kilka miesięcy problem sam się rozwiąże, bo w pewnym momencie oni sami wyrównują swój rozwój. Jeden doskakuje do drugiego i jakoś dalej razem idą do przodu. Ale wkurza mnie, że bliźnięta są z natury okradane z tego, co mają pojedyncze dzieci. Najpierw nie mają uwagi rodziców tylko dla siebie. Nie mają ramion matki na wyłączność. Nie mają 100% ciepła i miłości, które należy się każdemu dziecku. Dostają co najwyżej 50%, bo resztę zgarnia brat/siostra. A później muszą walczyć, by być partnerem rodzeństwa a nie jego tłem albo kopią. (O moich wyrzutach sumienia jako niesprawiedliwej matki bliźniąt przeczytacie TUTAJ). Więź bliźniąt jest niezwykła, świetnie się to obserwuje i podziwia. To coś, czego nie da się powtórzyć w żadnej innej relacji. Jak nić, która silnie łączy. Jednocześnie to wyjątkowo trudna zależność, która zmusza do ciągłej rywalizacji, walki o pozycje w rodzinie, dominację i uwagę rodziców.

Cholernie trudno mi się patrzy na to jak jeden przeważa fizycznie nad drugim. Mimowolnie wykrzykuję “poczekaj na brata”, ” nie biegnij tak szybko, bo on nie nadąża”. A później sama sobie zadaje pytanie- czy na pewno dobrze robię? Czy on powinien na niego poczekać, zwolnić, ograniczać się? Pewnie nie. Ale jak pozwolić, by ten drugi ciągle odczuwał, że nie daje rady?
Strzałem w 10 było rozdzielenie do różnych grup- tekst o tym TUTAJTo rozwiązało wiele problemów. Pozostały nam tylko te domowe. Na które jeszcze nie znalazłam złotego środka.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2 komentarzy do “Jakim cudem równo traktować bliźnięta?

  • dk

    Jestem mamą 1,5 rocznych bliźniaczek. Od początku staram się je traktować sprawiedliwie i indywidualnie, pamiętając o tym, że każda to z nich to odrębne stworzenie, ma inne preferencje i potrzeby:) Bardzo mi się podoba to, co Pani napisała: że żadne nigdy nie ma w 100% rodzica dla siebie, nigdy nie mogę się “nacieszyć” bycia z jedną z córek. Jak tylko wezmę jedną na kolana, druga już tam się pcha i spycha tę drugą. Jak chcę potańczyć z jedną, już druga płacze przy moich nogach..strasznie mnie to wkurza, to dzielenie wszystkiego. Jedynie mam okazję pobyć z jedna, jak druga śpi (bo czasem nie śpią w tym samym czasie i przestałam synchronizowac na siłe -nie chce spać to nie, zaśnie w swoim czasie). Walki już są zacięte – właściwie o wszystko. I też sie zastanawiam, czy można z czystym sercem sprawiedliwie traktować bliźnięta i naprawdę nie porównywać…
    P.S. Bardzo mi się podoba Pani blog, jestem jego fanką:) świetna robota. Kto nie ma bliźniąt, ten nie zrozumie:)