Starość? No chyba żartujecie, że mi się ona kiedyś spodoba! 2


Z pewną dozą podziwu i niedowierzania obserwowałam jak moi bliżsi i dalsi znajomi przerabiają swoje zdjęcia na fotki “plus age”. Każdy z dumą pokazywał jak będzie wyglądał na starość, ile będzie miał zmarszczek i czy będzie hot babcią/dziadkiem. Otóż moi kochani, mojego takiego zdjęcia nie zobaczycie. Starość to coś co mnie przeraża. Zmarszczki mnie przerażają. Wizja zmian w moim ciele, które są przecież nieuniknione, mnie przerażają. Utrata sił, energii życiowej i zdrowia totalnie mnie przeraża.
Dlatego też, nawet dla samej siebie, nie chciałam przerabiać swojego zdjęcia. Nie interesuje mnie jak mogę wyglądać za 30 lat, czy będę sexi babcią czy ilość zmarszczek będzie umiarkowana czy druzgocąca. Patrząc na moją babcię, mamę i ciotki, wiem że geny mam dobre. Aleeee… to nie oznacza, że starzenie mi się podoba. Dlatego jeszcze przez chwilę mogę poudawać, że mnie to nie dotyczy.

Napisałam, że obserwowałam to zjawisko z podziwem, bo to w sumie fajne, że ludzie są tak pogodzeni ze sobą, ze swoim wyglądem, przemijaniem czasu, wizją swojej własnej starości. Niektórych to wzrusza, innych bawi. A mnie wizja mojej starości co najwyżej złości. Kiedyś powiedziałam, że nie będę się starzeć godnie i jestem pewna, że tak właśnie będzie. Już teraz więcej wydaję na kremy niż na buty (ale patrząc na moją mamę- wiem, że warto to robić!). Nie wiem co jest fajnego w zmianach, które w nas zachodzą.  W kolejnej zmarszczce pod okiem, mniej jędrnej skórze, problemami z utrzymaniem wagi. Dla mnie nie ma w tym nic pięknego i nie zamierzam udawać, że super jest, że jestem już taka dojrzała, dorosła i pogodzona ze swoim żywotem człowieka starzejącego się.

Dlaczego wam to piszę? Dlatego, że mogę. I dlatego, że wiele z was myśli tak samo, tylko boi się o tym powiedzieć głośno. Bo to przecież nie wypada powiedzieć, że nie jesteś pogodzona ze swoim wiekiem, że nie chcesz zaakceptować zmian w swoim ciele i tak w ogóle to wcale nie lubisz tego, co się dzieje z każdym kolejnym rokiem. A właśnie, że masz prawo tak się czuć. Masz prawo powiedzieć, że w dupie masz godną starość. Że nie interesuje cię stwierdzenie “wiek to stan umysłu”. Mój umysł jest szalony i młody. Ale nie pogardziłabym jakby i moje ciało było dopiero na tym etapie życia.

Starość jest do kitu. Zmarszczki nie są fajne. Oponka na brzuchu, coraz trudniejsza do utrzymania w ryzach- nie jest super. Biust, na który działa grawitacja- też nie jest okej. No mówcie co chcecie, ale ta cholerna starość nie jest fajna i już! A najgorsze jest to, że nie da się jej zatrzymać. Możne próbować spowolnić, coś podciągnąć, podmalować… Ale ona i tak w końcu przyjdzie, rozsiądzie się wygodnie, rozpanoszy i pokona to, co tak usilnie próbujemy zatrzymać. Wybaczcie, że tak mało optymistycznie, ale nie ma optymistycznego zakończenia tej historii. Jedyne co możemy zrobić to dbać o siebie, racjonalnie się odżywiać, ruszać się, badać regularnie i kupować coraz mocniejsze kremy.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 komentarzy do “Starość? No chyba żartujecie, że mi się ona kiedyś spodoba!

  • Inga23

    Mnie aż skręca jak słysze kolejne historie jak to cudownie bedzie na emeryturze, że wreszcie odpoczniemy. No ale jak ja sie pytam? Nie stac mnie na lokaty czy inwestycje w nieruchomosci… zarabiam tyle o ile. Jedyna inwestycja to w tej chwili ppk. Coś sie z tego wyciagnie, ale na zycie pod palmami na emeryturze nie licze