Jeśli postanawiasz sobie, że będziesz ćwiczyć, musisz pomyśleć o odpowiednim sprzęcie. Nie potrzebujesz mieć w domu najdroższych akcesoriów, najmodniejszych ciuchów i wszystkich gadżetów jakie tylko znajdziesz w Internecie. Jasne, że fajnie będą wyglądać na zdjęciach, podkreślając fakt, że jesteś teraz fit. Na bank podążysz za trendami obkupując się we wszystkie możliwe taśmy, ciężarki, drążki czy inne twistery. Owszem, są to przydatne sprzęty i sama mam kilka z nich. Jednak jeśli nie bierzesz pod uwagę konkretnych planów treningowych, nie masz pewności czy starczy ci samozaparcia na regularne ćwiczenie, to nie zaczynaj przygody ze sportem od wielkich zakupów. Jedno co MUSISZ mieć na pewno to porządną mata do ćwiczeń!
Nie mając pewności czy polubię ćwiczenia, początkowo nie inwestowałam w nic. Przez co trenowałam z Chodakowską na dywanie. Słaby pomysł. Niewygodnie, drapie, ocierasz się. Żadna przyjemność wylądować z nosem na nim, gdy coś ci nie wyjdzie. Stabilne i dobre podłoże to połowa twojego sukcesu. Dlatego zainwestowałam w matę- teoretycznie do jogi, ale praktycznie do wszelkich ćwiczeń! Cudna jest. Wystarczająco miękka, żeby była wygodna. Jednocześnie stabilna, na której ciało dobrze się ‚trzyma’. Jest wytrzymała, przyjemna w dotyku oraz łatwa do umycia. Ostatnio zabrałam ją ze sobą na zajęcia rozciągające. Szybko i łatwo się ją zwija, jest lekka- przez co biorę taką pod pachę i gnam z nią w teren. Po czym wchodzę na salę, rozkładam a moja Trenerka mówi: „Łaaaa ale masz super tą matę! Kurde, jaka wygodna!”
Jednak mata matą- rzecz znana, nie muszę jej wam szczegółowo opisywać i podawać do czego służy, bo doskonale to wiecie. Zobaczcie jednak na moją najnowszą zdobycz!

Widzicie to pomarańczowe, kolczaste cudeńko?! To jest wałek. Wałek jest twardy, ma wypustki, jest niewielki ale potrafi wiele zdziałać. Może służyć jako wsparcie w rehabilitacji- co próbuję obecnie na synu. Można go używać do urozmaicenia ćwiczeń aerobowych- np. podnosząc go albo zmodyfikować sobie Plank-a.


Jednak ROLLER, bo tak brzmi jego właściwa nazwa jest przede wszystkim geniuszem do rozbijania mięśni, ujędrniania skóry i masażu. Przydaje się po treningu do rozbicia zakwasów i wyrollowania zgrubień, które powstały na skutek przeciążeń układu mięśniowego.
JAK UŻYWAĆ ROLLERA?
Rollujemy się zawsze wzdłuż mięśnia, przez około 15-30 sekund dla jednego z nich. Trzeba dobrać siłę i częstotliwość powtórzeń do indywidualnych potrzeb i odporności na ból. Nie jest to jakiś wybitny ból, jednak jeśli mięśnie są mocno zbite, to można odczuwać dyskomfort.
Trzeba pamiętać, że nie masujemy stawów i kości. Nie wolno też przesadzać z intensywnością, bo mogą pojawić się guzy czy nawet blizny. Wszystko z umiarem!
DLACZEGO JEST TO TAKIE FAJNE?
-zmniejsza podatność mięśni na kontuzje;
-rozluźnia mięśnie;
– poprawia ukrwienie;
– regeneruje zmęczenie;
– pomaga likwidować bóle kręgosłupa;
i to co dla nas NAJWAŻNIEJSZE:
– pomaga LIKWIDOWAĆ CELLULIT;
– UJĘDRNIA skórę.




Oczywiście na rynku mamy całe mnóstwo takich wałków, w zależności od wielkości, ceny i twardości- każdy znajdzie coś dla siebie. Można się też kierować kolorem, co też ja uczyniłam.
